24-06-2024, 22:13
21/22 czerwiec
Położyłam się spać, ale obudziłam się po 40 minutach... taki sen
Leżę głową na klatce mojego męża (nie widziałam twarzy). Drażnię go i przez bokserki przygryzam czubek jego... (ale głowa cały czas na klatce- tu nie chodziło że długi, ale jaki poziom
). Przychodzi córka- ja się przestraszyłam że zobaczy co głupiego robię i chciałam przykryć głowę kołdrą, ale nie udawało mi się. Wstałam i krzyczę po dzieciach że jeszcze nie śpią- syn jest ubrany w piżamę z długim rękawem i długą nogawką. Mówię go niego żeby chociaż ściągnął spodnie bo będzie mu za gorąco. Uciekł na otwarty balkon i pajacuje tam. Nakrzyczałam na niego. Córka kładzie się spać.
Jestem na parkingu, widzę gościa który chce sprzedać samochód. Obok stoi mój kolega z konkurencyjnej firmy - nie widzi mnie, bo stoi tyłem- i opowiada że "ona zrobi Ci jeszcze dziś deklarację akcyzową na samochód". Ewidentnie mówił o mnie. Robię zooma na samochód, a tam za szybą napis "Imię i ZAKRZEWSKI". Skojarzyłam że mam takie dokumenty przygotowane do rejestracji i poczułam się oszukana, bo to był jakiś spisek za moimi plecami. Jakby tych dwóch uknuło że głupia baba zrobi całą papierkową robotę, a oni zbiją kokosy.
Stoję na 6' piętrze przy windzie. Przychodzi kurier z lewej i wciska guzik. Odszedł. Winda przyjechała i wsiadam, nie wołam kuriera. Jestem z dziećmi, jedziemy w górę. Odbiliśmy się od włazu w suficie, który był na 9' i jedziemy w dół. Na 6' kurier już na mnie czekał. (całe życie mam takie głupie sny z windą).
22/23
Jestem jakąś poszukiwaną księżniczką półkrwi. Ma być jakiś ważny bal, mający na celu wyłonienie księżniczki i kobiety z wyższych sfer mają w nim uczestniczyć. Żebym wzięła udział mam mieć przeszkolenie. Na ok.10 metrowym stole leży prześcieradło. Materiał jest w kształcie trapezu i służka trzyma żelazko, a ja mam składać w kostkę. Zaczynam składać od prawej- tam gdzie jest krótszy bok, ale w miarę składania zostaje materiał i chce go złożyć do środka. Lokaje którzy stali wokoło stołu mówią że "nie, tak ma zostać". Na koniec wystawały takie fiflaki i powiedziałam że to bez sensu.
Zmieniło się że jest już egzamin. Lokaje wokół stołu zmienili się na arystokrację. Służka na kobietę z wyższych sfer- wyraźnie mi nie przyjazna, wręcz mną gardziła. Ja mam zszyć czerwoną nitką piękny materiał w kształcie trapezu, w kolorze żółto-pomarańczowym z tłoczonymi ornamentami. Po prawo był ten krótszy bok- drapowany materiał idealny na sukienkę. Schodząc w dół materiał był plisowany i zakończony ozdobną koronką. Jeden z arystokratów zasiadł przy stole i pokazuje jak mam zafastrygować materiał. Myślę, że umiem szyć to taka łatwiznę zrobię. Siadam na krześle i łapię oba materiały (bo pod spodem była jakby halka z falbanami). Nitka mi się szybko skończyła i wyszyła na wierzch. Pomyślałam że zakończę pod spodem supełkiem. Już w tym momencie nitka nie miała koloru. Oblizałam dwie nitki i wkładam pojedynczo do oczka w igle i przekładam pod spód.
Dalej jakieś głupoty... Uciekłam z konkursu. Nie chciałam brać udziału. Widzę z góry wszystkie kobiety które zostały wytypowane- stoją w białych halkach. Nawet jedna służka pręży biust z dumy, choć wiadomo że nie ma szans. Inne kobiety ją wychwalały że to cudownie że dostąpiła takiego zaszczytu.
Ja uciekłam do rodziny- jakaś historia- nie zrozumiałam... Uciekłam do ojca i brata. Jestem z nimi zżyta. (dominowały ciemne kolory)
Stoi na tle czarnej maszyny kobieta wyglądająca jak Danuta Steńka z nowego Kleksa (taka wredna baba). Wyszydza mnie że jestem biedna i wyciąga z maszyny jednego buta Ryłko- jest to stary but z okresu 2 wojny światowej. W śnie pomyślałam, że jest to niemiecka firma i pewnie od czasów II światowej nieźle im się wiedzie. Kobieta teraz szprecha po niemiecku że nie będę miała takich butów i szybkim ruchem rzuca go o podłogę i przygniata stopą. Pokazuje inny nowy model i mówi że te kosztują 2 tysiące i mnie nie stać.
Położyłam się spać, ale obudziłam się po 40 minutach... taki sen
Leżę głową na klatce mojego męża (nie widziałam twarzy). Drażnię go i przez bokserki przygryzam czubek jego... (ale głowa cały czas na klatce- tu nie chodziło że długi, ale jaki poziom
). Przychodzi córka- ja się przestraszyłam że zobaczy co głupiego robię i chciałam przykryć głowę kołdrą, ale nie udawało mi się. Wstałam i krzyczę po dzieciach że jeszcze nie śpią- syn jest ubrany w piżamę z długim rękawem i długą nogawką. Mówię go niego żeby chociaż ściągnął spodnie bo będzie mu za gorąco. Uciekł na otwarty balkon i pajacuje tam. Nakrzyczałam na niego. Córka kładzie się spać.Jestem na parkingu, widzę gościa który chce sprzedać samochód. Obok stoi mój kolega z konkurencyjnej firmy - nie widzi mnie, bo stoi tyłem- i opowiada że "ona zrobi Ci jeszcze dziś deklarację akcyzową na samochód". Ewidentnie mówił o mnie. Robię zooma na samochód, a tam za szybą napis "Imię i ZAKRZEWSKI". Skojarzyłam że mam takie dokumenty przygotowane do rejestracji i poczułam się oszukana, bo to był jakiś spisek za moimi plecami. Jakby tych dwóch uknuło że głupia baba zrobi całą papierkową robotę, a oni zbiją kokosy.
Stoję na 6' piętrze przy windzie. Przychodzi kurier z lewej i wciska guzik. Odszedł. Winda przyjechała i wsiadam, nie wołam kuriera. Jestem z dziećmi, jedziemy w górę. Odbiliśmy się od włazu w suficie, który był na 9' i jedziemy w dół. Na 6' kurier już na mnie czekał. (całe życie mam takie głupie sny z windą).
22/23
Jestem jakąś poszukiwaną księżniczką półkrwi. Ma być jakiś ważny bal, mający na celu wyłonienie księżniczki i kobiety z wyższych sfer mają w nim uczestniczyć. Żebym wzięła udział mam mieć przeszkolenie. Na ok.10 metrowym stole leży prześcieradło. Materiał jest w kształcie trapezu i służka trzyma żelazko, a ja mam składać w kostkę. Zaczynam składać od prawej- tam gdzie jest krótszy bok, ale w miarę składania zostaje materiał i chce go złożyć do środka. Lokaje którzy stali wokoło stołu mówią że "nie, tak ma zostać". Na koniec wystawały takie fiflaki i powiedziałam że to bez sensu.
Zmieniło się że jest już egzamin. Lokaje wokół stołu zmienili się na arystokrację. Służka na kobietę z wyższych sfer- wyraźnie mi nie przyjazna, wręcz mną gardziła. Ja mam zszyć czerwoną nitką piękny materiał w kształcie trapezu, w kolorze żółto-pomarańczowym z tłoczonymi ornamentami. Po prawo był ten krótszy bok- drapowany materiał idealny na sukienkę. Schodząc w dół materiał był plisowany i zakończony ozdobną koronką. Jeden z arystokratów zasiadł przy stole i pokazuje jak mam zafastrygować materiał. Myślę, że umiem szyć to taka łatwiznę zrobię. Siadam na krześle i łapię oba materiały (bo pod spodem była jakby halka z falbanami). Nitka mi się szybko skończyła i wyszyła na wierzch. Pomyślałam że zakończę pod spodem supełkiem. Już w tym momencie nitka nie miała koloru. Oblizałam dwie nitki i wkładam pojedynczo do oczka w igle i przekładam pod spód.
Dalej jakieś głupoty... Uciekłam z konkursu. Nie chciałam brać udziału. Widzę z góry wszystkie kobiety które zostały wytypowane- stoją w białych halkach. Nawet jedna służka pręży biust z dumy, choć wiadomo że nie ma szans. Inne kobiety ją wychwalały że to cudownie że dostąpiła takiego zaszczytu.
Ja uciekłam do rodziny- jakaś historia- nie zrozumiałam... Uciekłam do ojca i brata. Jestem z nimi zżyta. (dominowały ciemne kolory)
Stoi na tle czarnej maszyny kobieta wyglądająca jak Danuta Steńka z nowego Kleksa (taka wredna baba). Wyszydza mnie że jestem biedna i wyciąga z maszyny jednego buta Ryłko- jest to stary but z okresu 2 wojny światowej. W śnie pomyślałam, że jest to niemiecka firma i pewnie od czasów II światowej nieźle im się wiedzie. Kobieta teraz szprecha po niemiecku że nie będę miała takich butów i szybkim ruchem rzuca go o podłogę i przygniata stopą. Pokazuje inny nowy model i mówi że te kosztują 2 tysiące i mnie nie stać.





