Fistashio na Fazie - Dziennik Snów
#1
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Myślę że pora zacząć pisać dziennik snów :) 
Odstęp między zapisanymi snami często może być duży z racji tego, że moje zapamiętywanie snów wymaga trochę doszlifowania.


11.04.2019    3:00-11:00

"Wizyta u dziadków"

Byłem u dziadków i zabierałem stamtąd swoje ostatnie ciuchy (Zgaduję że chodziło o przeprowadzkę). Babcia mi te ciuchy podawała i nagle stwierdziła, że została jej moja jedna skarpeta, która nie ma pary. Babcia powiedziała do mojej mamy i cioci, żeby zaczęły szukać skarpety w polu, bo pewnie zabrał ją wiatr jak była wywieszona na sznurze. Na początku mama z ciocią mówiły, żeby dać spokój, bo to tylko jedna skarpeta, ale bardzo mi zależało, żeby ją odzyskać (nie wiem dlaczego). Więc po którejś prośbie, poszły w pole szukać skarpety razem z moim bratem i rodzeństwem ciotecznym. Po krótkiej chwili wrócili z pola i chyba nic nie znaleźli, bo temat skarpety ucichł. Ja sam też nic o skarpecie nie wspominałem.

"Jazda samochodem"


Później sen przeniósł się do samochodu. Nie pamiętam, w jakich okolicznościach się w nim znalazłem za kierownicą, a obok siedział mój brat cioteczny. Siedział na fotelu pasażera, trzymając jakąś zabawkową kierownicę i patrzył przed siebie. Nagle samochód zaczął jechać, a my znaleźliśmy się na jakiejś ulicy, którą niby kojarzę, ale nie wiem gdzie to było. Jechaliśmy w przeciwną stronę, a ja szukałem miejsca, gdzie mogę zawrócić. Na skrzyżowaniu wsiadł do nas jakiś gościu, z prośbą o podwiezienie. Twierdził, że się znamy, ale ja go nie kojarzyłem, więc udawałem, że się znamy. Zjechałem na lewą stronę ulicy, żeby zawrócić. Zatrzymałem się na podjeździe i nagle znaleźliśmy się, jakby na drugiej stronie ulicy i gadaliśmy z jakimś gościem przy ławce. Brata ciotecznego z nami nie było. Nie pamiętam, o czym rozmawialiśmy, ale ten znajomy, którego podwiozłem, okazał się gejem (czasem zastanawiam się, co ja mam w głowie :)) ) i podrywał gościa przy ławce. Nagle zjawił się jakiś inny typ i ustawił tego znajomego geja na nielegalne walki (kolejny dowód na moją "normalność"), ale okazało się, że to oszustwo i ten gej narobił sobie długów.

"Dziwny laser"

Z poprzedniego snu pamiętam tylko bardzo wysoki budynek, a na jego dachu był projektowany duży kolorowy laser, który układał się w różne kształty i zmieniał kolory. Był na tyle duży, że zawsze świecił za chmury na nocnym niebie, więc nie widziałem, jak daleko sięga i znikał gdzieś wysoko. Wszyscy twierdzili, że to tylko atrakcja, ale ja bałem się, że zauważy to jakaś obca cywilizacja i w głębi czułem, że sprowadzi to na nas zagładę.

Była to pierwsza noc po tym, jak zainteresowałem się LD więc nawet jestem zadowolony z ilości zapamiętanych snów i szczegółów, biorąc pod uwagę to, że nie wykonywałem żadnych ćwiczeń, a efekt uzyskałem samą siłą woli i podświadomej autosugestii.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Od poprzedniego zapisanego snu minęło dużo czasu, ale to dlatego, że miałem zabiegany miesiąc i nie myślałem o tym, żeby prowadzić dziennik.


⇓12.05.2019    2:00-10:25⇓



"Nerka w szkole"
Pamiętam tylko końcówkę snu.


Razem z koleżanką z podstawówki, Moniką i którymś z moich kolegów z ekipy, byliśmy w jakiejś szkole i szliśmy gdzieś. Nie wiem gdzie. Podczas schodzenia ze schodów, znalazłem nerkę (taka saszetka co była popularna wśród dresów), którą rozpoznałem. Należała do Olafa. Jednak gdy wróciłem do klasy, żeby ją oddać Olafowi, to zamiast tego dałem ją Damianowi, i po krótkiej rozmowie z nim się obudziłem.

Sen niezbyt fascynujący, ale z uwagi na mój skąpy materiał w dzienniku wpisuję tutaj wszystko, co udało mi się dotąd zapamiętać :)


⇓15.05.2019    02:30-09:25⇓

"Przygoda rodem z RPG'a"

Byłem bohaterem gry RPG. Na początku kierowałem postacią Kubusia Puchatka -- facepalm , ale później postacią byłem ja sam. Świat w grze był bardzo rozległy. Istniało wiele klas i nacji. Ja zdecydowałem się być kimś w rodzaju czarnoksiężnika lub nekromanty. Tereny mojej nacji na mapie przypominały kształtem wyspy brytyjskie. NPC na wyspie miały wygląd szkieletów.

Sen był bardzo złożony i trwał dość długo. Niestety, nic więcej nie mogę sobie przypomnieć. W głowie mam tylko pojedyncze sceny jak rzucam czarami XD



⇓20.05.2019    02:30-10:15⇓

"Cygańskie dziecko i utrata jedynki"


Sen zaczął się u mnie w domu.



Właśnie się kąpałem, kiedy zadzwonił do mnie kolega z prośbą, czy pomogę mu malować pokój.

Później część akcji toczyła się w moim pokoju, ale to pamiętam jak przez mgłę.

Pamiętam tylko, że słyszałem na korytarzu jakiegoś chłopca. Mama podeszła do drzwi, zobaczyć przez judasz kogo tam słychać. Kiedy odeszła od drzwi zapytałem, co się dzieje. Odpowiedziała, że jakieś cygańskie dziecko tam siedzi i żeby mu nie otwierać. Postanowiłem, że sam sprawdzę i spojrzałem przez judasz. Wtedy zobaczyłem, że ten chłopiec stoi przy drzwiach ze swoją matką i razem dobijają się do drzwi. Przez chwilę ich podglądałem, sprawdziłem czy drzwi są zamknięte i odszedłem.

Później akcja przeniosła się do łazienki.

Myłem zęby i za mocno potraktowałem dziąsła szczoteczką, przez co zdarłem dziąsło przy prawej jedynce, a ta zaczęła się mocno ruszać i wypadła. Po chwili doszedłem do wniosku, że pewnie mi się to śni i się obudziłem. Nie jestem pewny, czy nie obudziłem się przez szok po odzyskaniu świadomości.


Sen nie należał do najdłuższych, ale był dosyć wyrazisty i realistyczny.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Dzisiaj przytrafiło mi się coś, na co czekałem od początku zabawy. Pierwszy raz odzyskałem świadomość do tego również pierwszy raz, doświadczyłem FA (dosyć dziwne uczucie muszę przyznać). Ale od początku!


⇓22.05.2019    00:30-11:15⇓


"Pierwsze odzyskanie świadomości"

Wieczór jak zwykle. Na godzinę przed snem czytam dzienniki snów na forum i słucham sobie muzyki (głównie nordycki folk i ambient dla rozluźnienia), a 20 minut przed zaśnięciem zaczynam mantrę i relaksację. Obudziłem się po 6 godzinach snu, czyli o 6:30. Nie mogłem sobie przypomnieć żadnego snu nawet drobnego szczegółu. Nic! Kompletna pustka... Więc lekko sfrustrowany przechodzę do dalszej części planu, czyli WBTB. Przez niecałą godzinę leżałem w łóżku, czytając Mitologię Grecką, żeby rozbudzić umysł, a nie ciało. Następnie lekko znużony idę dalej spać myśląc o LD.

Sen się zaczyna.

Umówiłem się ze starym przyjacielem Patrykiem z czasów technikum na wyjście na miasto. Z racji, że kolega był głodny to skoczyliśmy do McDonalda coś oszamać. Na miejscu Patryk zamienił się w Konrada, mojego drugiego kolegę. Stojąc w kolejce, przejrzałem kupony w aplikacji i wybrałem najciekawszy. Kiedy przyszła moja kolej, żeby złożyć zamówienie nawiązała się dziwna rozmowa z pracownikiem "Maka". Po chwili rozmowy przy ladzie przenieśliśmy się do stolika obok, żeby nie blokować kolejki. Wtedy Konrad znów zamienił się w Patryka.
A więc siedzę sobie ją, mój przyjaciel i ten pracownik i gadamy o jakiś pierdołach. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że już długo czekam na zamówienie i na głos zacząłem narzekać na obsługę. Zapomniałem, że siedzi z nami pracownik, który mnie obsługiwał i trochę zrobiło mi się głupio. Ów pracownik wstał i poszedł realizować moje zamówienie, a ja przypomniałem sobie, że ostatecznie w ogóle nic nie zamówiłem, bo wciągnęła nas wtedy rozmowa przy kasie.
Wtedy nagle do stolika podszedł nasz stary znajomy ze szkoły, Arek. Zacząłem śmiać się z Patrykiem, bo w czasach szkolnych Arek był tym typem w naszej paczce, z którego najczęściej robi się podśmiechujki. Wtedy do stolika podszedł jeszcze jeden Arek. Siedziałem lekko zdziwiony i pewnie dałbym się pochłonąć przez fabułę snu, gdyby nie to, że za chwilę podszedł kolejny, już trzeci Arek. Stwierdziłem, że coś tu jest nie tak. Szybki TR przez zatkanie nosa i cyk! Mogę oddychać! Świadomość uzyskana!

Niestety, jako że był to mój pierwszy LD to za późno przypomniałem sobie, aby stłumić emocje i mnie wyrzuciło.

Z bananem na ryju wstaje ucieszony, że doznałem LD więc szybko siadłem na łóżku, wziąłem w rękę telefon, w którym prowadzę dziennik snów i zapisuje. Nagle obok okna dostrzegłem spacerująca parę z dzieckiem w wózku.

Co jest dosyć dziwne, bo mieszkam na 9 piętrze!

Zrozumiałem, że to nadal sen i wyrzuciło mnie ponownie.



Otworzyłem oczy i upewniłem się TR'em czy to aby na pewno rzeczywistość i zapisałem sen.

Po zapisaniu poprzedniego snu próbowałem znów zasnąć. Niestety byłem zbyt podekscytowany i trochę mi to zajęło, a także odbiło się to na tym, że sen był bardzo płytki i mało udało mi się z niego zapamiętać a co dopiero odzyskać świadomość.

Pamiętam tylko, że byłem na głównej ulicy w moim mieście i nagle pojawiła się moja mama z prośbą, żebym poszedł z nią do sklepu i pomógł nieść zakupy. W drodze do sklepu spotkaliśmy znajomą mamy.
Muszę przyznać, że ładną kobietę ta moja podświadomość zaprojektowała  8-> .
Owa koleżanka umówiła się z moją mamą na spotkanie w naszym domu i spytała mnie, czy ją zaprowadzę. Ja odparłem, że niestety, ale muszę pomóc mamie w zakupach, ale moja mama stwierdziła, że da sobie radę i że mam pójść z koleżanką. Zamiast w moim domu pojawiłem się z tą kobietą w jakimś innym mieszkaniu. Po chwili dowiedziałem się, że ona tutaj mieszka. Fabuła snu zmieniła się i od teraz tak jakby miałem u niej mieszkać.
Mało pamiętam, ale mam wrażenie, że akcja snu trwała co najmniej dwa dni.
W tym czasie przez dom przewijało się sporo młodych osób. Na górnym piętrze odbywały się jakieś spotkania studentów i innych osób w moim wieku. Wiele razy rozmawiałem z moimi rówieśniczkami i gadka bardzo się kleiła, ale ja byłem zainteresowany tylko koleżanką mamy ¯\_(ツ)_/¯ Więc starałem się spędzać z nią jak najwięcej czasu. Później obudził mnie telefon i już nie mogłem zasnąć  =((




Sam fakt, że odzyskałem świadomość we śnie, bardzo podniósł moje morale. Od miesiąca próbowałem to osiągnąć. Wiadomo, że różnie bywa z czasem wolnym, więc nie zawsze sumiennie wykonywałem ćwiczenia, techniki itd. Miałem też chwile zawahania kiedy notoryczne nie mogłem zapamiętać snów. Zdarzały się noce, po których kompletnie nic nie mogłem sobie przypomnieć. W zapamiętywaniu bardzo pomogło mi WBTB gdzie po 6h budziłem się, aby zapisać właśnie przerwany sen. Znacząco pomogła mi także rada od @Neurocosmic odnośnie czytania dzienników snów innych użytkowników także WIELKIE DZIĘKI! Bo gdyby nie to całkiem możliwe, że nie uzyskałbym dzisiaj świadomości i zrezygnowałbym z dalszej zabawy w LD.

Następny cel: Odzyskać świadomość i nie wypaść od razu ze snu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Lubię styl twoich snów, czekam na jakieś mitologiczne projekcje
Więzień własnego umysłu, pogrążony w samotności, chorych myślach, czeka tylko na ucieczkę do snu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6

⇓23.05.2019    02:00-07:45⇓

Niestety dzisiaj totalna pustka :(


Ani snu, ani LD.

Budzik zadzwonił ustawiony na 07:45. W planach było WBTB, ale byłem zbyt rozbudzony i nie mogłem ponownie zasnąć.
Wydaje mi się, że godzina 07:00 to zbyt późno jak dla mnie, żeby stosować tę technikę. Przez te parę dni udało mi się zauważyć, że kładzenie się spać przed 01:00 naprawdę robi dużą różnicę (przynajmniej u mnie) także od dzisiaj będę starał się iść spać wcześniej. Godzina 24:00 i pobudka o 06:00 myślę że będzie optymalna. Nie będzie to łatwe, bo dotychczas prowadziłem bardziej nocny tryb życia  :) i zasypianie o 03:00 w nocy było normą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
(23-05-2019, 10:44 )Fistashio napisał(a): Nie będzie to łatwe, bo dotychczas prowadziłem bardziej nocny tryb życia

Teraz też w pewnym sensie będzie to nocny tryb. Jedyna zmiana to to, że będziesz się poruszał w ciele astralnym :)
Może herbatki?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
(23-05-2019, 01:36 )Howolf napisał(a): Lubię styl twoich snów, czekam na jakieś mitologiczne projekcje

Jestem ciekawy jak moja podświadomość poradzi sobie z projekcją Afordyty skoro tak dobrze poradziła sobie z koleżanką mamy hihi
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
Przez weekend wpisów nie było bo, a to komunia w rodzinie, a to praca do nadrobienia i ogólnie mały zapierdziel :P



24.05.2019    01:00-09:00


"Ośnieżony pokój"

Siedziałem w swoim pokoju i oglądałem telewizję, kiedy usłyszałem jak lekki przeciąg w drugim pokoju, kołysze niedokręconą lampę, która obijała się o ścianę i w regularnych odstępach wydawała irytujący stukot. Postanowiłem pójść i ją dokręcić albo chociaż jakoś lepiej przymocować. W momencie, kiedy otworzyłem drzwi od pokoju, zobaczyłem całe zaspy śniegu na podłodze, który wpadał przez otwarte okno. Pomyślałem, że panele się zniszczą od śniegu, więc otworzyłem balkon, żeby zabrać z niego wiadro i mopa. Chciałem ten śnieg zmyć tym mopem. Kiedy wyszedłem na balkon walcząc ze śnieżycą i silnym wiatrem, wtedy w pewnym momencie poczułem, jakby ktoś mnie popchnął i wylądowałem twarzą w śniegu.

"Ucieczka przez park i walka o życie"


Kiedy podniosłem twarz z zaspy, okazało się, że fabuła snu przeniosła się w zupełnie inne miejsce. Byłem nocą w jakimś pustym parku, nadal sypał śnieg, ale już nie wiało. Park był spokojny, ale też trochę przerażający. Wtedy gdzieś w oddali usłyszałem wycie wilków. Trochę się wystraszyłem i zacząłem iść przed siebie szybszym krokiem. Po chwili stwierdziłem, że nie mam się czego bać, bo od zawsze mam dobrą rękę do psów i zwierzęta bardzo mnie lubią, z tym że to były dzikie wilki  :> ale ja nie widziałem większej różnicy między domowym Yorkiem a dzikim wygłodzonym wilkiem. Moje podejście zmieniło się, kiedy usłyszałem, że goni mnie cała wataha. Zacząłem biec przed siebie ile sił w nogach. Nogi miałem strasznie ociężałe i wiedziałem, że nie uda mi się uciec, więc postanowiłem, że stanę w snopie światła pod najbliższą latarnią. Kiedy dobiegłem do tej latarni i się odwróciłem, zobaczyłem pełno świecących par ślepi w totalnym mroku i słyszałem tylko warczenie i poszczekiwanie. Nagle spomiędzy wilków zaczął podchodzić w moim kierunku jeden z nich. Ale ten był inny. Mimo że nie widziałem jego sylwetki w ciemności, to słychać było po samych jego krokach, że jest dużo duuużo większy od reszty. Kiedy wszedł w światło, zobaczyłem ogromną mordę z blizną przechodzącą przez połowę jego mordy. Nie jestem pewny czy to moja świadomość próbuje uzupełnić luki w pamięci, ale wydaje mi się, że miał na łapach zerwane kajdany. Po chwili na moim ramieniu siadł kruk i zaczął głośno krakać koło mojego ucha. To krakanie sprawiło, że wszystkie wilki (w tym ten duży) cofnęły się o parę kroków. Wtedy do mnie dotarło, że ten kruk to wcielenie Odyna a tym wielkim wilkiem był Fenrir...

ZDECYDOWANIE za dużo nordyckiej literatury i folku, ale KOMPLETNIE mi to nie przeszkadza hihi

Wrona nie potrafiła mówić, ale tym krakaniem jakby siedziała mi w głowie i czytała w myślach, więc zrozumiałem, że muszę walczyć z Fenrirem nie, tylko żeby przeżyć, ale też żeby go powstrzymać, ponieważ jego wizyta w tym świecie oznaczała jedno. Pęta zostały zerwane i nadciąga Ragnarok. W ręce pojawił mi się miecz naznaczony runami na ostrzu. Po chwili zapłonął, a ja poczułem złość. W sumie złość to mało powiedziane  grrrr w każdym bądź razie zarówno ja, jak i Fenrir ruszyliśmy na siebie.


Szkoda, że nie był to świadomy sen, bo porobiłbym go technicznie  :)) a tak to w śnie nie wyglądało to jakoś bardzo finezyjnie. A przynajmniej tak zapamiętałem.





Nie udało mi się go zabić, ale musiałem dotkliwie go zranić, bo razem ze swoją watahą uciekł w popłochu. Wtem wprost przede mną z nocnego nieba spadły ogromne złote wrota. Otworzyły się a z nich, wyszła blond włosa kobieta w zbroi (podejrzewam, że była to Freja). Powiedziała, że w nagrodę mogę spotkać się z Odynem i zadać mu kilka pytań. Niestety okazało się, że z walki także i ja nie wyszedłem bez szwanku. Zauważyłem, że nie mam prawej ręki od dłoni aż po przedramię włącznie. Strach wywołany wizją kalectwa był tak duży, że aż się obudziłem.

Mimo że zapowiadało się na koszmar, jest to jeden z moich najlepiej zapamiętanych snów dotychczas, a także zapewne najbarwniejszy i najlepszy jak dla mnie.


25.05.2019    02:30-12:30

Po komunii i lekkim after party byłem zbyt "zmęczony" i padłem jak kłoda bez żadnej relaksacji, muzyki, czytania dzienników. Co nie pomogło w zapamiętaniu jakiegokolwiek snu. Pamiętam tylko, że kilka tych snów miałem  :( szkoda, bo mógł być z tego dobry materiał.



26.05.2019    01:00-06:00

Przez lekki stres z powodu zaczęcia nowej pracy, miałem problem z zaśnięciem, co przełożyło się na płytki sen. Budziłem się w nocy wiele razy i jedyne co pamiętam to sen, w którym siedziałem w aucie płynącym promem do Norwegii. Wiem, że miałem tam kłaść płytki jakiemuś Norwegowi (nigdy w życiu nie kładłem płytek).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów - Howolf Howolf 108 5,961 Dzisiaj, 02:14
Ostatni post: Howolf
  Kys - Dziennik snów Kys 24 2,044 12-06-2019, 13:42
Ostatni post: Kys
  Dziennik snów Ariene Ariene 14 896 31-05-2019, 12:16
Ostatni post: Ariene
  Dziennik snów didejdroga :) didejdroga2 25 1,826 30-05-2019, 13:46
Ostatni post: didejdroga2
  Dziennik snów Bellatrix Bellatrix 23 723 20-05-2019, 21:57
Ostatni post: incestus

Skocz do:

UA-88656808-1