17-06-2024, 09:22
15/16
1 sen- chciałam kupić lody dla dzieci. Ktoś mi powiedział żebym wyszła z tego budynku, ale wchodzę jeszcze raz. Po prawo są źli gangsterzy, po lewo biały stół i ludzie przy nim siedzący jakby nieświadomi zagrożenia. Wchodzi z naprzeciwka Pan Młody i jest obrzydliwy. Nagle jestem z nim w małym pomieszczeniu i on chce TEGO. Ja cały czas odmawiam i krzyczę zostaw mnie, odejdź.
Nad ranem
Stoję przy zlewie i mam odłożyć szklankę na suszarkę. Spadła mi i przycisnęłam rękę do szklanki. Myślę, że szklanka się potłukła, ale wyglądała całkiem nieźle, tylko odłamki wbiły mi się w lewą dłoń. Podchodzi z tyłu mama i pyta jak to się stało, ja generalnie wytłumaczyłam i dodałam że jestem ciapa. Wyciągam osobiście kawałki szkła- niektóre długie na 6 cm. Przynieśli jodynę i patyczek higieniczny- wszystko oczyściłam. Mówię że muszę w szpitalu zobaczyć czy wszystko wyciągnęłam. Podchodzi (chyba "mąż") i otwiera już zasklepioną ranę, wyciska spod skóry kawałek kartki. Wyciągam ją pęsetą, ale że przykleiła się do mięsa to zamykam oczy i szarpię szybko. Mam przed oczami że z białego rękawa wysypuje się pełno takich karteczek. Patrze na ranę i mam już zabandażowaną przeźroczystą folią. Generalnie chciałam iść do szpitala żeby "specjaliści" opatrzyli i zaszyli ranę.
16/17
Jestem na parkingu ogrodzonym. Po lewo stoją samochody, po prawo rząd wózków widłowych. Znalazłam samochód mojego brata. Myślę żeby go stąd zabrać i zastanawiam się czy podnieść ten samochód wózkiem widłowym. z naprzeciw idzie ktoś pochylony pod ciężarem na który dźwiga na plecach. Jest to jakaś giga maszyna-pojazd z dwoma kołami.
Jestem na ulicy. Widzę jakiegoś sympatycznego gościa i idę do niego. Z tyłu podjeżdża kurier i pyta o adres. Wkurzyłam się na niego i nieobracając się mówię żeby sobie poszukał tam po prawo.
Stoję z tym spoko gościem - (on jakby we wnęce) i patrze na scenę jak ma dziewczynkę na plecach (dziewczynka siedzi mu okrakiem na barach) i dzięki temu ona może dosięgnąć do czerwonego jabłka na drzewie i zerwać. Bardzo ta scena była miła i stałam i się uśmiechałam.
Chodzę po rynku i chcę kupić coś w sklepie. W pewnym momencie zgubiłam swoją kurtkę. Chce wrócić po nią ale coś mi przeszkadza.
Jestem w dziwnym sklepie- jest ciemno, mimo okna. Pełno pustych wieszaków i parę szmat. Właściciela pierwszy raz widziałam, ale w śnie wzięłam go za kolegę z pracy (w realu nie lubię). podniosłam wieszak z podłogi bo było pełno rozsypanych i odwiesiłam. Wychodząc miałam już w prawej dłoni torbę z rzeczami, których nie chciałam i nie kupiłam.
Stoję na rynku. Jest deszczowa pogoda. Znalazłam dzieci- są po prawo, nie mają twarzy. Martwię się że głodne, źle ubrane. Mam wyrzuty że chodzę na zakupy a dzieci zaniedbane. Córka je jakąś zupę z gara. Garnek jest na dnie przypalony. Widzę jakieś błoto? Jakbym miała usta ubrudzone błotem... Podchodzę do fontanny ( bez fontanny- jest tylko przeźroczysta woda w jakimś murku) i myję usta, ręce, naczynia. Ktoś z tyłu mówi mi że po lewo jest ten sklep co zgubiłam kurtkę. Ale zdecydowałam że najpierw dzieci, kiedyś poszukam kurtki.
1 sen- chciałam kupić lody dla dzieci. Ktoś mi powiedział żebym wyszła z tego budynku, ale wchodzę jeszcze raz. Po prawo są źli gangsterzy, po lewo biały stół i ludzie przy nim siedzący jakby nieświadomi zagrożenia. Wchodzi z naprzeciwka Pan Młody i jest obrzydliwy. Nagle jestem z nim w małym pomieszczeniu i on chce TEGO. Ja cały czas odmawiam i krzyczę zostaw mnie, odejdź.
Nad ranem
Stoję przy zlewie i mam odłożyć szklankę na suszarkę. Spadła mi i przycisnęłam rękę do szklanki. Myślę, że szklanka się potłukła, ale wyglądała całkiem nieźle, tylko odłamki wbiły mi się w lewą dłoń. Podchodzi z tyłu mama i pyta jak to się stało, ja generalnie wytłumaczyłam i dodałam że jestem ciapa. Wyciągam osobiście kawałki szkła- niektóre długie na 6 cm. Przynieśli jodynę i patyczek higieniczny- wszystko oczyściłam. Mówię że muszę w szpitalu zobaczyć czy wszystko wyciągnęłam. Podchodzi (chyba "mąż") i otwiera już zasklepioną ranę, wyciska spod skóry kawałek kartki. Wyciągam ją pęsetą, ale że przykleiła się do mięsa to zamykam oczy i szarpię szybko. Mam przed oczami że z białego rękawa wysypuje się pełno takich karteczek. Patrze na ranę i mam już zabandażowaną przeźroczystą folią. Generalnie chciałam iść do szpitala żeby "specjaliści" opatrzyli i zaszyli ranę.
16/17
Jestem na parkingu ogrodzonym. Po lewo stoją samochody, po prawo rząd wózków widłowych. Znalazłam samochód mojego brata. Myślę żeby go stąd zabrać i zastanawiam się czy podnieść ten samochód wózkiem widłowym. z naprzeciw idzie ktoś pochylony pod ciężarem na który dźwiga na plecach. Jest to jakaś giga maszyna-pojazd z dwoma kołami.
Jestem na ulicy. Widzę jakiegoś sympatycznego gościa i idę do niego. Z tyłu podjeżdża kurier i pyta o adres. Wkurzyłam się na niego i nieobracając się mówię żeby sobie poszukał tam po prawo.
Stoję z tym spoko gościem - (on jakby we wnęce) i patrze na scenę jak ma dziewczynkę na plecach (dziewczynka siedzi mu okrakiem na barach) i dzięki temu ona może dosięgnąć do czerwonego jabłka na drzewie i zerwać. Bardzo ta scena była miła i stałam i się uśmiechałam.
Chodzę po rynku i chcę kupić coś w sklepie. W pewnym momencie zgubiłam swoją kurtkę. Chce wrócić po nią ale coś mi przeszkadza.
Jestem w dziwnym sklepie- jest ciemno, mimo okna. Pełno pustych wieszaków i parę szmat. Właściciela pierwszy raz widziałam, ale w śnie wzięłam go za kolegę z pracy (w realu nie lubię). podniosłam wieszak z podłogi bo było pełno rozsypanych i odwiesiłam. Wychodząc miałam już w prawej dłoni torbę z rzeczami, których nie chciałam i nie kupiłam.
Stoję na rynku. Jest deszczowa pogoda. Znalazłam dzieci- są po prawo, nie mają twarzy. Martwię się że głodne, źle ubrane. Mam wyrzuty że chodzę na zakupy a dzieci zaniedbane. Córka je jakąś zupę z gara. Garnek jest na dnie przypalony. Widzę jakieś błoto? Jakbym miała usta ubrudzone błotem... Podchodzę do fontanny ( bez fontanny- jest tylko przeźroczysta woda w jakimś murku) i myję usta, ręce, naczynia. Ktoś z tyłu mówi mi że po lewo jest ten sklep co zgubiłam kurtkę. Ale zdecydowałam że najpierw dzieci, kiedyś poszukam kurtki.





