04-03-2024, 22:18
28/29 luty
Po południu spałam. Na noc trenowałam OOBE na plecach. Śmieszne pulsowanie nieregularne przy czupku czaszki. Pyknięcie w prawej dziuce nosa. Bez problemu unoszenie nóg, bioder.
Nad ranem też trenowałam, ale nie wychodziło, odpuściłam, tuż przed snem pomyślałam że Krystian= Chrystian. (czyli bioenergoterapeuta ze śląska o imieniu Krystian, może być inkarnacją Chrystusa o której mówił Darek Sugier).
2/3 marzec
Po pierwszym śnie zapamiętałam słowo INKLUZJA. Inkluzja (od łac. includere: in- – „w, do”, claudere – „zamknąć”, być może spokr. łac. claudo, clavis – „klucz”.
Drugi sen
Jestem w sklepie budowlanym. Córka rozrabia w sklepie- jak w realu. Ja śpieszę się , bo wiem że o 10.35 mam odlot samolotem na wakacje z mężem i dziećmi. Bilety opłacone. Chodzę po sklepie i towarzyszę rodzicom (mama bardzo wyraźna). Robotnicy zaczynają rozbierać metalowe regały, uciekam bo prawie spadaja mi na głowę.
Na koniec snu córka zgubiła sandałek z nowej pary butów. Chciało mi się siku, idę do toalety- toaletę też rozebrali. Myślę, że muszę mamę znaleźć i jej "nawtykać" za tą sytuację. Szukam okna i widzę ciąg okien, podchodzę do jednego. Otwieram okno i wychylam łeb wściekła na mamę że niezdążymy na smolot. "Mama" stała z jakimś mężczyzną i rozmawiała z kimś odwróconym plecami. Z twarzy była zaskoczona, może zawiedziona?
Rodziców oczywiście już dawno nie było w sklepie...
Po południu spałam. Na noc trenowałam OOBE na plecach. Śmieszne pulsowanie nieregularne przy czupku czaszki. Pyknięcie w prawej dziuce nosa. Bez problemu unoszenie nóg, bioder.
Nad ranem też trenowałam, ale nie wychodziło, odpuściłam, tuż przed snem pomyślałam że Krystian= Chrystian. (czyli bioenergoterapeuta ze śląska o imieniu Krystian, może być inkarnacją Chrystusa o której mówił Darek Sugier).
2/3 marzec
Po pierwszym śnie zapamiętałam słowo INKLUZJA. Inkluzja (od łac. includere: in- – „w, do”, claudere – „zamknąć”, być może spokr. łac. claudo, clavis – „klucz”.
Drugi sen
Jestem w sklepie budowlanym. Córka rozrabia w sklepie- jak w realu. Ja śpieszę się , bo wiem że o 10.35 mam odlot samolotem na wakacje z mężem i dziećmi. Bilety opłacone. Chodzę po sklepie i towarzyszę rodzicom (mama bardzo wyraźna). Robotnicy zaczynają rozbierać metalowe regały, uciekam bo prawie spadaja mi na głowę.
Na koniec snu córka zgubiła sandałek z nowej pary butów. Chciało mi się siku, idę do toalety- toaletę też rozebrali. Myślę, że muszę mamę znaleźć i jej "nawtykać" za tą sytuację. Szukam okna i widzę ciąg okien, podchodzę do jednego. Otwieram okno i wychylam łeb wściekła na mamę że niezdążymy na smolot. "Mama" stała z jakimś mężczyzną i rozmawiała z kimś odwróconym plecami. Z twarzy była zaskoczona, może zawiedziona?
Rodziców oczywiście już dawno nie było w sklepie...





