04-12-2023, 21:09
Najpierw zwiedzałam z mama jakieś miasto historyczne. Kontrowersyjna była moderniizacja za 8 milionów. Pośród wiejskich chat wsadzone były marmurowe płyty w kolorze szarym. W niektórych miejscach były skrzynie z brązowego marmuru. Całkowicie nie miało to spójności i w śnie ta kwota 8 milionów była ogromna, a efekt kiczowaty.
W tym samym mieście, dreptak zmieniał się w peron i szykowałam się do podróży pociągiem z mamą. Usiadłyśmy na ławce, za nami znajdował się peron, jeszcze go nie widziałam, tylko czułam. Zchodziło się wiele osób z torbami. Ja jak zwykle obładowana-plecak, torba, siaty z rzeczami dla dzieci. Nagle znalazły sie obok mnie moje dzieci i o dziwo były grzeczne.
Mama wstała o czasie i mówi że pociąg odjeżdża- żegna się ze mną, a ja przecież też miałam bilety!
Mama pognała do pociągu, a ja z dziećmi próbowałam się zebrać.
Obudziłam się z myślą że nie zdążyłam, bo miałam za dużo bagaży.
NASTĘPNEGO DNIA-przed zaśnięciem prosiłam o kontynuację pociągu.
Wydaje mi się że śniłam cos o pociągu, ale nic nie zapamiętałam.
Sen nad ranem:
Impreza męża z pracy- najpierw w jakimś małym, drewnianym pubie. Mężczyźni żartują, atmosfera przyjemna. Jestem jedyną kobietą. Jest jeden mężczyzna, który wygląda jak przerośnięta kobieta, dotyka głową sufitu. W śnie pomyslałam, że tu sufit jest nisko
Później jesteśmy w budynku szkoły i czekam na kontynuację imprezy. W budynku jestem tylko ja z zaproszonych gości, reszta to sprzątaczki, woźny i jeden nauczyciel, który ma pilnować porzątku. Włączył muzykę, ale nic nie słychać więc przechodzę do korytarza po prawo i otwieram drzwi. Widziałam w tym pokoju okno, ale nie weszłam do środka żeby zobaczyć czy idą goście, tylko cofnełam się z powrotem do korytarza. Stoję na szczycie schodów w holu głównym, spoglądam przez przeszklone drzwi wejściowe. Przed budynkiem tłoczą się ludzie, wszyscy czekają na rozpoczęcie imprezy ( tym razem pary). Zauważam że mój mąż stoi po lewo i śmieje się i rozmawia z kolegami. Jest mroźno, śnieg i dziwię się że wszyscy czekają na zewnątrz.
W tym samym mieście, dreptak zmieniał się w peron i szykowałam się do podróży pociągiem z mamą. Usiadłyśmy na ławce, za nami znajdował się peron, jeszcze go nie widziałam, tylko czułam. Zchodziło się wiele osób z torbami. Ja jak zwykle obładowana-plecak, torba, siaty z rzeczami dla dzieci. Nagle znalazły sie obok mnie moje dzieci i o dziwo były grzeczne.
Mama wstała o czasie i mówi że pociąg odjeżdża- żegna się ze mną, a ja przecież też miałam bilety!
Mama pognała do pociągu, a ja z dziećmi próbowałam się zebrać.
Obudziłam się z myślą że nie zdążyłam, bo miałam za dużo bagaży.
NASTĘPNEGO DNIA-przed zaśnięciem prosiłam o kontynuację pociągu.
Wydaje mi się że śniłam cos o pociągu, ale nic nie zapamiętałam.
Sen nad ranem:
Impreza męża z pracy- najpierw w jakimś małym, drewnianym pubie. Mężczyźni żartują, atmosfera przyjemna. Jestem jedyną kobietą. Jest jeden mężczyzna, który wygląda jak przerośnięta kobieta, dotyka głową sufitu. W śnie pomyslałam, że tu sufit jest nisko

Później jesteśmy w budynku szkoły i czekam na kontynuację imprezy. W budynku jestem tylko ja z zaproszonych gości, reszta to sprzątaczki, woźny i jeden nauczyciel, który ma pilnować porzątku. Włączył muzykę, ale nic nie słychać więc przechodzę do korytarza po prawo i otwieram drzwi. Widziałam w tym pokoju okno, ale nie weszłam do środka żeby zobaczyć czy idą goście, tylko cofnełam się z powrotem do korytarza. Stoję na szczycie schodów w holu głównym, spoglądam przez przeszklone drzwi wejściowe. Przed budynkiem tłoczą się ludzie, wszyscy czekają na rozpoczęcie imprezy ( tym razem pary). Zauważam że mój mąż stoi po lewo i śmieje się i rozmawia z kolegami. Jest mroźno, śnieg i dziwię się że wszyscy czekają na zewnątrz.





