08-01-2024, 22:26
5/6 stycznia
Jesteśmy w wielkiej sali w więzieniu. Jest to coś w rodzaju zamkniętego spacerniaka. Wszyscy ubrani w amerykańskim stylu- pomarańczowe kombinezony królują.
Jest jakieś poruszenie wśród więźniów. Z rozmów wnioskuję, że wszyscy odbyli nałożoną karę i zostana wypuszczeni. Rozmowy: "Ja już nigdy nie popełnię tego błędu". "Ja zmienię całkowicie życie".
Następnie jest jakby kontynuacja... Wszyscy płyną na tratwo-liściach. Liście są ogromne, mają kształt lili wodnej, ale bez problemu pomieszczą dwie dorosłe osoby.
Płynę z mężem, ocieram się o niego w oczywistym celu. Pojawiają się naczynia do zmywania od wszystkich byłych więźniów płynących wokoło. Jest to ogromna sterta, zauważam też że naczynia które są na suszarce są niedomyte i musiałabym je wszystkie umyć.
Przymierzam też buty które kupiłam/dostałam? Po przymierzeniu okazuje się że są 3 różne buty, różnią się rozmiarem i kolorem, granatowo-biało- czarne. Z żadnych nie było pasującej pary.
Mąż-"Będziesz musiała oddać" Ja-" Trudno, będę tak chodzić". Potem mąż mnie woła żebym nie myła naczyń, tylko do niego dołączyła. Pokazuje mi pełno dildo, jakiś pompek i rozpychaczy. Powiedziałam, że użyje na mnie pod jednym warunkiem- jak najpierw użyję na nim- śmiejemy się
Jestem w jakiejś szklarni. Ciocia chwali się wychodowanymi kwiatami. Rośliny są w różnym stadium rozwoju. Jedne duże, drugie średnie, ale nie ma okazu idealnego. Chwalę ciocię, bo wiem że bardzo sie starała. Ciocia coś szuka i przychodzi z dużą doniczką, a małym kwiatkiem, tylko są małe listki. Ja dziekuję, bo kwiatek ma potencjał. Mama krzyczy rozdrażniona zza moich pleców: "Co ty jej dajesz? Przecież jest taki mały!" Ja -"Przecież jadę w podróż i lepiej się przechowa w samochodzie".
Jesteśmy w wielkiej sali w więzieniu. Jest to coś w rodzaju zamkniętego spacerniaka. Wszyscy ubrani w amerykańskim stylu- pomarańczowe kombinezony królują.
Jest jakieś poruszenie wśród więźniów. Z rozmów wnioskuję, że wszyscy odbyli nałożoną karę i zostana wypuszczeni. Rozmowy: "Ja już nigdy nie popełnię tego błędu". "Ja zmienię całkowicie życie".
Następnie jest jakby kontynuacja... Wszyscy płyną na tratwo-liściach. Liście są ogromne, mają kształt lili wodnej, ale bez problemu pomieszczą dwie dorosłe osoby.
Płynę z mężem, ocieram się o niego w oczywistym celu. Pojawiają się naczynia do zmywania od wszystkich byłych więźniów płynących wokoło. Jest to ogromna sterta, zauważam też że naczynia które są na suszarce są niedomyte i musiałabym je wszystkie umyć.
Przymierzam też buty które kupiłam/dostałam? Po przymierzeniu okazuje się że są 3 różne buty, różnią się rozmiarem i kolorem, granatowo-biało- czarne. Z żadnych nie było pasującej pary.
Mąż-"Będziesz musiała oddać" Ja-" Trudno, będę tak chodzić". Potem mąż mnie woła żebym nie myła naczyń, tylko do niego dołączyła. Pokazuje mi pełno dildo, jakiś pompek i rozpychaczy. Powiedziałam, że użyje na mnie pod jednym warunkiem- jak najpierw użyję na nim- śmiejemy się

Jestem w jakiejś szklarni. Ciocia chwali się wychodowanymi kwiatami. Rośliny są w różnym stadium rozwoju. Jedne duże, drugie średnie, ale nie ma okazu idealnego. Chwalę ciocię, bo wiem że bardzo sie starała. Ciocia coś szuka i przychodzi z dużą doniczką, a małym kwiatkiem, tylko są małe listki. Ja dziekuję, bo kwiatek ma potencjał. Mama krzyczy rozdrażniona zza moich pleców: "Co ty jej dajesz? Przecież jest taki mały!" Ja -"Przecież jadę w podróż i lepiej się przechowa w samochodzie".





