01-09-2024, 12:07
Noc 31 sierpnia na 01 września 2024
Podziemia
Jadę pociągiem, jest słoneczna pogoda i przez okna widać wielkie pola uprawne i inne przyjemne widoki. Nie mam biletu, zastanawiam się, czy zostanę złapany. Coś się stało w jednym z wagonów, bo po pociągu chodziła policja. Obróciłem się i za sobą spostrzegłem automat do kupowania biletów, tylko się zastanawiałem, czy to nie dziwne, że kupuję ten bilet tak późno. Pomyślałem "lepiej późno niż wcale" i kupiłem bilet. Następnie dotarłem do jakiegoś przystanku kolejowego w podziemiach, przystanek był bardzo stary. Jak zwykle w takich snach przyglądałem się słupkowi z tabelą przyjazdów i odjazdów. Wszędzie było ciemno, ludzi brak, w niektórych miejscach świeciły delikatnie lampy, lokalizacja przypominała jakby jaskinię. Ściany były czarne i wilgotne, jak te w piwnicy. Szukałem sposobu, aby się wydostać z tej stacji kolejowej. Spotykałem pojedyńcze osoby, które dawały mi instrukcje gdzie się udać. Polegało to trochę na tym, że skakałem z jednej półki na skalną na następną. Momentami zbaczałem z wyznaczonego kierunku, bo znajdowałem jakieś przedmioty lub dziwne rośliny i grzyby, które mnie ciekawiły. Kilka razy przez to spadłem z półki skalnej i musiałem iść od nowa, a z lenistwa szukałem innego sposobu na powrót. Pamiętam też, że chodziłem po liiniach wysokiego napięcia i słupach energetycznych.
Jadę pociągiem, jest słoneczna pogoda i przez okna widać wielkie pola uprawne i inne przyjemne widoki. Nie mam biletu, zastanawiam się, czy zostanę złapany. Coś się stało w jednym z wagonów, bo po pociągu chodziła policja. Obróciłem się i za sobą spostrzegłem automat do kupowania biletów, tylko się zastanawiałem, czy to nie dziwne, że kupuję ten bilet tak późno. Pomyślałem "lepiej późno niż wcale" i kupiłem bilet. Następnie dotarłem do jakiegoś przystanku kolejowego w podziemiach, przystanek był bardzo stary. Jak zwykle w takich snach przyglądałem się słupkowi z tabelą przyjazdów i odjazdów. Wszędzie było ciemno, ludzi brak, w niektórych miejscach świeciły delikatnie lampy, lokalizacja przypominała jakby jaskinię. Ściany były czarne i wilgotne, jak te w piwnicy. Szukałem sposobu, aby się wydostać z tej stacji kolejowej. Spotykałem pojedyńcze osoby, które dawały mi instrukcje gdzie się udać. Polegało to trochę na tym, że skakałem z jednej półki na skalną na następną. Momentami zbaczałem z wyznaczonego kierunku, bo znajdowałem jakieś przedmioty lub dziwne rośliny i grzyby, które mnie ciekawiły. Kilka razy przez to spadłem z półki skalnej i musiałem iść od nowa, a z lenistwa szukałem innego sposobu na powrót. Pamiętam też, że chodziłem po liiniach wysokiego napięcia i słupach energetycznych.
Gdzie moje śliwki?
Błąkałem się po sklepie i szukalem śliwek. Przeszukiwałem lodówki i chłodziarki, bo były tam lody, na które też miałem ochote. W jednej z lodówek znalazłem śliwki, ale były zamarznięte, więc uznałem, że ich nie chcę. Poza tym zauważyłem, że lodówki dzielą się na lody otwarte i te w papierkach. Zastanawiałem się jaki jest sens trzymania otwartych lodów w zamrażarce. Prosty sposób na zepsucie smaku lodów. Dodatkowo - wychodząc ze sklepu mijałem też dział z owocami i warzywami, moją uwagę zwróciły arbuzy. Wychodząc ze sklepu spostrzegłem, że jestem z rodziną. Znalazłem stoisko ze śliwkami, ale były dziwne i przemieszano je z innymi owocami w jednym koszyku. Stwierdziłem, że ich nie chcę.
Błąkałem się po sklepie i szukalem śliwek. Przeszukiwałem lodówki i chłodziarki, bo były tam lody, na które też miałem ochote. W jednej z lodówek znalazłem śliwki, ale były zamarznięte, więc uznałem, że ich nie chcę. Poza tym zauważyłem, że lodówki dzielą się na lody otwarte i te w papierkach. Zastanawiałem się jaki jest sens trzymania otwartych lodów w zamrażarce. Prosty sposób na zepsucie smaku lodów. Dodatkowo - wychodząc ze sklepu mijałem też dział z owocami i warzywami, moją uwagę zwróciły arbuzy. Wychodząc ze sklepu spostrzegłem, że jestem z rodziną. Znalazłem stoisko ze śliwkami, ale były dziwne i przemieszano je z innymi owocami w jednym koszyku. Stwierdziłem, że ich nie chcę.
Nieświeży kurczak
Błąkałem się po sklepie i chciałem kupić kurczaka. Dotarłem do działu mięsnego, były tam piersi z kurczaka zawinięte w plastikowe folijki. Wziąłem jednego, który upadł mi na ziemię, bo wypadł z folii. Podniosłem go i włożyłem spowrotem, ale zastanawiałem się czy wypada go kłaść tam gdzie był - przecież leżał na ziemi. Ja dodatkowo miałem przeczucie, że ludzie dotykali go palcami. Nagle stwierdziłem, że nie mam co zrobić z tym kurczakiem, więc go połknąłem w całości. Uznałem po chwili, że ten kurczak, niedość, że surowy, to jeszcze leżał na ziemi i nieprzyjemnie pachniał, zrobiło mi się niedobrze. Poszedłem do ubikacji i wywoływałem wymioty, próbowałem go zwrócić. Stała się ciekawa rzecz, bo nie mogłem tego kurczaka zwymiotować, zastanawiałem się dlaczego wywoływanie wymiotów nie działa. Spróbowałem conajmniej 5 razy (a myślę, że nawet 10) i pomimo odruchu wymiotnego to nie udalo mi sie go zwrocic. Podczas ostatniej proby się obudziłem i zrozumiałem, że we śnie nie pamiętam, aby zdarzyło mi się wymiotować. Ahaa, więc w snach nie działa odruch wymiotny
. Nowy sposób na reality check! A jakże gustowny. Tak czy siak ulga. Zjedzony kurczak to tylko zły sen.
Błąkałem się po sklepie i chciałem kupić kurczaka. Dotarłem do działu mięsnego, były tam piersi z kurczaka zawinięte w plastikowe folijki. Wziąłem jednego, który upadł mi na ziemię, bo wypadł z folii. Podniosłem go i włożyłem spowrotem, ale zastanawiałem się czy wypada go kłaść tam gdzie był - przecież leżał na ziemi. Ja dodatkowo miałem przeczucie, że ludzie dotykali go palcami. Nagle stwierdziłem, że nie mam co zrobić z tym kurczakiem, więc go połknąłem w całości. Uznałem po chwili, że ten kurczak, niedość, że surowy, to jeszcze leżał na ziemi i nieprzyjemnie pachniał, zrobiło mi się niedobrze. Poszedłem do ubikacji i wywoływałem wymioty, próbowałem go zwrócić. Stała się ciekawa rzecz, bo nie mogłem tego kurczaka zwymiotować, zastanawiałem się dlaczego wywoływanie wymiotów nie działa. Spróbowałem conajmniej 5 razy (a myślę, że nawet 10) i pomimo odruchu wymiotnego to nie udalo mi sie go zwrocic. Podczas ostatniej proby się obudziłem i zrozumiałem, że we śnie nie pamiętam, aby zdarzyło mi się wymiotować. Ahaa, więc w snach nie działa odruch wymiotny
. Nowy sposób na reality check! A jakże gustowny. Tak czy siak ulga. Zjedzony kurczak to tylko zły sen.Wycieczka z ojcem i wizyta w świątyni
Jadę autem z moich ojcem, jak zwykle tata jedzie za szybko. Mijamy skrzyżowanie, które umieszczone było w lesie i skręcamy w prawo. Jadąc dalej docieramy do dziwnej autostrady, która miała jedno pasmo i wiła się delikatnym łukiem w prawo wokół pagórka. Im dalej jechaliśmy tym bardziej robiło się ciemno, w pewnym momencie nie było już widać nawet świateł samochodowych. Mówię do taty, aby zwolnił, a on jedzie na oślep. Po pewnym czasie straciłem przytomność i zbudziłem się w lesie niedaleko domku zbudowanym kilka metrów nad ziemią częściowo umieszczonym na drzewach i podestach. Wchodząc tam spotykam jeszcze jedną osobę, rozmawiam z nią chwilę, próbujemy złapać GPS. Dalej oddaliłem się od domku i udało mi się złapać busa. Wiedziałem, gdzie chciałem dojechać, jednak, gdy już wsiadłem do busa to okazało się, że jedzie w niewłaściwym kierunku, więc wysiadłem na najbliższym przystanku. Lokalizacja dalej przypominała polskie lasy, jednak na horyzoncie widziałem wysokie i zaśnieżone pasma górskie. Dotarłem do świątyni, duchowni w niej mieli szaty podobne do mnichów buddyjskich, ale mieli włosy. Wszedłem do jednego z pomieszczeń z lewej strony świątyni i zacząłem rozmawiać o Bogu z trzema duchownymi. Za ich plecami był widok na las i góry, przypominały mi Himalaje. Podczas rozmowy świątynia została napadnięta i okazało się, że jestem czarodziejem i mam różdżkę. Rzucałem zaklęciami podczas walki, nie mogłem sobie przypomnieć zaklęcia wytrącającego różdżkę (Z Harrego Pottera). Pytałem o to zaklęcie duchownych. Po walce pojawił się ostateczny bos. Był odziany w wielką zbroję i miał długą kopię. Rzuciłem w niego zaklęciem uśmiercającym, które nie podziałało. Cofnąłęm czas, by mieć na swoim koncie 0 użyć zaklęć zakazanych i pokonałem go w inny sposób. Po walce przeszedłem się po świątyni i zauważyłem, że w niektórych miejscach leżą bronie - karabiny automatyczne.
Jadę autem z moich ojcem, jak zwykle tata jedzie za szybko. Mijamy skrzyżowanie, które umieszczone było w lesie i skręcamy w prawo. Jadąc dalej docieramy do dziwnej autostrady, która miała jedno pasmo i wiła się delikatnym łukiem w prawo wokół pagórka. Im dalej jechaliśmy tym bardziej robiło się ciemno, w pewnym momencie nie było już widać nawet świateł samochodowych. Mówię do taty, aby zwolnił, a on jedzie na oślep. Po pewnym czasie straciłem przytomność i zbudziłem się w lesie niedaleko domku zbudowanym kilka metrów nad ziemią częściowo umieszczonym na drzewach i podestach. Wchodząc tam spotykam jeszcze jedną osobę, rozmawiam z nią chwilę, próbujemy złapać GPS. Dalej oddaliłem się od domku i udało mi się złapać busa. Wiedziałem, gdzie chciałem dojechać, jednak, gdy już wsiadłem do busa to okazało się, że jedzie w niewłaściwym kierunku, więc wysiadłem na najbliższym przystanku. Lokalizacja dalej przypominała polskie lasy, jednak na horyzoncie widziałem wysokie i zaśnieżone pasma górskie. Dotarłem do świątyni, duchowni w niej mieli szaty podobne do mnichów buddyjskich, ale mieli włosy. Wszedłem do jednego z pomieszczeń z lewej strony świątyni i zacząłem rozmawiać o Bogu z trzema duchownymi. Za ich plecami był widok na las i góry, przypominały mi Himalaje. Podczas rozmowy świątynia została napadnięta i okazało się, że jestem czarodziejem i mam różdżkę. Rzucałem zaklęciami podczas walki, nie mogłem sobie przypomnieć zaklęcia wytrącającego różdżkę (Z Harrego Pottera). Pytałem o to zaklęcie duchownych. Po walce pojawił się ostateczny bos. Był odziany w wielką zbroję i miał długą kopię. Rzuciłem w niego zaklęciem uśmiercającym, które nie podziałało. Cofnąłęm czas, by mieć na swoim koncie 0 użyć zaklęć zakazanych i pokonałem go w inny sposób. Po walce przeszedłem się po świątyni i zauważyłem, że w niektórych miejscach leżą bronie - karabiny automatyczne.
Sny te są z drugiej części nocy. Nie uważam, by były zbyt ciekawe. Możliwe, że ten sen z podziemiami i pociągiem był jednym z pierwszych, które mi się przyśniły. W ogóle w nocy miałem pojedyncze paraliże senne i coś się jeszcze działo, ale nie pamiętam co. Musiałbym następnym razem wstać i zapisać jakieś klucze snów, by cokolwiek pamiętać.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





