02-05-2024, 10:01
25/26- trzeci sen z pleśnią i grzybami...
w realu czekam, bo mają przyjechać do mnie znajomi.
W śnie przyjechaliśmy do znajomych. Sen generalnie, długi, kolorowy, wyraźny. Mam wrażenie że pół nocy tam spędziłam...
Znajomi mają w realu duże mieszkanie i cenią sobie porządek. W śnie mieszkanie było duże, ale mieszkała tam ogromna ilość znajomych- wszyscy to były pary bez dzieci...
Ola pokazuje mi słoik z niego wystaje roślina- opowiada o dziwnej przyprawie- nawet nie wiem co to jest bo spleśniało... ale miał w środku być jakiś robal.
Pojawia się moja przyjaciółka, jest na prochach. Jest generalnie wrakiem człowieka i dziwnie się zachowywała. Brała leki na kręgosłup i na nerwicę, bo zmarł jej chłopak Krzysiek. W realu oczywiście nie zmarł i od lat jest singielką. Widziałam te "zwłoki", ale miał ręką zasłonięte pół twarzy i nie mogłam go rozpoznać (bo oczywiście był niepodobny do siebie).
Przyjaciółka płacze że boli ją bok i musi wziąć leki. Wiedziałam że ten lek pogorszy jej stan i płakałam razem z nią. Wciągnęłam się w fabułę snu i obudziłam się bardziej niewyspana.
26/27 Pytanie- kim była ONA?
Jestem w jakiejś hali (ale udekorowana jak kościół). Wzdłuż są ustawione ozdoby- dwa puste kieliszki na wysokich nóżkach- sięgają od ziemi do pasa. Obok jest szklana, przeźroczysta misa na metalowym stelażu. W misie leżą pąki kwiatów. W tej misie leżały fioletowo - różowe kwiaty droższe. Wiedziałam że w mojej misie są biało- lekko różowe pospolite kwiatki, takie łąkowe. We wszystkich misach do końca hali były kwiaty, po obu stronach ścian. Stojąc przy wyjściu nie widziałam końca hali, a wiedziałam że do samego końca są ustawione misy. Po przeciwnej stronie - w tym drugim rzędzie widziałam białe orchidee.
Wychodzę z hali, bo śpieszę się do pracy. Jestem z kimś, myślę o córce, ale jej nie widzę.
Idę dalej i z okna w bloku, stary dziadek sypie eurasami. Podchodzę, zbieram- chcę mu oddać. Pomyślałam że facet oszalał i opieka powinna się nim zająć. Wejdę na górę i zapytam sąsiadkę czy na nr tel. do rodziny- bo trafi taka sytuacja na kogoś innego i zabierze kasę!
Uzbierałam pokaźny plik. Weszłam do klatki, schody sa pochyłą płytą- nierówna powierzchnia, wystaje piach i żwir.
Próbuję wejść jak po schodach i myślę że dziadek pewnie nie umie wyjść z domu przez te "schody". Zaczynam pełzać na dupie, ustawiona tyłem do góry. Takim sposobem dostałam się prawie na 4 piętro, ale schody zachowały się jak gąbka i zsunęło mnie na dół. Stoję przed klatką i myślę że MUSZĘ się dostać do niego. Po wielu dziwnych próbach- jestem w środku, ale chyba prędzej pojawiłam się tam niż weszłam.
Ogólny syf i smród.
Dziadek leży w łóżku i błaga o picie- zrobiłam mu kawę z ekspresu (haha). Dałam mu się napić. Facet zerwał się z łóżka, powiedział że nie miał siły wstać i dzięki mnie może wstać. Pobiegł do toalety i zrobił siku, ale wstając dotknął mnie i ubrudził z kupy, bo leżał w odchodach.
Na koniec żałowałam że mu pomogłam.
Trzeci- Stoję przed dziwnym urządzeniem. Okrągła podstawa, w górę idzie cylindryczny kształt. Ale całość to woda podświetlana, bez pojemnika! Jakby woda utrzymywała się bez naczynia. Pytam jakiegoś gościa co to? Woda zmienia kolor na lekko błękitny. Facet pokazuje że wrzucił tam jakiś środek- czytam nazwę LUROL. Biore komórkę- czytam amoniany, związki magnezowe. wygląda bardzo profesjonalnie.
w realu czekam, bo mają przyjechać do mnie znajomi.
W śnie przyjechaliśmy do znajomych. Sen generalnie, długi, kolorowy, wyraźny. Mam wrażenie że pół nocy tam spędziłam...
Znajomi mają w realu duże mieszkanie i cenią sobie porządek. W śnie mieszkanie było duże, ale mieszkała tam ogromna ilość znajomych- wszyscy to były pary bez dzieci...
Ola pokazuje mi słoik z niego wystaje roślina- opowiada o dziwnej przyprawie- nawet nie wiem co to jest bo spleśniało... ale miał w środku być jakiś robal.
Pojawia się moja przyjaciółka, jest na prochach. Jest generalnie wrakiem człowieka i dziwnie się zachowywała. Brała leki na kręgosłup i na nerwicę, bo zmarł jej chłopak Krzysiek. W realu oczywiście nie zmarł i od lat jest singielką. Widziałam te "zwłoki", ale miał ręką zasłonięte pół twarzy i nie mogłam go rozpoznać (bo oczywiście był niepodobny do siebie).
Przyjaciółka płacze że boli ją bok i musi wziąć leki. Wiedziałam że ten lek pogorszy jej stan i płakałam razem z nią. Wciągnęłam się w fabułę snu i obudziłam się bardziej niewyspana.
26/27 Pytanie- kim była ONA?
Jestem w jakiejś hali (ale udekorowana jak kościół). Wzdłuż są ustawione ozdoby- dwa puste kieliszki na wysokich nóżkach- sięgają od ziemi do pasa. Obok jest szklana, przeźroczysta misa na metalowym stelażu. W misie leżą pąki kwiatów. W tej misie leżały fioletowo - różowe kwiaty droższe. Wiedziałam że w mojej misie są biało- lekko różowe pospolite kwiatki, takie łąkowe. We wszystkich misach do końca hali były kwiaty, po obu stronach ścian. Stojąc przy wyjściu nie widziałam końca hali, a wiedziałam że do samego końca są ustawione misy. Po przeciwnej stronie - w tym drugim rzędzie widziałam białe orchidee.
Wychodzę z hali, bo śpieszę się do pracy. Jestem z kimś, myślę o córce, ale jej nie widzę.
Idę dalej i z okna w bloku, stary dziadek sypie eurasami. Podchodzę, zbieram- chcę mu oddać. Pomyślałam że facet oszalał i opieka powinna się nim zająć. Wejdę na górę i zapytam sąsiadkę czy na nr tel. do rodziny- bo trafi taka sytuacja na kogoś innego i zabierze kasę!
Uzbierałam pokaźny plik. Weszłam do klatki, schody sa pochyłą płytą- nierówna powierzchnia, wystaje piach i żwir.
Próbuję wejść jak po schodach i myślę że dziadek pewnie nie umie wyjść z domu przez te "schody". Zaczynam pełzać na dupie, ustawiona tyłem do góry. Takim sposobem dostałam się prawie na 4 piętro, ale schody zachowały się jak gąbka i zsunęło mnie na dół. Stoję przed klatką i myślę że MUSZĘ się dostać do niego. Po wielu dziwnych próbach- jestem w środku, ale chyba prędzej pojawiłam się tam niż weszłam.
Ogólny syf i smród.
Dziadek leży w łóżku i błaga o picie- zrobiłam mu kawę z ekspresu (haha). Dałam mu się napić. Facet zerwał się z łóżka, powiedział że nie miał siły wstać i dzięki mnie może wstać. Pobiegł do toalety i zrobił siku, ale wstając dotknął mnie i ubrudził z kupy, bo leżał w odchodach.
Na koniec żałowałam że mu pomogłam.
Trzeci- Stoję przed dziwnym urządzeniem. Okrągła podstawa, w górę idzie cylindryczny kształt. Ale całość to woda podświetlana, bez pojemnika! Jakby woda utrzymywała się bez naczynia. Pytam jakiegoś gościa co to? Woda zmienia kolor na lekko błękitny. Facet pokazuje że wrzucił tam jakiś środek- czytam nazwę LUROL. Biore komórkę- czytam amoniany, związki magnezowe. wygląda bardzo profesjonalnie.





