TifTif-Kto tam ?
#31
(25-01-2019, 17:23 )Tif napisał(a): Byłem w pokoju hotelowym rozmawiając z kimś o tym,że obsługa może nas wyrzucić za jakieś rzeczy które robiliśmy wcześniej,a mogły one przeszkadzać innym odwiedzającym (bodajże darliśmy jape do kamery

Ahhhh... Leci pluski za wprawienie w ruch karuzeli niekończących się wspomnień :) .
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#32
Cytat:Która z tych świadomości to consciousness, a która awareness?


W języku angielskim też to jest problematyczne. Consciousness można użyć do opisu obu znaczeń świadomości, choć częściej tego pierwszego. Awareness jest węższym pojęciem, które można przetłumaczyć jako " czuwanie ", a oznacza część świadomości związaną ze zdolnością do utrzymywania uwagi i ciągłości przeżywania, więc bliżej drugiego znaczenia. Mimo to często używa się " to be aware of something ", co z kolei odnosi się do pierwszego znaczenia.. :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#33
Siedziałem zwyczajnie na kocyku z rodziną i dziewczyną, kiedy nagle stwierdziła że wróci do domu i tam się spotkamy. Poszła do dziwnego małego bloku przypominającego bardziej pałacyk. Wstałem i chciałem dołączyć do niej jednak za żadne skarby nie mogłem rozkminić jak otworzyć drzwi. Stałem jak d*bil chwilę przed wejściem gdy nagle ktoś rzucił słowo klucz ,, smażenie" smażenie?? Ale że? WIEM drzwi otworzą się gdy coś usmaże na patelni leżącej obok wejścia .. No geniusz w czystej postaci. Podpaliłem suchą patelnię,jednak nic się nie stało. Jedynie jakaś dziwna powłoka zaczęła z niej odchodzić. Gdy byłem zajęty kminieniem za mną ktoś nacisnął za klamkę i wszedł do środka. Na to nie wpadłbym nigdy ..drzwi miały klamke. Miałem kierować się pod numer 202.Wchodziłem na kolejne piętra przyglądając się przyciskom z numerem mieszkania obok każdych drzwi. Jest!! 203! wcisnąłem po czym rozległ się dzwonek.W zasadzie to rozlegał się tak dłuższą chwilę po czym z 202 wyszedł mój brat łapiący się za głowę, idący przepraszać sąsiadów spod 203 za nie kończącą się pętlę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#34
Miało to być zwykłe wyjście na zakupy. 
Wyszedłem z rodziną do galerii, kupić kilka rzeczy. 
Galeria była dość dziwna, czasem przypominała tą zwykłą, a czasem widniały w niej oddzielne pokoje z artykułami.Kiedy wszedłem do jednego sam pokój nagle się zamknął. Na ścianach zaczęły pojawiać się filmy, psychodeliczne scenki, sceny z mojego życia. Motyw był jeden... Zniszczyć mnie. Pewnie znacie scenę z harryego kiedy to jeden z horkruksów jakkolwiek się to pisze próbował wmówić ronowi że jest najgorszym co mogło spotkać ten glob. To chyba najlepiej opisuje co czułem. Pokój przez nieokreślony czas pokazywał mi dlaczego nie jestem nic wart a całe życie to jedno wielkie kłamstwo, na dodatek robił to dość umiejętnie. Nie wytrzymałem i upadłem błagając o koniec, ale końca nie było. Nagle ściany się rozsunęły i ujrzałem galerię,swojego rodzaju scenę, ołtarz i kilku ludzi w białych sutannach. Jeden z nich zaczął donośle mówić do mikrofonu. Ludzie ludzie słuchajcie! Spójrzcie na tego człowieka, smutnego, wyczerpanego i bez nadzieji *leżałem na ziemi * widzicie jego los? Właśnie przed takim losem uratuje was religia! Wiara! Nagle coś we mnie pękło. Wyczerpany wstałem i zacząłem krzyczeć. TO WY K*RWY J*BANE ZAMKNELISCIE MNIE W TYM SP*ERDOLONYM POKOJU NA CH*J WIE ILE ŻEBY SOBIE LATAJĄCE W NIEBIE LUDZIKI ZAREKLAMOWAĆ?!! R*ZPIERDOLE WAS. I upadłem. Stanęło nademną kilka znajomych mi twarzy patrzących z żalem. Obudziłem się.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1