14-01-2024, 08:28
ten sen przyśnił mi się jakiś czas temu ale starszy brat powiedział mi abym go tu opisał bo był śmieszny.
byłem na działce mojego dziadka która jest bardzo duża ale w tym śnie to nie była działka mojego dziadka i część tej działki to nie była ona tylko część osiedla na którym mieszkam a ono jest bardzo daleko od domu dziadka.
I odbywało się tam squid game do którego ja i mój tata zostaliśmy porwani, było tam mnóstwo ludzi którzy wraz z nami mieli brać udział w konkurencjach(żadna się nie odbyła) ale z kądś mój tata wytrzasną tam samochód którym jeździliśmy po całym tym terenie który coraz bardziej zmieniał się w coś w stylu stromych górek aż w końcu znaleźliśmy bramę i wpadłem na pomysł żebyśmy uderzyli samochodem o tą bramę i gdy uchodźcy będą próbowali przez nią wejść to mu się wymkniemy(nie wiem z kąd mi się to wzięło bo za tą bramą nawet nie było widać żadnych uchodźców) tak zrobiliśmy i ledwie brama się rozwaliła to mnóstwo wyraźnie brązowych ludzi zaczęło przez nią wbiegać na ten teren a ja z tatą pżecisneliśmy się przez wielki tłum i uciekliśmy.
byłem na działce mojego dziadka która jest bardzo duża ale w tym śnie to nie była działka mojego dziadka i część tej działki to nie była ona tylko część osiedla na którym mieszkam a ono jest bardzo daleko od domu dziadka.
I odbywało się tam squid game do którego ja i mój tata zostaliśmy porwani, było tam mnóstwo ludzi którzy wraz z nami mieli brać udział w konkurencjach(żadna się nie odbyła) ale z kądś mój tata wytrzasną tam samochód którym jeździliśmy po całym tym terenie który coraz bardziej zmieniał się w coś w stylu stromych górek aż w końcu znaleźliśmy bramę i wpadłem na pomysł żebyśmy uderzyli samochodem o tą bramę i gdy uchodźcy będą próbowali przez nią wejść to mu się wymkniemy(nie wiem z kąd mi się to wzięło bo za tą bramą nawet nie było widać żadnych uchodźców) tak zrobiliśmy i ledwie brama się rozwaliła to mnóstwo wyraźnie brązowych ludzi zaczęło przez nią wbiegać na ten teren a ja z tatą pżecisneliśmy się przez wielki tłum i uciekliśmy.





