03-12-2023, 23:14
Ten sen był wyjątkowy, długi i kolorowy ze szczegółami. Po przebudzeniu pomyślałam że chyba interpratacją jest że nie biorę na poważnie śnienia, tylko zaczepiam i się bawie...
Sen: Pracuje za granicą. Zaczepiłam jakiegoś gościa ( z wyglądu aktor z serialu LOST ten francuz) i miiałam kontakt seksualny, ale stwierdziłam że to nie to. Później on zainicjował- ja sie nie opierałam- ale nie było fajerwerków.
Jedziemy windą i mówie że na 6' piętro, a on nie wciska. Zajechaliśmy do góry, ale pojawiło się pierwsze na wyświetlaczu. Potem winda sama zjeżdżała w dół a ja krzyczałam "weź wciśnij 6"... tak dziwnie jeździliśmy.
Później oprowadzałam go po Francjii (trochę czuje sie w obowiązku mu pomagać). Idziemy przez całe miasto żeby zrobić zakupy w sklepie z serami. Wzieliśmy wózek, ale okazuje sie że kolejka sie wydłuża i jest ze 200 osób w kolejce. On chce kupić te sery bo są wyjątkowe i słynne na całą Francję. Ja nie będę czekać w tak długiej kolejce.
Później siedzimy w małym sklepiku-restauracji. Kelnerka donosi mu obiad który zamówił za 20 Euro i mówi że jak dopłaci 10 Euro to będzie miał "za darmo jajecznicę dla Pana koleżanki". Nie pyta mnie czy jestem głodna-myślę na pewno nie dla mnie- a po tym niewypale seksualnym cały czas myślę że jest gburem. Ma brudne ręce robotnika.
Siedząc przy stoliku zauważam że ta restauracja jest przy skarpie, a na dole wielki słoń się zabawia z nadmuchiwanym słoniem... nie, nie tak jak myślicie
Słoń się nazywa "Tango" i bawi się nadmuchiwanym słoniem jak piłeczką-balonikiem. Oczywiście zabawa kończy się przebiciem zabawki i spuszczeniem powietrza.
Dochodzi drugi słoń, a Tango "idzie w tango" i chasa po skarpie jak mała kózka i w zabawie rzuca się na drugiego. Ja krzyczę"Tango!", bo dla mnie ta zabawa może się skończyć jak ta z balonikiem- kelnerka i francuz się ze mnie smieją, że się przejełam.
Sen: Pracuje za granicą. Zaczepiłam jakiegoś gościa ( z wyglądu aktor z serialu LOST ten francuz) i miiałam kontakt seksualny, ale stwierdziłam że to nie to. Później on zainicjował- ja sie nie opierałam- ale nie było fajerwerków.
Jedziemy windą i mówie że na 6' piętro, a on nie wciska. Zajechaliśmy do góry, ale pojawiło się pierwsze na wyświetlaczu. Potem winda sama zjeżdżała w dół a ja krzyczałam "weź wciśnij 6"... tak dziwnie jeździliśmy.
Później oprowadzałam go po Francjii (trochę czuje sie w obowiązku mu pomagać). Idziemy przez całe miasto żeby zrobić zakupy w sklepie z serami. Wzieliśmy wózek, ale okazuje sie że kolejka sie wydłuża i jest ze 200 osób w kolejce. On chce kupić te sery bo są wyjątkowe i słynne na całą Francję. Ja nie będę czekać w tak długiej kolejce.
Później siedzimy w małym sklepiku-restauracji. Kelnerka donosi mu obiad który zamówił za 20 Euro i mówi że jak dopłaci 10 Euro to będzie miał "za darmo jajecznicę dla Pana koleżanki". Nie pyta mnie czy jestem głodna-myślę na pewno nie dla mnie- a po tym niewypale seksualnym cały czas myślę że jest gburem. Ma brudne ręce robotnika.
Siedząc przy stoliku zauważam że ta restauracja jest przy skarpie, a na dole wielki słoń się zabawia z nadmuchiwanym słoniem... nie, nie tak jak myślicie
Słoń się nazywa "Tango" i bawi się nadmuchiwanym słoniem jak piłeczką-balonikiem. Oczywiście zabawa kończy się przebiciem zabawki i spuszczeniem powietrza.Dochodzi drugi słoń, a Tango "idzie w tango" i chasa po skarpie jak mała kózka i w zabawie rzuca się na drugiego. Ja krzyczę"Tango!", bo dla mnie ta zabawa może się skończyć jak ta z balonikiem- kelnerka i francuz się ze mnie smieją, że się przejełam.





