06-12-2023, 00:32
Zasypiałam na plecach i miałam myśl że lepiej spać na boku.
Śniłam o tym że kot mnie drapał żebym obruciła się na bok- nadal się nie obracałam, dlatego mnie ugryzł. Przebudziłam się i obróciłam na bok.
2/3 grudnia
Po przebudzeniu pamiętałam tylko, że coś mi się śniło. Przypomniałam sobie sen jak spojrzałam na córkę, bo była bohaterką snu
Sen był alternatywną rzeczywistością dla mojego życia. Żyłam w Holandii, jakbym nigdy nie wróciła do Polski. Piękne, małe miasto, ceglane domki z dużymi oknami bez firanek, równo przycięte trawniki, starannie utrzymane rośliny przed domami i oczywiście artystyczne rzeźby na środku ronda- Holandia pełną gębą. Przejeżdżałam busem z mężem i dziećmi. Przyjechaliśmy do wesołego miasteczka. Córka chciała do toalety- zaskoczyło mnie jak paskudnie tam było. Grzyb na ścianie, brud i rury na wierzchu. Do tego najgorsze -dzieci siadające bezpośrednio na deskę w toalecie publicznej- bleee. Wyszłyśmy i nawet córka nie skorzystała. Po wyjściu przechodziłam przez ładnie utrzymaną restaurację, w takim wiejskim stylu- dużo naturalnego drewna. Od razu podchodzi do mnie kobieta i informuje mnie że dentysta dziś jest do 12 i muszę się pospieszyć jak chcę zdążyć....
{W rzeczywistości mam dentystę na 6 grudnia z córką i zależy mi na wizycie}
Spojrzałam na zegarek na ręce (w realu nie noszę zegarka i na pewno nie ze wskazówkami) - popatrzyłam na wskazówki -za 40 minut dwunasta. Byłam zestresowana, że nie znajdę budynku, nie zdążę i znowu przegapię termin.

ładnie mnie porobiło...
Śniłam o tym że kot mnie drapał żebym obruciła się na bok- nadal się nie obracałam, dlatego mnie ugryzł. Przebudziłam się i obróciłam na bok.
2/3 grudnia
Po przebudzeniu pamiętałam tylko, że coś mi się śniło. Przypomniałam sobie sen jak spojrzałam na córkę, bo była bohaterką snu

Sen był alternatywną rzeczywistością dla mojego życia. Żyłam w Holandii, jakbym nigdy nie wróciła do Polski. Piękne, małe miasto, ceglane domki z dużymi oknami bez firanek, równo przycięte trawniki, starannie utrzymane rośliny przed domami i oczywiście artystyczne rzeźby na środku ronda- Holandia pełną gębą. Przejeżdżałam busem z mężem i dziećmi. Przyjechaliśmy do wesołego miasteczka. Córka chciała do toalety- zaskoczyło mnie jak paskudnie tam było. Grzyb na ścianie, brud i rury na wierzchu. Do tego najgorsze -dzieci siadające bezpośrednio na deskę w toalecie publicznej- bleee. Wyszłyśmy i nawet córka nie skorzystała. Po wyjściu przechodziłam przez ładnie utrzymaną restaurację, w takim wiejskim stylu- dużo naturalnego drewna. Od razu podchodzi do mnie kobieta i informuje mnie że dentysta dziś jest do 12 i muszę się pospieszyć jak chcę zdążyć....
{W rzeczywistości mam dentystę na 6 grudnia z córką i zależy mi na wizycie}
Spojrzałam na zegarek na ręce (w realu nie noszę zegarka i na pewno nie ze wskazówkami) - popatrzyłam na wskazówki -za 40 minut dwunasta. Byłam zestresowana, że nie znajdę budynku, nie zdążę i znowu przegapię termin.

ładnie mnie porobiło...





