21-08-2024, 11:51
Noc 20/21 sierpnia 2024
Dzisiaj spałem bardzo dobrze, w sumie nie pamiętam kiedy ostatnio się tak wyspałem. Opiszę dwa sny z pierwszej części nocy. W sumie zapisałem 4 sny.
Areszt i wybuch wojny
Stałem nocą na rondzie tramwajowym. Spostrzegłem jednego ze znajomych, który jest moim znakiem sennym. Nagle zerwał się do biegu, spieszył się na autobus. W trakcie biegu na jego drodze pojawiły się barierki, przez które przebiegł jak biegacz płotkarz. Zaskoczyła mnie jego technika. Gdzie taką opanował? Dalej stałem i obserwowałem jego bieg, sprintował i ostatecznie dobiegł na autobus. Przestałem się nim martwić, obserwowałem pomarańczowe lampy i wsiadłem do tramwaju. Pamięć snu kontynuuje się na następnym przystanku. Wysiadam z tramwaju, przy ulicy stał wielki budynek, który podobno był przedszkolem. Patrzę w szyby i zauważyłem, że w niektórych salkach świecą się różowe lampy. Był to intensywny róż, mocno mnie zaintrygował. Kontrastował na tle nocy i cichej okolicy. Odczuwałem chęć włamania się do tego budynku i eksploracji. Nagle zauważyłem, że mam supermoce. Strzelałem z palców zielonym glutem, który działał jak pajęczyna - byłem spidermanem. Chwilę później nastał już dzień. Pojawiłem się w domu rodzinnym, wystrzeliłem pajęczynę w stronę drzewa i bujałem się. Rozbujałem się na tyle, że wskoczyłem na dach budynku. Gdy się obróciłem, to na balkonie ujrzałem moją matkę. Dalej się dowiedziałem, że skacząc po drzewach złamałem prawo. Goniła mnie policja, której próbowałem uciec. Skakałem jak królik i dzięki temu nabierałem prędkości. Pomyślałem, że gdybym chciał to mógłbym uciec policji, ale po co? Policja odprowadziła mnie do więzienia, lokalizacja się zmieniła - z typowo osiedlowego krajobrazu z blokami w wielki spacerniak, który nie był ogrodzony, ale na jego krańach była przepaść. Byłem gdzieś w górach, widok był piękny, a słońce zachodziło na horyzoncie. Nagle na niebie ujrzałem setki paralotniarzy. Niebo iskrzyło jak kryształ, były na nim małe chmury, a paralotniarze fruneli w kierunku miasta. Miasto było widać ze spacerniaka. Rozległy się syreny alarmowe. Panował straszny chaos i panika, uznałem, że mogę to wykorzystać do próby ucieczki. Spacerniaka pilnował jeden funkcjonariusz z którym się policzyłem - dalej byłem w posiadaniu mocy spidermana. Uciekłem. Ludzie mówili, że ci paralotniarze to początek wojny. Poczułem potrzebę chronienia ludzi swoimi mocami. W okolicy spacerniaka pojawił się tunel z metrem, ludzie stali w kolejkach, by wyjechać jak najdalej. Wszędzie były tłumy, uznałem, że ucieczka metrem jest niemożliwa. Następnie co pamiętam to to, że przelewałem jakieś pieniądze bankowe. Potem spotkałem Hulka i byliśmy w mieście - skakałem z budynku na budynek i niszczyliśmy budynki.
Tornado i świątynia Azteków
Byłem w mieście, w którym było mnóstwo Azteckich świątyń - przypominały ogromne schody z komnatą na szczycie. Były tak powszechne, że walały się po nich śmieci. Wszedzie rósł mech, a między świątyniami znajdowały się wąskie szczeliny. Panowała deszczowa pogoda i było dosyć ponuro - ale rześko. Motywem przewodnim tego snu były tornada, które nawiedzały miasto. Jedno z tornad zbliżało się w moim kierunku. Szukałem schronienia i wszedłem do jednego z budynków. Zbiegałem po schodach w głąb ziemi, gdy nagle zatrzymała mnie drewniana kratka. Próbowałem ją zniszczyć, ale bezskutecznie. Spostrzegłem, że tornado ma rozmiary człowieka i wtedy przypominałem sobie miejską legendę, że żywią się one duszami ludzi. Tornado wleciało we mnie, było to bardzo nieprzyjemne. Trzymałem się kratki i mówiłem, że zaraz sobie pójdzie, że muszę wytrzymać jeszcze chwilę. Spostrzegłem gwiazdki, które wirowały wokół tornada, a może były to pluszaki, potem tornado zniknęło. Wybiegłem z budynku i widziałem, że na horyzoncie jest jeszcze kilka innych tornad, ale większych rozmiarów. Na ziemi było dużo mchu. Następne co pamiętam to fakt, że stałem na korytarzu ruin budynku. Spotkałem tam pewnych ludzi z mojego życia. Zauważyłem w kącie fotel, usiadłem na nim. Fotel miał kółka, więc sobie na nim jeździłem. Potem zacząłem śpiewać Eda Sheerana ze swojej ulubionej płyty.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





