22-03-2024, 18:59
Noc 20/21 marca 2024
Noc niezwykle krótka z tego względu, że zasnąłem po 1, a musiałem wstać o 5 na pociąg. Po północy przyjąłem 3mg melatoniny, żeby te 4 godziny snu były w miare głębokie. Zasnąłem szybko, po 2 godzinach na chwilę się wybudziłem, by znowu zasnąć. Miałem krótki sen.
Apokalipsa zombie
Śniła mi się apokalipsa zombie, która jest moim znakiem sennym. Znajdowałem się w sporym budynku z osobami towarzyszącymi, których tożsamości nie zapamiętałem. Przebiegaliśmy przez dziesiątki drzwi, które ciągle zamykaliśmy, bo zewsząd wybiegały zombiaki, które chciały nas pożreć.
Wstałem o 5:30 na pociąg, o 7 byłem już w swoim przedziale. Cholera, było mi strasznie niewygodnie. Siedziałem z kapturem na głowie i słuchałem białego szumu próbując znaleźć wygodną pozycję. Co 15 minut się wierciłem, czułem się zrelaksowany, pomimo obecności w przedziale kilku obcych osób. Po dwóch godzinach przebywania w słodkim półśnie i obojętności, udało mi się zasnąć i miałem sen o świadomym śnie (w pociągu). Problem był taki, że obawiałem się gwałtownych ruchów lub tego, że będąc w świadomym śnie wykonam jakąś dziwną rzecz. Trochę też po kryjomu wykonywałem testy rzeczywistości jeszcze zanim zasnąłem, ale robiłem to niechętnie. No więc ten sen...
Trwając w półśnie zacząłem słyszeć dynamiczne dyskusje z przedziału obok, ludzie tam się tłukli, jednak nie jestem w stanie stwierdzić, czy to były hipnagogi... Wydaje mi się, że tak, bo na uszach miałem biały szum (który powinien wszystko zagłuszyć), jednak to jest problem w takich okolicznościach podróżniczych, że nie masz pewności. Po pewnym czasie wstałem ze swojego fotela, ale wszystko było strasznie rozmyte i niewyraźne. Wyszedłem z przedziału, zrobiłem to, bo potrzebowałem trochę prywatności na wykonanie testu rzeczywistości z rękami, jednak pomimo to, że opuściłem ten przedział, dalej czułem się obserwowany i ciężko mi było zrobić dyskretny test rzeczywistości, finalnie go nie zrobiłem i nie miałem pewności, że śnie. To co było ciekawe to - na przeciw mojego przedziału było wyjście z wagonu. Wyszedłem, pod nim stał konduktor w czapce i w garniturze, który dawał sygnał do odjazdu pociągu. Na peronie było mnóśtwo ludzi, panował zgiełk, był słoneczny dzień. Wszystko było rozmyte, jakbym miał zamazane okulary na oczach. Przeszedłem do wagonu obok, cały czas poszukiwałem tego ukojenia i chwili samotności, ale wszędzie byli ludzie. Sen był całkiem wyraźny, ciężko mi było się zrelaksować. Stojąc w innym przedziale zdecydowałem się finalnie na test rzeczywistości, ale był negatywny. Nie byłem w stanie uwierzyć w to, że śnie, a rzeczy, które na to wskazywały to chociażby dziwny kształt wagonu i ciekawy styl w jakim pociąg był urządzony. Po kilku minutach się obudziłem, trochę zniesmaczony, jednak doświadczenie takiego snu w pociągu jest czymś ciekawym. Nie są to okoliczności, w których uświadamiasz się na codzień. Może gdybym był sam w przedziale to bym więcej zyskał.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





