Sen
#31
14.09.2019
Już nie pamiętam, a miałem zapisać

15.09.2019 5/10 brak LD
Chodziłem do szkoły z dwoma kolegami z dawnej klasy, byli spoko ale czasami odwalaliśmy śmieszne rzeczy... Technikum a biliśmy się na korytarzu i bekę cisnęliśmy. Potem pamiętam że miałem siedzieć Maćkiem ale szkoda mi było drugiego kolegi. I był język niemiecki w sali gdzie ławka była w kształcie kwadratu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#32
21.09.2019 Tytuł: "Assasin Black Flag LD" Klarowność: 7/10 - LD

Poszedłem spać normalnie o 1 w nocy ale pamiętam że w nocy się obudziłem bo mi było nie wygodnie bo spałem na swojej ręce. Wstałem o 10:20. A zrobiłem sobie przedtem tydzień przerwy w snach ogólnie.

Pojawiam się w jakiejś małej wiosce pirackiej, między górami na których były dżungle, a w oddali była też góra ale taka duża, było piękne niebieskie niebo, rajska pogoda, i tak klimatycznie jak w grze w tytule. Nie pamiętam kiedy się uświadomiłem bo ta świadomość to była taka kiepska gdyż jak w rzeczywistości coś robię automatycznie to robię to już nie świadomie tak bardzo jakbym robił to pierwszy raz, i taką właśnie świadomość miałem w śnie. Tak naprawdę to nic ciekawego nie zrobiłem oprócz biegania szybko bardzo bo ciągle mi gasł jakby "ekran". W śnie wszystko było szczegółowe chociaż na to zbytnio nie patrzyłem bo chodziło mi ogólnie by zrobić cokolwiek ale zawsze jak się uświadamiam we śnie to mam takie "wow" i marnuje cały czas na to by się cieszyć świadomością zamiast przejść do rzeczy, a w tym przypadku to mówię "ok jest LD więc coś zrobię teraz", i to pomogło bo mnie nie wywaliło na starcie jakoś, a jak się obudziłem to po prostu sen tracił szczegóły, zacząłem czuć rękę na której spałem i wstałem. 

Pozdrawiam  :)

To była sobota a ja byłem zaskoczony
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#33
22.09.2019 Tytuł: "Asasyn? teraz Brotherhood" Klarowność: 10/10 - LD


Poszedłem spać jak zwykle, ale co chwile się ciuteńkę budziłem, zasnąłem o 0 w nocy a wstalem o 2 i zasnąłem. Obudziłem się o 9:30 i byłem zaskoczony że 2 razy pod rząd miałem LD... coś czuje że przez to że w ten weekend ciągle się budziłem w nocy bo było niewygodnie to zadziałało jak WBTB i LD z automatu miałem.


Pamiętam że miałem 1 sen przed tym LD ale nie był świadomy i go zapomniałem, teraz byłem w jakimś mieście jak Jerozolima(była bura pogoda jakby burza piaskowa w oddali za murami miasta) czy coś ale z czasów swojej świetności(w Assasin jest) Pamiętam że jeszcze coś robiłem ciekawego, czekałem w kolejce w jakimś pokoju małym i była tam Tracer z Overwatch(ale ubrana w niebieski strój jakiś i siedziała tam, chciałem z nią bara bara ale nie chciała zniknęła) i jeszcze ktoś. Chwile potem przeniosło mnie to do tej właśnie Jerozolimy i tam się zaczęło, czułem się jak jakiś asasyn bo byłem w tym mieście i był pałac a w oddali jakby, Templariusze, albo krzyżowcy już nie wiem ale mieli zbroje a na to szaty albo peleryny z czarnym krzyżem i hełmy takie, i widzę jak jeden do mnie podchodzi to ja go tak kopnąłem a on tak poleciał, i tak stwierdziłem że to było satysfakcjonujące, i przed tym pałacem był labirynt z żywopłotów i oni tam stali i ja chodziłem i z buta wszystkich albo biłem, i nagle wszystkich już pobiłem i nagle idą dwie kobiety ubrane w współczesny strój i coś ode mnie chcą to jedną z buta walnąłem a drugą wziąłem i rzuciłem na głowę(xD) i jedną bara bara zrobiłem, i pamiętam że pod koniec snu było bardzo dużo szczegółów ale tak bardzo jakby się założył okulary kogoś kto ma skupiające szkła i nagle światło zgasło i się obudziłem. Koniec.


Byłem zaskoczony tym że w sobotę miałem LD i dzisiaj, i jestem zadowolony z tego.  :D

Pozdrawiam
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#34
25.09.2019 Tytuł: "UFO-strach" 10/10 brak LD(prawie :) )

Poszedłem spać o 23:30 a wstałem o 6:10

Chciałem zrobić coś ciekawego i spytałem kogoś czy ma coś do zaoferowania, to kolega mi powiedział że przy takim garażu pod ziemią jest coś dziwnego. Poszliśmy tam w nocy o 23:00 i odkrywamy tam stertę liści i trochę ziemi i widzę że coś tam lekko się rusza, włączam aparat w telefonie z fleszem, focus robię i patrze a tam głowa mała kosmity, taki mały kosmita tam był, jak zrobiłem zdjęcie od razu spierdzieliłem przestraszony. Bałem się o tym komukolwiek powiedzieć bo nie chciałem by ktoś zrobił mi krzywdę bo wiem "za dużo"(w programach o ufo tak jest) i nie wiedziałem co zrobić i to było straszne(czułem wielki lęk i bezsilność). Pewnego dnia wróciłem tam z psem moim i chodzimy ale nic nie ma(był dzień, 12:00, mgła wszędzie i zimna pogoda) i mój pies coś tam wącha ja idę na trawę i stoję i tak się patrzę w oddal i tak przez chwile świadomie(ciężko było się uświadomić bo było to osiedle obok mojej szkoły, które było identyczne i szkoda ze TR nie zrobiłem) i tak patrzę i z całe 25 sekund przyglądałem się i rozmyślałem co zrobić, zawołałem psa i o dziwo od razu przyszedł(wierzyłem że tym razem przyjdzie bo musiał, w realu nie zawsze chce mu się więc pomyślałem że w tej sytuacji musi i tyle) Ale wróciłem do domu, ogólnie to wszystko było identyczne jak w rzeczywistości ale wtedy jak byłem w dzień by sprawdzić czy ten kosmita tam jest to nie było na dworze ani jednej żywej duszy i byłem tylko ja z psem i taka mgła i szaro buro jak w zimę(bez śniegu).
Wróciłem do domu(nie pamiętam go ale wiem że wróciłem). Koniec.

Prawie miałem LD bo czułem taką świadomość powoli i wszystko tak realnie, bardzo realnie, parę sekund i bym się kapnął, obudziłem się o 6:10. To było super przeżycie w środku tygodnia.  :)


Cytat:Są sny z których nie chcemy się obudzić.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#35
26.09.2019 Tytuł: "Śpiączka 10 lat" Klarowność: 5/10-8/10 brak LD


Miałem iść z kolegami do jakiegoś baru czy restauracji "podrywać dziewczyny" a że chciałem mieć to się ucieszyłem, poszliśmy do pierwszego baru gdzie coś tam robiliśmy ale było 3 facetów i żadnych dziewczyn, pojechaliśmy autem przez las(już się ściemniało) do drugiego baru gdzie też nikogo nie było to od razu do 3 baru i tam również nikogo... I nagle mi ciemno się zrobiło przed oczami, jakbym stracił przytomność... Budzę się w innym miejscu, jest obok moja mama i pytam się co się stało ze mną, a ona odpowiada że miałem wypadek i byłem w śpiączce, ja wstałem i byłem o wiele wyższy niż poprzednio ale nadal nie wysoki i się pytam ile to trwało, a mama mówi że 10 lat, ja się przeraziłem i zacząłem płakać bo obudziłem się w wieku 25 lat i byłem mega zawiedziony i rozpłakany że nie przeżyłem najlepszego czasu 18-22 lata i było mi mega przykro, okazało się że mi już zaliczono technikum informatyczne i studia i że już mogę pracować... a byłem też smutny bo miałem z 175 cm w wieku 25 lat ale mama coś tam mówi że urosnę bo przez to że leżałem tyle czasu to nie urosłem ale zaraz się to wszystko nadrobi, i tak żyłem tydzień(w skrócie bo tak urywkowo pamiętam) i miałem pewnego dnia nagle 185 cm i czułem się bardzo wysoki i dorosły, ale byłem smutny bo nie miałem żadnej dziewczyny i pracować musiałem od razu(w śnie nie myślałem realnie bo wiadomo jest że 25 lat to nie starość a ja tam się czułem jakbym miał zmarnowane życie chociaż szkoda w wieku 15 lat zasnąć i się obudzić w wieku 25 lat i nie mieć tych lat tej wczesnej młodości to też nie fajnie, mam na myśli 16-18 lat) 

Obudziłem się i byłem szczęśliwy że to tylko sen :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#36
| Data: 02.02.2020r. | Klarowność: 10/10 | LD - brak | :D

Poszedłem spać jak zwykle nawet nie myśląc o przygodach sennych, ale miałem budzik na 8:30 i go wyłączyłem i wstałem o 10:00.

Była jakaś apokalipsa i uciekliśmy z miasta na wąskie pole gdzie po dwóch stronach był las, zbudowaliśmy osadę i żyliśmy chwilkę i mieliśmy zwierzęta ale po to by je uratować a nie jeść (ptaszki, psy i inne)to miasto było w oddali i miało wielkie wieżowce. Po dłuższym czasie zaczęły się palić i grzmić i już od tamtej pory było słychać coraz większy grzmot i już wiadome było że zaraz coś się stanie, przed osada był most długi u musieliśmy przejść przez niego, no to zebraliśmy się wzięliśmy najkosztowniejsze rzeczy i przeszliśmy. Po chwili był wielki wybuch jak bomba atomowa od strony miasta i fala dosięgnęła aż do osady(te fale uderzeniowe były do jakiegoś momentu jak strefa w grach Battle Royale) no i odsapnęliśny, trochę zbudowaliśmy coś, jakieś tory i ogródek z patyków, bo wszystko budowaliśmy z patyków i drewna a było nas z 50 osób w tym moja babcia. My coś budujemy, dokładnie płot z patyków od strony miasta które po eksplozji było nienaruszone, i buduje ten płot z babcią i okazuje się(już to wiedziałem) że to jest gra jakby życie + 7 days to die + Battle Royale apokalipsa. I ja się jej o coś spytałem a ona mówi że to ona założyła ten serwer a ja myślałem że to był mój, ale ten sen to nie była gra tylko jakby realnie ale aspekty z gier. Skończyliśmy budować. Z czasem widać było na horyzoncie że to miasto znów coś robi dziwnego, nagle grzmot a ono coraz bardziej robi się jakby z płomieni. Więc wzięliśmy dobytek ale było go więcej i był znowu most, a ziemia za naszą osadą tam w stronę miasta była zawalona z 3km w dół, i od strony mostu też, a on był w przeciwnym kierunku do miasta. Więc ludzie zaczęli iść w stronę mostu gdzie na końcu ale daleko bardzo był portal wielki, ale ja, babcia i jakiś mnich troche później zaczęliśmy iść w stronę portalu dlatego że chcieliśmy zabrać wszystko zwierzęta. I od strony miasta tam gdzie było zapadlisko, były tam jakby te bele z metalu jak konstrukcja a tam woda w tym i w niej ryby i jakieś drobne zwierzątka(w tym śnie byłem bardzo wrażliwy bo to był koniec ziemi, ludzkości) i patrzę a babcia stoi a ten mnich leży przy tej wodzie i płacze (wiedziałem że chodzi o te zwierzęta że szkoda mi ich) i ja położyłem się obok tej wody gdzie te ryby umierały już (ta woda miała z 30cm głębokość i a ryby były wielkości połowy ręki) i się położyłem, wzruszyłem bardzo, bo też mi było ich żal, a to koniec, i już słyszę grzmot tak mocny, ale my tam jesteśmy nadal przy tej "konstrukcji" (jak się patrzyło w miasto to było tylko ono, ziemi trochę i lasy po bokach ale między nim a nasza osadą nic na dole nie było bo była zapadnia ogromna) i widzę i czuję że coś się zaczyna i mocne wzruszenie (czułem że to jest piękne) i spokój. Nadal leżę  i wstaje bo ciągle te grzmoty("apokalipsy") są coraz duże a to miasto jest czerwone i się pali(z 5 wieżowców) i zaczynamy iść powoli ale ja patrzę w stronę miasta i nagle to się nasila i widzę ten wybuch i przez ułamek sekundy jak przed całym moim horyzontem aż po chmury jest taka eksplozja dziwna bo skomplikowany wygląd miała jakby wymieszane chmury czerwone z grzybem atomowym i przez sekundę nic nie poczułem, ostatnie uczucie to było wzruszenie i trochę żalu. I się budziłem. :) 

Od razu dodaje: strefa była aspektem z pubg-a chyba, apokalipsa 7 days to die czyli apokaliptyczna gra bo pamiętam że jak budowałem coś to podobnie jak w tej grze, a eksplozja jak w Skyrim gdy się zabija Alduina i się spojrzy w niebo to ono jest takie piękne i dziwne to w tym śnie było identyczne ale czerwone


Pozdrawiam
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1