21-12-2023, 23:02
Zacznę od tego że 2 tygodnie temu rozmawiałam z moją kuzynką, która 15 lat temu zaczeła "przygodę" z wychodzeniem z ciała i bardzo tego żałuje. Po dzis dzień męczą ją sny w kórych próbuje się obudzić, ale nie może. Szczególnie gdy w dzień ma dużo stresu- w nocy ma nieproszone labirynty wybudzania się i paraliżu. Po takiej nocy jest wypompowana z energii i tak mnie nastraszyła, że pomyślałam że nie chcę trenować oobe, tylko sobie pozwiedzam normalnie w snach...
Wczoraj zasnełam o 17 i obudziałam się po 19. Po załatwieniu "domowych spaw" zasnełam ok. 23 i chyba miałam coś w rodzaju próby wyjścia.
Zasnełam, ale jednocześnie się obudziłam. Bardzo dziwnie się czułam. Nie umiem tego opisać. Usłyszałam straszny hałas, coś w rodzaju trąb- wiedziałam że to tylko w moich uszach i tego naprawdę nie słychać. Czułam że mam zamknięte powieki, ale jednocześnie widziałam obrazy jakiś krzyczących twarzy- wyglądało to bardziej jak z komiksu niż strasznie.
Potem pomyslałam że poruszę lewą dłonią i bez problemu ruszyłam i pomyślałam że to nie może być paraliż bo bym miała jakiś opór. Potem przypomniałam sobie co mówiła mi moja kuzynka i zaczełam krzyczeć "odejdź" trzy razy i mi przeszło.
{Cały dzień bije się z myślami czy dobrze zrobiłam.}
Tej samej nocy...
Stoję przed lustrem i zobaczyłam na moim prawym policzku ogromnego wągra z opuchlizną ropną na pół policzka. Oczywiście chciałam go wycisnąć
Za mną, po mojej prawej stronie pojawiła się moja mama (teraz myslę że przewodnik) i mówi: "Nie rób tego." Oczywiście musiałam go wycisnąć- nic nie wychodziło, ale poczułam że coś się dzieje z moimi oczami. Spojrzałam w lustro i moje gałki oczne wyszły z oczodołów, były całe białe, ze źrenicami poziomymi- cos jak żaba kermit. Jak przestałam wyciskać to oczy wracały do normalności. Jeszcze kilka razy próbowałam, ale tylko żeby obserwować efekty...
Teraz myślę, że to był bot żeby mnie wystraszyć.
Wczoraj zasnełam o 17 i obudziałam się po 19. Po załatwieniu "domowych spaw" zasnełam ok. 23 i chyba miałam coś w rodzaju próby wyjścia.
Zasnełam, ale jednocześnie się obudziłam. Bardzo dziwnie się czułam. Nie umiem tego opisać. Usłyszałam straszny hałas, coś w rodzaju trąb- wiedziałam że to tylko w moich uszach i tego naprawdę nie słychać. Czułam że mam zamknięte powieki, ale jednocześnie widziałam obrazy jakiś krzyczących twarzy- wyglądało to bardziej jak z komiksu niż strasznie.
Potem pomyslałam że poruszę lewą dłonią i bez problemu ruszyłam i pomyślałam że to nie może być paraliż bo bym miała jakiś opór. Potem przypomniałam sobie co mówiła mi moja kuzynka i zaczełam krzyczeć "odejdź" trzy razy i mi przeszło.
{Cały dzień bije się z myślami czy dobrze zrobiłam.}
Tej samej nocy...
Stoję przed lustrem i zobaczyłam na moim prawym policzku ogromnego wągra z opuchlizną ropną na pół policzka. Oczywiście chciałam go wycisnąć
Za mną, po mojej prawej stronie pojawiła się moja mama (teraz myslę że przewodnik) i mówi: "Nie rób tego." Oczywiście musiałam go wycisnąć- nic nie wychodziło, ale poczułam że coś się dzieje z moimi oczami. Spojrzałam w lustro i moje gałki oczne wyszły z oczodołów, były całe białe, ze źrenicami poziomymi- cos jak żaba kermit. Jak przestałam wyciskać to oczy wracały do normalności. Jeszcze kilka razy próbowałam, ale tylko żeby obserwować efekty...Teraz myślę, że to był bot żeby mnie wystraszyć.





