06-03-2024, 19:08
2/3 marzec
Długi sen- nie pamietam żeby była jakaś wspólna tematyka, jakieś takie przechodzenie z jednego etapu na drugi...
-Chodzę po budynku szkoły mechanicznej i szukam odpowiedniego działu -jak w bibliotece między regałami. Jest ciąg korytarzy, wręcz labirynt. Chyba chcę napisać pracę o tematyce mechanicznej, ale potrzebuję pomocy.
-Na parterze budynku, znajduję przy recepcji faceta, który odbiera telefon. Wyraźnie widzę jego ekran telefonu jakbym stała z bliska. Wydaje mi się że go znam z pracy w realu.
Chyba coś gada że ciężko ubezpieczyć wiele telefonów, bo ważą parę ton. Przenosi mnie przed takie telewizory. Cały czas jak opowiada o telewizorach to widzę wszystko jakby był tylko narratorem. Opowiada że umocowane są jeden przy drugim- na metalowych stelażach. Z bliska widać że są osobnymi ekranami, a z daleka zlewają sie w jedną całość, jak w kinie.
-Siedzę już na krzesełku z kimś po mojej lewej. Podchodzi do mnie chłopak ok. 20 lat. Najpierw niechętnie pomaga w obsłudze pilota- żeby sie połączyć z tymi ekranami. Później szepta mi do ucha że będę musiała mu obciągnąć za to. Ja odpowiadam, że przyjde do niego w śnie i mu się odwdzięczę (?!? tak go chciałam spławić)
-Potem mam pomieszanie stanu jakbym oglądała film na ekranie, ale jednocześnie "tam" jestem. Film o ludziach w afrykańskiej wiosce. Jest to wioska z "rozwiniętą" cywilizacją i społeczeństwem wierzącą w zabobony. Jest kobieta, która się kocha, ale głęboko pragnie czułości. Jest dziecko które było wyzywane że było przeklete.
Powiedziałam na głos: "W tej wiosce szmańskiej było by ciężko żyć" i zadzwonił budzik.
Długi sen- nie pamietam żeby była jakaś wspólna tematyka, jakieś takie przechodzenie z jednego etapu na drugi...
-Chodzę po budynku szkoły mechanicznej i szukam odpowiedniego działu -jak w bibliotece między regałami. Jest ciąg korytarzy, wręcz labirynt. Chyba chcę napisać pracę o tematyce mechanicznej, ale potrzebuję pomocy.
-Na parterze budynku, znajduję przy recepcji faceta, który odbiera telefon. Wyraźnie widzę jego ekran telefonu jakbym stała z bliska. Wydaje mi się że go znam z pracy w realu.
Chyba coś gada że ciężko ubezpieczyć wiele telefonów, bo ważą parę ton. Przenosi mnie przed takie telewizory. Cały czas jak opowiada o telewizorach to widzę wszystko jakby był tylko narratorem. Opowiada że umocowane są jeden przy drugim- na metalowych stelażach. Z bliska widać że są osobnymi ekranami, a z daleka zlewają sie w jedną całość, jak w kinie.
-Siedzę już na krzesełku z kimś po mojej lewej. Podchodzi do mnie chłopak ok. 20 lat. Najpierw niechętnie pomaga w obsłudze pilota- żeby sie połączyć z tymi ekranami. Później szepta mi do ucha że będę musiała mu obciągnąć za to. Ja odpowiadam, że przyjde do niego w śnie i mu się odwdzięczę (?!? tak go chciałam spławić)
-Potem mam pomieszanie stanu jakbym oglądała film na ekranie, ale jednocześnie "tam" jestem. Film o ludziach w afrykańskiej wiosce. Jest to wioska z "rozwiniętą" cywilizacją i społeczeństwem wierzącą w zabobony. Jest kobieta, która się kocha, ale głęboko pragnie czułości. Jest dziecko które było wyzywane że było przeklete.
Powiedziałam na głos: "W tej wiosce szmańskiej było by ciężko żyć" i zadzwonił budzik.





