hmmm, dawno nie pisałem nic w notatniku, bo nie było o czym opowiadać. Dzisiaj jednak mam mały sukces i podzielę się nim z Wami
a więc, wstałem o 9 rano (a raczej zostałem obudzony) bo musiałem pojechać do mechanika zostawić samochód. Gdy wróciłem położyłem się jeszcze na chwilę spać. Leżałem na plecach i miałem nadzieje, że może jakieś malutkie chociaż oobe mi się przytrafi. No ale nic, długo nie miałem wibracji, prawie żadnych, co uznałem za co najmniej dziwne, ale czułem że moje ciało śpi. Rozpoznałem to po kompletnym rozluźnieniu, po systematycznym oddechu (takim charakterystycznym da mojego snu), no i pomyślałem, że może sobie otworzę czakry a'la Paweł. Dały one mi trochę wibracji, ale głównie w rękach i znudzony czekaniem ruszyłem się. Obróciłem się i położyłem na brzuchu, nie idealnie prosto brzuchem do łóżka, tylko pod malutkim kontem. Owinąłem głowę poduszką żeby mi nic nie przeszkadzało i zacząłem sobie wyobrażać różne sytuacje, oddałem się wyobraźni

i nagle gdy tak leżałem (w sumie to chyba spałem) moja świadomość wróciła do pokoju a ja w jednej chwili miałem największe wibracje jakie kiedykolwiek miałem! poczułem, że moje ręce i głowa i tors się delikatnie odrywają (czy też chcą oderwać) więc pomyślałem sobie teraz albo nigdy. I zacząłem myśleć o odrywaniu się do tyłu. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale oderwałem się prawie cały! zostały mi tylko nogi od kolan w dół. Zrobiłem taki odchył do tyłu, coś jak...hmmm, Neo w pierwszej części matrixa (jak unika kul agenta, tylko ja nie wywijałem rękami). Czułem się świetnie, bardzo lekko, miałem świadomość, że nie jestem w położeniu ciała. Nie było grawitacji, tzn wisiałem trochę nad łóżkiem, i nic mnie do niego nie przyciągało. Gdy byłem bardzo odchylony do tyłu pomyślałem sobie, że nareszcie, ale trzeba jeszcze wyrwać nogi. No i gdy to pomyślałem nagle mnie wciągnęło do ciała znowu. Nie otwierałem jeszcze oczu z myślą, że może się jeszcze wyrwę, ale byłem już obudzony. Czyli wyszedłem z ciała prawie cały!!!
Wnioski: po pierwsze, uważam, że muszę próbować więcej na brzuchu - kiedyś wyciągnąłem rękę, jak leżałem na brzuchu, dzisiaj prawie wyszedłem.
Po drugie - uważam, że zdecydowanie za szybko chciałem wyjść. Wszystko działo się bardzo szybko. Zamiast pozwolić bym się spokojnie odrywał, ja to chciałem zrobić jak najszybciej, i maksymalnie się skupiłem żeby się wybić z ciała. Po protu sforsowałem wręcz wyjście, a i tak mogłem się normalnie oderwać, wystarczyło trochę poczekać.
po trzecie - wydaje mi się, że obudziła mnie siostra albo mama, które trzasnęły drzwiami i chodziły po schodach dość "głośno" i to chyba był główny powód dlaczego mnie z powrotem wciągnęło. Jednak trzeba takie rzeczy robić jak dom jest pusty, albo jak wszyscy śpią. Ech, jestem bardzo zadowolony

nie wiem czy wszystko opisałem, jak coś to pytajcie