08-03-2024, 21:08
6/7 marca
Poprosiłam o słońce, piasek na plaży- jeśli oczywiście mogę prosić...
No i dostałam sen w którym cały czas lał deszcz i była noc Sylwestrowa... :/
Jesteśmy na imprezie u znajomych naszych znajomych. Nie znam nikogo oprócz tych bliskich znajomych B. Dom to nie zwykła willa - dom był ogromny, sam hol miał 360m na 40metrów (chwali się właścicielka, ale w niewymuszony sposób, jakby luksus dla niej był oczywisty).
Większość "imprezy' szukam męża i dzieci. Szukam kurtek żebyśmy wyszli. Kurtki rzucone na stos, niby były wieszaki, ale była tak ogromna ilość ludzi że było ciężko coś znaleźć. W końcu znalazłam kurtki dla męża i dzieci, ale butów syna nie. Teraz grzebię w butach syna właścicielki. Jest ciemno, nie zdziwiło mnie że około 50 par, bo byli bogaci.
Jest już 2 w nocy i znajomi B. cierpliwie chodzą z nami i czekaja aż znajdziemy buty. Mój mąż jest pijany i nie chce wracać. Pełno innych wątków ale nic nie wnoszą, tylko mnie zatrzymują w miejscu.
7/8 marca
Przed snem zastanawiałam się co mogę zrobić żeby nie wychodzić za daleko, albo żeby dziwnych rzeczy nie obiecać nieznajomym... Doznałam olśnienia że przecież te Boty to działają na moją korzyść. One mają nie obronić żebym nieświadoma nie błąkała się i głupot nie robiła.
Sen- podchodzę do restauracji. Z przodu jest ogródek, ludzie siedzą przy stolikach. Całość utrzymana w prowansalskim stylu, bielone drewno i ogrodzenie w "iksy". Rozklejam białą taśmę żebym nie wyszła (taśma na wysokości oczu, po lewej stonie wejścia). Schodze na dół schodami do toalety. Wiem, że jestem na wycieczce autokarem z całą grupą ludzi. Po lewej jest toaleta. Przede mną wchodzi dziewczyna, ale nie wie jak obsługiwać spłuczkę. Toaleta jest futurystyczna, z masą guzików i czarna. W środku jest nie spłukane. Podchodzę, spłukuję i nie umiem się wysikać. Podchodzę do umywalki - też takie czarne "Gie" z masą niepotrzebnych guzików. Umyłam ręce, wychodzę, po lewo jest lodówka, na niej ekspres do kawy. Cała grupa ludzi z mojej wycieczki robi sobie kawę, czekam ciepliwie, ale w końcu szybko odeszli. Marzę o czeko-kawie, ale myślach mam "kafe maczjato". Ja dochodzę i nie ma papierowego kubeczka, są same ceramiczne. Nie chcę zabierać z restauracji kubeczka, a wiem że zaraz odjeżdżamy...
Poprosiłam o słońce, piasek na plaży- jeśli oczywiście mogę prosić...
No i dostałam sen w którym cały czas lał deszcz i była noc Sylwestrowa... :/
Jesteśmy na imprezie u znajomych naszych znajomych. Nie znam nikogo oprócz tych bliskich znajomych B. Dom to nie zwykła willa - dom był ogromny, sam hol miał 360m na 40metrów (chwali się właścicielka, ale w niewymuszony sposób, jakby luksus dla niej był oczywisty).
Większość "imprezy' szukam męża i dzieci. Szukam kurtek żebyśmy wyszli. Kurtki rzucone na stos, niby były wieszaki, ale była tak ogromna ilość ludzi że było ciężko coś znaleźć. W końcu znalazłam kurtki dla męża i dzieci, ale butów syna nie. Teraz grzebię w butach syna właścicielki. Jest ciemno, nie zdziwiło mnie że około 50 par, bo byli bogaci.
Jest już 2 w nocy i znajomi B. cierpliwie chodzą z nami i czekaja aż znajdziemy buty. Mój mąż jest pijany i nie chce wracać. Pełno innych wątków ale nic nie wnoszą, tylko mnie zatrzymują w miejscu.
7/8 marca
Przed snem zastanawiałam się co mogę zrobić żeby nie wychodzić za daleko, albo żeby dziwnych rzeczy nie obiecać nieznajomym... Doznałam olśnienia że przecież te Boty to działają na moją korzyść. One mają nie obronić żebym nieświadoma nie błąkała się i głupot nie robiła.
Sen- podchodzę do restauracji. Z przodu jest ogródek, ludzie siedzą przy stolikach. Całość utrzymana w prowansalskim stylu, bielone drewno i ogrodzenie w "iksy". Rozklejam białą taśmę żebym nie wyszła (taśma na wysokości oczu, po lewej stonie wejścia). Schodze na dół schodami do toalety. Wiem, że jestem na wycieczce autokarem z całą grupą ludzi. Po lewej jest toaleta. Przede mną wchodzi dziewczyna, ale nie wie jak obsługiwać spłuczkę. Toaleta jest futurystyczna, z masą guzików i czarna. W środku jest nie spłukane. Podchodzę, spłukuję i nie umiem się wysikać. Podchodzę do umywalki - też takie czarne "Gie" z masą niepotrzebnych guzików. Umyłam ręce, wychodzę, po lewo jest lodówka, na niej ekspres do kawy. Cała grupa ludzi z mojej wycieczki robi sobie kawę, czekam ciepliwie, ale w końcu szybko odeszli. Marzę o czeko-kawie, ale myślach mam "kafe maczjato". Ja dochodzę i nie ma papierowego kubeczka, są same ceramiczne. Nie chcę zabierać z restauracji kubeczka, a wiem że zaraz odjeżdżamy...





