11-01-2024, 23:17
10/11 stycznia
Sny 1-3 nie pamiętam jaką miały kolejność.
1) Oprowadzam po ogródku 2-óch znajomych. Po lewej pokazuję i mówię: "Tu ogródek cioci. Zobaczcie jakie wychodowała piękne maliny". Po zakończeniu zdania dziwie się, bo miała tylko jeden krzak, ale przygotowane całe poletko na "hodowlę". W tle dziwne drzewa- pnące, poskrzęcane pnie i gałęzie- z małymi drobnymi owocami i różowymi kwiatami.
Idę na wprost- jest krzak z borówkami. (Nie pamietam żebym kiedyś jadła w śnie, ale z drugiej strony nie spisywałam snów więc...) Jem z krzaka przejrzałe borówki,. Ktoś krzyczy: " Przyjdź, weź sobie śliwki". Ja tylko pomyślałam że nie lubię śliwek.
2) Sen to wyjaśnienie jaka była kobieta za młodu. Stoję z boku i obserwuję scenę. Jest do dawne zdarzenie.
Dziewczyna w okularach, taka szara myszka podchodzi do swoich krzaczków z pięknymi kwiatami, i obcina całe pąki kwiatów i przyczepia do drzewek które są na górze. Kwiaty są takimi ogromnymi konwaliami w każdym kolorze. Widzę, że próbuje oszukać kogoś że wychodowała taką nową odmianę?
Jakiś komentarz, że to cfaniara i znów 2-óch znajomych ze mną, których nie widzę.
3) Jestem z wyglądu Bo z serialu Lost girl- taka wojowniczka. Weszłam na strych i znowu 2-óch znajomych. Oprowadzam wilkołaka (tylko normalego faceta, ale wygląda jak wilkołak z serialu) po strychu. Pokazuję że skrzywdzony przyjaciel ma tu schronienie. Z wyglądu jest to taki murzyn-latynos. Czuję że jest stary, i jego ubrania i fryzura wskazują na lata 70-te. Wygląda jakby ostatnie 50 lat przesiadział na strychu.
Ukrywając go robię coś ważnego dla sprawy.
Jestem zmęczona i zadowolona z obrotu spraw. Idę spać na strychu, przykrywam się kołdrą i od razu chrapię, a dwóch kolegów się śmieje... (w śnie odbierałam to jako miły śmiech- teraz zastanawiam się czy to nie była jakaś zasadzka).
4) Sen utrzymany w klimacie filmu science-fiction, horror.
Jestem jednym z kosmonautów (raczej kosmitów, bo nie potrzebujemy skafandrów do oddychania). Wszyscy mężczyźni są łysi- jest to cecha ich rasy.
Jesteśmy na jakiejś misji, żeby zdać raport co sie stało z poprzednią załogą. Widzimy że wiszą najpierw same kurtki, a później w tych miejscach wiszą ciała kosmonautów z poprzedniej misji. Ja dla jaj (?!) gryzę w głowę jednego i odgryzam pół głowy. Jest śmieszne uczucie- jakbym gryzła zamrożone coś, szklane? jednocześnie bez smaku- po czym wypluwam. Stwierdzam że założymy ich kurtki to będzie nam cieplej. Nagle jeden z tych zwłok otwiera oczy i zaczynamy uciekać.
Jestem tak przestraszona że stoję z boku i nie jestem już tym dziwnym gościem. Po lewej odgywa sie scena: biegną dwaj nowi kosmonauci między ścianami-regałami? uciekają przed tymi zwłoko-zombi. Byłam tak przestraszona że zamknęłam oczy, mimo że nie myślałam że mi się coś przydaży.
Sny 1-3 nie pamiętam jaką miały kolejność.
1) Oprowadzam po ogródku 2-óch znajomych. Po lewej pokazuję i mówię: "Tu ogródek cioci. Zobaczcie jakie wychodowała piękne maliny". Po zakończeniu zdania dziwie się, bo miała tylko jeden krzak, ale przygotowane całe poletko na "hodowlę". W tle dziwne drzewa- pnące, poskrzęcane pnie i gałęzie- z małymi drobnymi owocami i różowymi kwiatami.
Idę na wprost- jest krzak z borówkami. (Nie pamietam żebym kiedyś jadła w śnie, ale z drugiej strony nie spisywałam snów więc...) Jem z krzaka przejrzałe borówki,. Ktoś krzyczy: " Przyjdź, weź sobie śliwki". Ja tylko pomyślałam że nie lubię śliwek.
2) Sen to wyjaśnienie jaka była kobieta za młodu. Stoję z boku i obserwuję scenę. Jest do dawne zdarzenie.
Dziewczyna w okularach, taka szara myszka podchodzi do swoich krzaczków z pięknymi kwiatami, i obcina całe pąki kwiatów i przyczepia do drzewek które są na górze. Kwiaty są takimi ogromnymi konwaliami w każdym kolorze. Widzę, że próbuje oszukać kogoś że wychodowała taką nową odmianę?
Jakiś komentarz, że to cfaniara i znów 2-óch znajomych ze mną, których nie widzę.
3) Jestem z wyglądu Bo z serialu Lost girl- taka wojowniczka. Weszłam na strych i znowu 2-óch znajomych. Oprowadzam wilkołaka (tylko normalego faceta, ale wygląda jak wilkołak z serialu) po strychu. Pokazuję że skrzywdzony przyjaciel ma tu schronienie. Z wyglądu jest to taki murzyn-latynos. Czuję że jest stary, i jego ubrania i fryzura wskazują na lata 70-te. Wygląda jakby ostatnie 50 lat przesiadział na strychu.
Ukrywając go robię coś ważnego dla sprawy.
Jestem zmęczona i zadowolona z obrotu spraw. Idę spać na strychu, przykrywam się kołdrą i od razu chrapię, a dwóch kolegów się śmieje... (w śnie odbierałam to jako miły śmiech- teraz zastanawiam się czy to nie była jakaś zasadzka).
4) Sen utrzymany w klimacie filmu science-fiction, horror.
Jestem jednym z kosmonautów (raczej kosmitów, bo nie potrzebujemy skafandrów do oddychania). Wszyscy mężczyźni są łysi- jest to cecha ich rasy.
Jesteśmy na jakiejś misji, żeby zdać raport co sie stało z poprzednią załogą. Widzimy że wiszą najpierw same kurtki, a później w tych miejscach wiszą ciała kosmonautów z poprzedniej misji. Ja dla jaj (?!) gryzę w głowę jednego i odgryzam pół głowy. Jest śmieszne uczucie- jakbym gryzła zamrożone coś, szklane? jednocześnie bez smaku- po czym wypluwam. Stwierdzam że założymy ich kurtki to będzie nam cieplej. Nagle jeden z tych zwłok otwiera oczy i zaczynamy uciekać.
Jestem tak przestraszona że stoję z boku i nie jestem już tym dziwnym gościem. Po lewej odgywa sie scena: biegną dwaj nowi kosmonauci między ścianami-regałami? uciekają przed tymi zwłoko-zombi. Byłam tak przestraszona że zamknęłam oczy, mimo że nie myślałam że mi się coś przydaży.





