22-06-2024, 12:21
Noc 21/22 czerwca 2024
Miałem jeden z wyraźniejszych snów w pierwszej fazie, gdzie niektóre fragmenty miały miejsce wewnątrz paraliżu sennego.
Był to koszmar:Jestem w nieznajomym mi budynku, jakby hotelu, w pokoju podobnym do mojego, w którym mieszkam. Jest ciemno i noc, w pokoju żadnego światła. Wyglądam przez drzwi ze szklanym okienkiem, słyszę płacz dziecka, nie rozumiem dlaczego. Wyglądam przez te drzwi, widzę jedynie czerń. Niecałe 20 metrów dalej słyszę dźwięki spadających naczyń i patelni, uderzają o podłogę i robią echo. Dziecko płacze dalej, nagle słyszę śmiechy, jakby chochlików. Wracam do pokoju, zamykam drzwi, nie wiem co zrobić. Mam wrażenie, jakby z prawej strony drzwi prześwitywało światło padające z plaży, na której widzę fragmenty palm i błękitną wodę. Śmiech chochlików się wzmaga, jest ze mną osoba, z którą kojarzy mi się widok tej plaży. Mówię do niej, żeby poszła sprawdzić co z tym dzieckiem, bo ja się boję. Nagle gaśnie jakiekolwiek światło, chochliki pojawiły się w pokoju i zaczęły mnie atakować, jednak nie czułem ich fizycznie, tylko dręczyła mnie ich obecność, dźwięki i poczucie zagrożenia, jakbym nie mógł się wydostać.
Spaceruję po skwerze, takim jakby parku. Jest noc, nie widzę gwiazd ani księżyca. Z lewej strony stoi wysoki żywopłot, z prawej widzę pomniki z żywopłotów, między nimi były fragmenty wolnej przestrzeni. W niektórych miejscach widzę też kamienne pomniki. Przede mną idzie mój ojciec i siostry. Patrzę na nich, jestem trochę smutny. Ten sen był wyraźny, czułem się inaczej niż w rzeczywistości, wszystko było żywsze i bardziej rześkie. Myślę o perspektywie doświadczenia, myślę o tym, że oni nie zrozumieją, kiedy im opowiem. Dalej się zastanawiam nad perspektywą, wiedziałem, że jest inna niż w rzeczywistości, ale nie przyszło mi do głowy, że to sen. Zastanawiam się nad tym, jak będę się czuł, kiedy oni znikną. Patrząc z sennej, czyli obecnej w danej chwili perspektywy, poczułbym ból straty, ale patrząc chwilę potem z perspektywy rzeczywistości, tej wyobrażonej, doszedłem do wniosku, że pogodziłbym się ze stratą, ale nie byłoby to łatwe. Robiłem te rachunki perspektyw we śnie. Porównując spojrzenie ze snu, dominowałaby w nim nostalgia i uniknalność doświadczenia, przepełniona rześkością i kolorami. Spojrzenie z rzeczywistości było bardziej chłodne, jednolite. Dalej we śnie zakręcam w jedną z bocznych uliczek na skwerze, ale nie pamiętam czy sam, czy z rodziną. Tutaj pojawił się w mojej głowie wniosek, który już kiedyś do mnie dotarł, że często doświadczenie w chwili obecnej różni się od tych, które sobie wyobrażamy jeszcze zanim dotrze do tego doświadczenia. Czasem jednak wyobrażone doświadczenie jest na tyle silne, że może nam zniekształcić chwilę obecną.
Sen pamiętam średnio. Spaceruję po nieznanym mi osiedlu, umówiliśmy się ze znajomymi w kawiarni. Dotarłem, siadam z nimi, zastanawiamy się co zamówić. Podchodziłem do lady, oglądałem co jest do wybrania. Potem chyba wybiegłem z kawiarni i pobiegłem do żabki zrobić zakupy, bo miałem wrażenie, że o czymś zapomniałem. Potem wybiegłem z żabki i zacząłem się zastanawiać nad tym, że chyba zapomniałem o czymś z awiteksu. Wracam tam do znajomych, witają mnie zadowoleni. Następne co pamiętam to jakieś dziwne sceny na balkonie w tym budynku. Był tam balkon, zwisałem na nim rękami, chyba to było drugie piętro. Padał deszcz, widzę twarz jakiejś kobiety. Za moimi plecami ludzie zjeżdżali w takich jakby metalowych wózkach, które się wykorzystuje w kopalniach.
Nad ranem miałem krótki LD.
Sen płytki, co chwilę mnie z niego wybudzało. Spaceruję po swoim osiedlu, znika mi obraz, jedyne co czułem to doznania kinestetyczne, podbiegłem do drzewa, dotykam go rękami i wczuwam się w jego fakturę. Po jakimś czasie obraz wrócił i idąc kawałek pod blokiem, widzę czarny samochód, a w niej kobieta i mężczyzna. Obraz stał się wyraźny, czułem też, jakby mój umysł był klarowny. Słyszę opady deszczu i burzę, we śnie też pada i pogoda jest podobna do tej z momentu mojej pobudki. Była dosyć gwałtowna burza i padał intensywny deszcz. Kobieta z auta mnie woła, zaczynamy rozmawiać. Pytam ich, gdzie jadą i co mają w planach, w sumie to nie miałem pomysłu na LD, więc pomyślałem, że mogę się z nimi przejechać, pytam czy mogę wsiąść. Wsiadam, zapinam pasy, staram się być uważnym, kobieta i mężczyzna rozmawiają. W pewnym momencie wjechaliśmy w drzewo, auto się rozbiło, wysiadłem. Podszedłem do tego drzewa i zacząłem je oglądać, wyglądało, jakby się wywróciło przez wichurę. Sen się spłyca i balansuje na skraju jawy i snu, przeniosło mnie do domu rodzinnego, rozmawiam z ojcem, potem się budzę.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





