22-06-2024, 22:21
17 czerwiec
krótki sen po południu
Lecę samolotem. Obserwuję scenę z boku, ale utożsamiam się z Ciri (z Wiedźmina). W podłodze jest okno z wybitą szybą. Ciri przez to okno ma wyciągniętą rękę i trzyma kobietę. Bałam się że się okaleczę, ale życie tej kobiety było ważniejsze. Z tyłu za siedzeniem siedział jakby Wiedźmin, ale zdecydowanie nie chciał pomóc
Noc
Jestem w sklepie spożywczym. Chcę wypożyczyć garnki. Dostaję brudne. Wchodzę za ladę i umyłam jeden. Sklepowa chwali że taki tłusty garnek tak szybko umyłam. Z tyłu jest jakiś gościu, co chce oglądać film -wszyscy mu usługują- pilot leży na blacie na wprost ekranu śnienia. Nawet raz wzięłam pilot do rąk, ale od razu odłożyłam. Jestem przy drugiej kasie po prawo. Mój portfel leży bliżej sklepowej, wszystkie pieniądze wyciągnięte. Nie starczy mi na wszystkie garnki i z żalem oddaję te brudne.
Przychodzi paczka z Chin, w środku są dwa niemowlaki- zwłoki (jako wypełnienie do zakupów). Jeden jest już definitywnie martwy, ten większy się rusza. Wyciągam go i zaczynam karmić lewą piersią- nie umie, krztusi się. W tym samym czasie karmę prawą "moje" dziecko- najedzone szybko odchodzi. Wstaję i okazuje się że te Chińskie dziecko narobiło kupę i wszystko jest brudne. Niosę je do łazienki i wsadziłam do wanny. Kucam i patrzę w oczy – jak śnięta ryba. Dziecko pyskowało i żałowałam że je uratowałam.
krótki sen po południu
Lecę samolotem. Obserwuję scenę z boku, ale utożsamiam się z Ciri (z Wiedźmina). W podłodze jest okno z wybitą szybą. Ciri przez to okno ma wyciągniętą rękę i trzyma kobietę. Bałam się że się okaleczę, ale życie tej kobiety było ważniejsze. Z tyłu za siedzeniem siedział jakby Wiedźmin, ale zdecydowanie nie chciał pomóc

Noc
Jestem w sklepie spożywczym. Chcę wypożyczyć garnki. Dostaję brudne. Wchodzę za ladę i umyłam jeden. Sklepowa chwali że taki tłusty garnek tak szybko umyłam. Z tyłu jest jakiś gościu, co chce oglądać film -wszyscy mu usługują- pilot leży na blacie na wprost ekranu śnienia. Nawet raz wzięłam pilot do rąk, ale od razu odłożyłam. Jestem przy drugiej kasie po prawo. Mój portfel leży bliżej sklepowej, wszystkie pieniądze wyciągnięte. Nie starczy mi na wszystkie garnki i z żalem oddaję te brudne.
Przychodzi paczka z Chin, w środku są dwa niemowlaki- zwłoki (jako wypełnienie do zakupów). Jeden jest już definitywnie martwy, ten większy się rusza. Wyciągam go i zaczynam karmić lewą piersią- nie umie, krztusi się. W tym samym czasie karmę prawą "moje" dziecko- najedzone szybko odchodzi. Wstaję i okazuje się że te Chińskie dziecko narobiło kupę i wszystko jest brudne. Niosę je do łazienki i wsadziłam do wanny. Kucam i patrzę w oczy – jak śnięta ryba. Dziecko pyskowało i żałowałam że je uratowałam.





