31-03-2024, 21:47
29/30 marca Wieczorem wypiłam wino z toastem w myślach "Świętujmy zawalenie sufitu".
1)Jakies zwiedzanie starego miasta w którym żyłam. Koleżanki z pracy.
2) Jestem w domu dziecka. Widzę w ostatnim pokoju małą dziewczynkę. Podchodzę do drewnianego łóżeczka i wyciągam niemowlę na ręcę i mam silną ochotę je tulić. Dziewczynka jest chora, ma jakąś chorobę skóry. Idę do drugiego pokoju w lewo, cały czas z dziewczynką na rękach. Myślę o adopcji, chociaż wiem że nie mogę bo mam swoje. Ta dziewczynka była taka malutka i samotna że byłam bardzo wzruszona. Podchodzi pielęgniarka z lewej i prosi bym przytrzymała stópkę, bo czas na zastrzyk. Dziewczynka dostaje 3 zastrzyki w piętę. Wogóle nie płacze. Pięta była brudna jakby już kiedyś chodziła.
3) Wracamy z wycieczki ze znajomymi na pieszo. Idziemy w prawo, w stronę bloku. Mąż jedzie busem z gromadą dzieci od drugiej strony budynku i ma zaparkować z tyłu bloku. Koło klatki jest tunel i wszyscy przechodzą nim do klatki nie obchodząc bloku dookoła. Dzieciaki niosą jakieś bagaże, ale nie wzięły wszystkiego. Podchodze i chwyciłam 4 balony w kolorach grafitowych (się nadźwigam
). Idę po schodach w klatce, dogoniłam moje dzieci i córkę skarciłam że nie wzięła nic. Mówię, że ma wracać na dół i zabrać chocby jeden balon. Syn coś niósł i idziemy dalej na górę.
4) Dziewczynki się bawią w kuchnię. W pokoju mają plastkiowe garnki i talerze. Starsze dziewczynki sypią prawdziwą posypkę do pojemników plastikowych. Córka też chce i jej pozwalają. Cały czas siedzę w kącie i obseruję sytuację patrząc w lewo.
1)Jakies zwiedzanie starego miasta w którym żyłam. Koleżanki z pracy.
2) Jestem w domu dziecka. Widzę w ostatnim pokoju małą dziewczynkę. Podchodzę do drewnianego łóżeczka i wyciągam niemowlę na ręcę i mam silną ochotę je tulić. Dziewczynka jest chora, ma jakąś chorobę skóry. Idę do drugiego pokoju w lewo, cały czas z dziewczynką na rękach. Myślę o adopcji, chociaż wiem że nie mogę bo mam swoje. Ta dziewczynka była taka malutka i samotna że byłam bardzo wzruszona. Podchodzi pielęgniarka z lewej i prosi bym przytrzymała stópkę, bo czas na zastrzyk. Dziewczynka dostaje 3 zastrzyki w piętę. Wogóle nie płacze. Pięta była brudna jakby już kiedyś chodziła.
3) Wracamy z wycieczki ze znajomymi na pieszo. Idziemy w prawo, w stronę bloku. Mąż jedzie busem z gromadą dzieci od drugiej strony budynku i ma zaparkować z tyłu bloku. Koło klatki jest tunel i wszyscy przechodzą nim do klatki nie obchodząc bloku dookoła. Dzieciaki niosą jakieś bagaże, ale nie wzięły wszystkiego. Podchodze i chwyciłam 4 balony w kolorach grafitowych (się nadźwigam
). Idę po schodach w klatce, dogoniłam moje dzieci i córkę skarciłam że nie wzięła nic. Mówię, że ma wracać na dół i zabrać chocby jeden balon. Syn coś niósł i idziemy dalej na górę. 4) Dziewczynki się bawią w kuchnię. W pokoju mają plastkiowe garnki i talerze. Starsze dziewczynki sypią prawdziwą posypkę do pojemników plastikowych. Córka też chce i jej pozwalają. Cały czas siedzę w kącie i obseruję sytuację patrząc w lewo.





