Witam Was! Dzisiaj w nocy miałem LD

a właściwie to dwa LD. no ale wszystko po kolei.
Położyłem się spać o 5 rano. Miałem sen. Śniło mi się, że byłem z bratem w Belgii, i mieliśmy problem z samochodem, nie trzymały hamulce, więc staczaliśmy się w dół górki. Gdy się tak parę razy stoczyliśmy, strasznie się z bratem pokłóciłem i trochę pobiłem. To była pierwsza część niekontrolowanego snu. Mam problemy z przypomnieniem sobie szczegółów, więc mówię Wam co pamiętam. Potem znalazłem się przy jakiejś autostradzie, ale nie widać było drogi. Wiedziałem, że był jakiś wypadek, ale dziewczyna jakaś, która prowadziła żyje, tylko spóźni się na maturę

O dziwo był też tam mój mechanik, z którym gadałem co zrobić, by hamulce się tak nie nagrzewały

.Gdy to się skończyło, wręcz przeskoczyłem (tu pamiętam po prostu nagłe załamanie poprzedniego snu i start kolejnego) do kolejnego snu - byłem w pokoju z wieloma osobami, i oni o czymś tam rozmawiali. Siedziałem na krześle, gdy spojrzałem w prawo zobaczyłem swoje koleżanki z klasy. W tym momencie, zdałem sobie sprawy z tego, że kilka razy miałem podobny sen i powiedziałem swojej koleżance z byłej klasy, że to wszystko jest sen, a ona jest wytworem mojej wyobraźni. Roześmiała się niesamowicie, i spytała "Błażej, co ci odwala?". Poczułem delikatną niepewność (nie pamiętałem jeszcze o TR, żadnych, to było czyste dojście do świadomości moim umysłem

), ale jakoś przeleciały mi po głowie słowa chyba Slavi, że zdziwiłby się, jakby jego wytwór świadomości przyznał mu racje, że to sen. Odpowiedziałem więc, że "jesteś tylko wytworem mojej wyobraźni i nie dam sobie zrobić wody z mózgu! ". O dziwo przestała się śmiać, i dziwnie się na mnie popatrzyła. Popatrzyłem przed siebie i zobaczyłem drugą koleżankę, największą cnotkę jaką w życiu poznałem

Żaden żyjący facet nie mógł jej dotknąć, nawet podać rękę na przywitanie

nie czekając, podszedłem do niej (ona siedziała) i położyłem głowę na jej kolanach (nie śmiać się !

), trochę się dziewczyna przestraszyła, zaczęła krzyczeć "co ty robisz, odjebało ci? spadaj", a ja do niej twardo "Olu, wytworze mojej wyobraźni, pocałuj mnie". Ta nagle, uspokoiła się, była jak baranek i mnie pocałowała

ten fragment opuszczę z racji nieprzyzwoitości i treści nieodpowiednich dla osób niepełnoletnich

. Nie wiem dokładnie, po prostu nie pamiętam teraz (zaraz po obudzeniu się musiałem pogadać z mamą i trochę chyba pozapominałem), ale potem podobne rzeczy (kurde, czy ja wychodzę tutaj na zboczeńca hahahaha) robiłem z drugą koleżanką, z tą, która się ze mnie na początku samym śmiała. Niestety nie mogę sobie przypomnieć, jakim cudem doszło do zamienienia się pań

generalnie dzieje się <cenzura> i ta koleżanka nagle mówi, że nie, że to wszystko nie możliwe, że coś tu jest nie tak, no i się obudziłem. Ale ! obudziłem się w innym pokoju w moim domu, niż mój własny. Trochę się zdziwiłem, ale pomyślałem sobie, że wczoraj musiałem ostro zabalować, i nie chce mi się teraz tego przypominać. Ledwo wstałem, jak nagle znalazłem się w jakimś dużym salonie (to już nie było w moim domu), ja stałem tak jakby na drugim piętrze tego salonu (coś jak balkon w sali teatralnej), a na dole była moja przyjaciółka. No to ja do niej " Precel [tak do niej mówimy] nie zgadniesz, miałem LD! Ja pierdziele, no normalnie LD!" a ona na to "taa, oczywiście", no to ja ciągnę dalej "wiesz, jest taki sposób, żeby sprawdzić czy nie śnisz [nie wiem czemu akurat teraz przypomniałem sobie o TR] zatykasz nos [tutaj pokazuje jak] i próbujesz oddychać.......o kurwa, ja mogę oddychać jak trzymam się za nos, nie, to nie możliwe, jeszcze raz TR...o kurwa, ja śnie! Precel, ja śnie!" " Błażej, co Ty znowu pierdolisz"

"No naprawdę!" na ścianie była jakaś kratka (taka jak do bluszczu) więc zszedłem po niej na dół, do niej i podszedłem. Zacząłem ją chyba przekonywać, że to sen [to LD pamiętam znacznie gorzej] i zaczęliśmy tańczyć. W tym momencie, zobaczyłem, ten balkon na którym stałem, że .... już go nie ma, że sala się nieco zmieniła. Natychmiast jej o tym powiedziałem, a ona już ucichła. Jednak ja nie panowałem nad tym snem, przed nami pojawił się stół, i nagle przy nim siedzieliśmy, chyba z jej rodzicami. Siedziałem na krześle, a obraz strasznie zaczął szarzeć. Robił się jak jakaś przedwojenna fotografia. Krzyczałem jak debil "ostrość razy tysiąc" ale nic to nie dawało. W pewnym momencie nic już nie widziałem, tylko szary kolor, i spytałem przyjaciółki, która wciąż obok mnie siedziała "precel, jak wygląda świat" - nie wiem co mi odbiło

A ona zaczęła mówić, że ma barwy fioletu, czerni, granatu (dokładnie takie barwy, jakie miało niebo i mój pokój gdy zasypiałem o 5 rano) no i się obudziłem już normalnie.
Podsumowując, jestem przekonany, że było to LD, doskonale zdawałem sobie sprawy z tego, że śnie. Za drugim razem nie miałem kontroli, ale za pierwszym owszem

Co mnie zaskoczyło - rozmawiałem kiedyś ze Slavią, a on przekonywał mnie, że nie odróżnisz snu jakościowo od świata. Cóż, wiem, że nigdy się LD nie zajmowałem, wiem że to był spontaniczny raz, wiem, że nawet w głowie nigdy nie miałem, że może mi przyjść LD, więc może to dlatego świat w którym śniłem, był trochę mało kolorowy, trochę mało....hmm, chyba dokładny. W trakcie LD oczywiście się tym nie przejmowałem, ale jak teraz sobie to przypomnę, to ostrość, kolory itd nie były takie w świecie rzeczywistym, nie takie dokładne i żywe. Wiem jedno - z pierwszego LD zaczął mnie wurzucać malutki szczegół (nie mogę powiedzieć jaki - cenzura

), który zbagatelizowałem, a potem już koleżanka przekonała mnie, że to nie możliwe (chociażby z racji tego, że nie widzieliśmy się od wieeelu lat

)no i LD się skończył.
Lekcja na przyszłość - nie wolno bagatelizować nawet najmniejszego szczegółu, który nam się nie podoba, albo który znalazł się tam bez naszej stanowczej woli

Co o tym sądzicie? Jak mogę poprawić świat senny?