18-06-2024, 14:31
Data: nwm, w tamtym tygodniu?
Dziwie się bo myślałem że już zapisałem ten tutaj. W każdym razie znam go na pamięć i go czytałem na głos, więc:
Byłem więźniem w jakimś 'obozie koncentracyjnym', jednak paradoksalnie mogliśmy jakby wychodzić na pole itp, ale to sen. Byłem z kilkoma Żydami oraz też byli goje. Mieliśmy dziwną rutynę - codziennie (o któreś tam godzinie) musieliśmy bić się (samych siebie) batami po rękach (nie dłoniach) aż do krwi. Musieliśmy to robić przez 7 dni. Było to w budynku przypominającym szkołę, koło okna na korytarzu. Kiedy zostało jeszcze kilka dni, to ja już miałem się poddać. No i potem ktoś powiedział że 'liberalni żydzi' próboją to zmienić i bić się po plecach a nie po rękach, ale nie zmienia się tory (w ogóle to nie ma sensu w realu, bo takie coś by było zabrionione zgodnie z Torą xD) no i byłem na polu i próbowałem uciec żeby to ominąć, ale mnie znaleźli. I w ogóle, musiałem (i nie pamiętam czy się też zapytałem czy coś o tym powiedziałem) się do tej rutyny stosować mimo że jestem gojem wg. halachy, a goje nie muszą podążać za prawem żydowskim. No i potem jeden z nich miał Torę i coś mówił że każdy z nas musi przechodzić przez cierpienie/przeskody które dał nam B-g czy ja tak to zinterpretowałem. w każdym razie coś mówili no i też zapomniałem co. No i potem byłem gdzieś i chyba widziałem moją babcię, no i krzyczałem "Niemcy po nas przychodzą, Niemcy po nas przychodzą!!" czy coś bardzo podobnego, w każdym razie o takim samym znaczeniu i o Niemcach. No i zaczałem się również uświadamiać, ale ciekawiła mnie fabułą snu. Potem miałem fake awake, i była tam moja ciocia/zmarła babcia? które się śmiały, bo podobno mówiłem lub krzyczałem to przez sen.
sen (chyba koleny fake awake?) byłem w pokoju no i ktoś powiedział cos w stylu "polowali na każdego. nie oszczędzali nikogo. chcieli pełnego unicestwienia. " (Niemcy)
17 czerwca, 2024
Byłem u dziadków. Moja babcia puszczała muzykę z telefonu, a ja chciałem spać i prosiłem ją , żeby ją wyłączyła. Postanowiłem wziąść sprawę w swoje ręce, poszedłem do pokoju dziadka. Tam leżał jej laptop. Miał on Linuxa. Chciałem SSH'ować się do jej.. tak.. telefonu, mimo że w realu to nie ma sensu.No ale chciałem zamknąć to komendą. No i potem otworzyłem terminal , ale żeby używać sudo musiałem znać hasło, pamiętałem że to było jej imię z chyba datą urodzenia, i się zapytałem jaka jest jej data urodzenia. No a potem poprostu pomyślałęm a dobra chuj z tym, i usunąłem historię komend.
Sen: Kupowałem coś od jakiś Wietnamców. Mówili po mnie w języku Jidysz, i mi się udało porozumieć, w Jidysz. Powiedzieli mi, że jeszcze 1 grosz, dałem 1 zł na ladę, potem 50 groszy i potem 1 grosz. Potem widziałem ich i narrator mówił o ich 'tajemnicach' - bycie Chińsko-Wietnamskim imigrantem. Potem widziałem/byłem w restauracji i widziałem uroczą Chińską kelnerkę w sukience.
Nwm czy to osobny sen ale; byłem w pokoju, widziałem masę ubrań w różnych rozmiarach. Przy oknie wisiały tzw. onesie, w rozmiarach niemowlęcych i dorosłych. Wcześniej byłem u dziadków i próbowałem zasnać. Oraz miałem też sen, nwm czy w którym była jakaś impreza i była tam moja malutka siostra, oraz mój 3 letni kuzyn. Byłem w mieszkaniu zmarłej babci, mieszkał tam mój ojciec i okazało się, że jest wyższe piętro/strych, i tam było kilka pokoi. wszedłem tam po drabinie. potem jakaś pani przyszła. też na dole były takie dmuchane jakby miejsca do skakania, oraz taka gra umieszczona w takim dmuchanym czyms co wyglądało jak kot z bajki dzieciak vs Kot. W tej grze ogólnie sie strzelało i pokazywali jak się podróżoje na inne planety. Potem byłem u dziadków, no i się uświadomiłem. patrzyłem się w lustro, i nagle pomyślałem i połączyłem się z energią tych ultra hyper realistycznych snów typu gdzie jest trawa i jakaś magiczna rezydencja czy coś, i miałem to samo uczucie jakbym był na tym jakby ich pozomie i takie kurde mega oświecienie, a w ogóle takie typu snu bardzo przypominają doświadczenia zgłaszane przy braniu grzybów. no i potem miećka powiedziała czemu płaczesz a ja powiedziałem bo kocham wszystko. no i powiedziała mi coś w stylu że nie chciała by żebym był jakoś mega grzeczny. (ld)
Dziś:
Byłem na zamkniętym placu zabaw w galerii handlowej. Skakałem, wspinałem się, itp. Potem przyszedł moój ojciec i powiedział, że musimy iść, a ja powiedziałem, że nie. Potem zamówiłem łososia za 30 zł, i kelnerka coś do mnie mówiła po Ukraińsku, a ja tylko kiwałem głową. Wyszedłem, byłem w jakimś kompletnie innym mieście, zdałem sobię sprawę że nie zapłaciłem, więc zapytałem się na Telegramie (tak na telefonie, który obecnie mam tylko w snach :p) o blika. Wróciłem się.
Potem byłem na jakimś oficjalnym meetupie FetLife. Była sekcja dla nastolatków, i tak, osoby poniżej 18 r.ż miały wstęp, co by nie się nie zdażyło w realu. Jednak było też parę starszych facetów. No i jakiś gościu z USA do mnie podszedł, i powiedział "Do you know what BDSM is?" no i ludzie do okoła mnie i ja chyba też zaczeli się śmiać z ironii, bo każdy w tym miejscu wiedział co to jest. Potem zobaczyłem listę grup FetLife (w zasadzie podobnie jak grupy na facebooku i reddicie) , każda w innej linijce, na ścianie. Ktoś powiedział, żeby nie dołaczać do tych grup. Nazwy tych grup to było coś po Francusku i każda z tych grup zawierała słowo 'Linux". Potem byłem jakby w jakimś ogródku (wciąż zarządzanym przez FetLife) no i jakaś kobieta, chyba jakaś pracowniczka robiła tosty z drzemem.. w czyms co wyglądało jak gofrownica. Podszedłem bo też chciałem. No i ona powiedziała mi żeby się patrzeć i skupić na tym co mam przed sobą, i zacząła chodzić i cos śpiewać. No i zaczałem tracić sprawnośc do logicznego myślenia. Zostałem pomyślnie zahipnotyzowany.. tostem XD
Dziwie się bo myślałem że już zapisałem ten tutaj. W każdym razie znam go na pamięć i go czytałem na głos, więc:
Byłem więźniem w jakimś 'obozie koncentracyjnym', jednak paradoksalnie mogliśmy jakby wychodzić na pole itp, ale to sen. Byłem z kilkoma Żydami oraz też byli goje. Mieliśmy dziwną rutynę - codziennie (o któreś tam godzinie) musieliśmy bić się (samych siebie) batami po rękach (nie dłoniach) aż do krwi. Musieliśmy to robić przez 7 dni. Było to w budynku przypominającym szkołę, koło okna na korytarzu. Kiedy zostało jeszcze kilka dni, to ja już miałem się poddać. No i potem ktoś powiedział że 'liberalni żydzi' próboją to zmienić i bić się po plecach a nie po rękach, ale nie zmienia się tory (w ogóle to nie ma sensu w realu, bo takie coś by było zabrionione zgodnie z Torą xD) no i byłem na polu i próbowałem uciec żeby to ominąć, ale mnie znaleźli. I w ogóle, musiałem (i nie pamiętam czy się też zapytałem czy coś o tym powiedziałem) się do tej rutyny stosować mimo że jestem gojem wg. halachy, a goje nie muszą podążać za prawem żydowskim. No i potem jeden z nich miał Torę i coś mówił że każdy z nas musi przechodzić przez cierpienie/przeskody które dał nam B-g czy ja tak to zinterpretowałem. w każdym razie coś mówili no i też zapomniałem co. No i potem byłem gdzieś i chyba widziałem moją babcię, no i krzyczałem "Niemcy po nas przychodzą, Niemcy po nas przychodzą!!" czy coś bardzo podobnego, w każdym razie o takim samym znaczeniu i o Niemcach. No i zaczałem się również uświadamiać, ale ciekawiła mnie fabułą snu. Potem miałem fake awake, i była tam moja ciocia/zmarła babcia? które się śmiały, bo podobno mówiłem lub krzyczałem to przez sen.
sen (chyba koleny fake awake?) byłem w pokoju no i ktoś powiedział cos w stylu "polowali na każdego. nie oszczędzali nikogo. chcieli pełnego unicestwienia. " (Niemcy)
17 czerwca, 2024
Byłem u dziadków. Moja babcia puszczała muzykę z telefonu, a ja chciałem spać i prosiłem ją , żeby ją wyłączyła. Postanowiłem wziąść sprawę w swoje ręce, poszedłem do pokoju dziadka. Tam leżał jej laptop. Miał on Linuxa. Chciałem SSH'ować się do jej.. tak.. telefonu, mimo że w realu to nie ma sensu.No ale chciałem zamknąć to komendą. No i potem otworzyłem terminal , ale żeby używać sudo musiałem znać hasło, pamiętałem że to było jej imię z chyba datą urodzenia, i się zapytałem jaka jest jej data urodzenia. No a potem poprostu pomyślałęm a dobra chuj z tym, i usunąłem historię komend.
Sen: Kupowałem coś od jakiś Wietnamców. Mówili po mnie w języku Jidysz, i mi się udało porozumieć, w Jidysz. Powiedzieli mi, że jeszcze 1 grosz, dałem 1 zł na ladę, potem 50 groszy i potem 1 grosz. Potem widziałem ich i narrator mówił o ich 'tajemnicach' - bycie Chińsko-Wietnamskim imigrantem. Potem widziałem/byłem w restauracji i widziałem uroczą Chińską kelnerkę w sukience.
Nwm czy to osobny sen ale; byłem w pokoju, widziałem masę ubrań w różnych rozmiarach. Przy oknie wisiały tzw. onesie, w rozmiarach niemowlęcych i dorosłych. Wcześniej byłem u dziadków i próbowałem zasnać. Oraz miałem też sen, nwm czy w którym była jakaś impreza i była tam moja malutka siostra, oraz mój 3 letni kuzyn. Byłem w mieszkaniu zmarłej babci, mieszkał tam mój ojciec i okazało się, że jest wyższe piętro/strych, i tam było kilka pokoi. wszedłem tam po drabinie. potem jakaś pani przyszła. też na dole były takie dmuchane jakby miejsca do skakania, oraz taka gra umieszczona w takim dmuchanym czyms co wyglądało jak kot z bajki dzieciak vs Kot. W tej grze ogólnie sie strzelało i pokazywali jak się podróżoje na inne planety. Potem byłem u dziadków, no i się uświadomiłem. patrzyłem się w lustro, i nagle pomyślałem i połączyłem się z energią tych ultra hyper realistycznych snów typu gdzie jest trawa i jakaś magiczna rezydencja czy coś, i miałem to samo uczucie jakbym był na tym jakby ich pozomie i takie kurde mega oświecienie, a w ogóle takie typu snu bardzo przypominają doświadczenia zgłaszane przy braniu grzybów. no i potem miećka powiedziała czemu płaczesz a ja powiedziałem bo kocham wszystko. no i powiedziała mi coś w stylu że nie chciała by żebym był jakoś mega grzeczny. (ld)
Dziś:
Byłem na zamkniętym placu zabaw w galerii handlowej. Skakałem, wspinałem się, itp. Potem przyszedł moój ojciec i powiedział, że musimy iść, a ja powiedziałem, że nie. Potem zamówiłem łososia za 30 zł, i kelnerka coś do mnie mówiła po Ukraińsku, a ja tylko kiwałem głową. Wyszedłem, byłem w jakimś kompletnie innym mieście, zdałem sobię sprawę że nie zapłaciłem, więc zapytałem się na Telegramie (tak na telefonie, który obecnie mam tylko w snach :p) o blika. Wróciłem się.
Potem byłem na jakimś oficjalnym meetupie FetLife. Była sekcja dla nastolatków, i tak, osoby poniżej 18 r.ż miały wstęp, co by nie się nie zdażyło w realu. Jednak było też parę starszych facetów. No i jakiś gościu z USA do mnie podszedł, i powiedział "Do you know what BDSM is?" no i ludzie do okoła mnie i ja chyba też zaczeli się śmiać z ironii, bo każdy w tym miejscu wiedział co to jest. Potem zobaczyłem listę grup FetLife (w zasadzie podobnie jak grupy na facebooku i reddicie) , każda w innej linijce, na ścianie. Ktoś powiedział, żeby nie dołaczać do tych grup. Nazwy tych grup to było coś po Francusku i każda z tych grup zawierała słowo 'Linux". Potem byłem jakby w jakimś ogródku (wciąż zarządzanym przez FetLife) no i jakaś kobieta, chyba jakaś pracowniczka robiła tosty z drzemem.. w czyms co wyglądało jak gofrownica. Podszedłem bo też chciałem. No i ona powiedziała mi żeby się patrzeć i skupić na tym co mam przed sobą, i zacząła chodzić i cos śpiewać. No i zaczałem tracić sprawnośc do logicznego myślenia. Zostałem pomyślnie zahipnotyzowany.. tostem XD





