02-12-2023, 01:25
W następnym dniu przed snem, proszę o spotkanie z MTJ (moja totalną jaźnią) albo moją duszą.
Tak poprosiłam bo na razie nie orientuję się w terminologi...
Jadę autobusem do Końskich z moim synem, żeby załatwić 2 sprawy (kupić leki i zapisać się do jakiejś urzędniczej sprawy- czyli już wiadomo jak absurdalną miałam prośbę
Stoimy w autobusie, obok jest pełno żuli i obrzydliwie przeklinają. Myslę, że chcą mi obrzydzić jazdę. Coś baba gada o moim rodowodzie, a inny żul o tym jakie chamskie zagrywki są tradycją u mnie w rodzinie -alkoholizm i gwałty.
Trafiłam do miasta. Już nie pamiętam po co- tylko pamiętam gdzie mam iść. Wchodzimy po schodach z synem do jakiegoś budynku kultu religijnego, czy jakiejś sekty. Syn przez cały sen był po mojej prawej. Na wprost jest recepcja, biurka ustawione w kształcie kwadratu. W środku 2 panie, pytają w czym mogą pomóc. Mówię:"Chcę się zapisać... yyy"
Pani: - A, do tej prenumeraty napoju energetycznego - pokazuje mi ulotki z Wardęgą (youtuber). W pierwszej promocyjnej paczce w gratisie są rękawiczki robocze, ani śladu napoju.
Odmówiłam, "bo to za drogie" i jakbym miła uczucie że sie zbłaźniłam.
Chciałam czegoś urzędniczego, a nie prenumeraty od sekty...
Zabieram swoje rzeczy z lady. Kredki piórniki (jakieś śmiecie z torebki). Pani chwyciła kilka moich kredek i odłożyła do szuflady po lewej (bo myślała że to ich). A pojawiły się na blacie ładne automatyczne ołówki z dodatkowymi wkładami i ich nie wzięłam bo nie moje
Nagle pojawiło się na blacie pełno jedzenia ma blacie. Miałam uczucie że to też moje. Zabrałam wielka bryłę gotowanego mięsa (klopsa w sosie), resztę zostawiłam, bo wiedziałam że nie zmieszczę do torebki.
Cały blat upaprałam sosem, ręce i koszulkę- jest mi wstyd.
Syn chciał kupić samochodzik, ale mu nie pozwoliłam. Nagle znalazł się za biurkiem i coś chciał robić przy laptopie, a ja byłam zażenowana zachowaniem syna i też mu nie pozwoliłam.
Przez ten sos chciałam umyć ręce. Toalety są po prawej od recepcji, idziemy w głąb. Wiedzę, że jest rozpiska na górze i nawet telebim z wyświetlaczem, które są zajęte. Toalety są podzielone dla różnych religii, czytam baptyści... widzę katolicy nr 11- myślę nasza toaleta jest na lewo, ale widzę, że syn wchodzi już po prawo - wychodzi z tych drzwi mała dziewczynka. Chciałam nakrzyczeć, że nie tutaj (tam oznaczenie 8- francja) i na drzwiach ozdoby gwiazdki.
koniec.
Tak poprosiłam bo na razie nie orientuję się w terminologi...
Jadę autobusem do Końskich z moim synem, żeby załatwić 2 sprawy (kupić leki i zapisać się do jakiejś urzędniczej sprawy- czyli już wiadomo jak absurdalną miałam prośbę

Stoimy w autobusie, obok jest pełno żuli i obrzydliwie przeklinają. Myslę, że chcą mi obrzydzić jazdę. Coś baba gada o moim rodowodzie, a inny żul o tym jakie chamskie zagrywki są tradycją u mnie w rodzinie -alkoholizm i gwałty.
Trafiłam do miasta. Już nie pamiętam po co- tylko pamiętam gdzie mam iść. Wchodzimy po schodach z synem do jakiegoś budynku kultu religijnego, czy jakiejś sekty. Syn przez cały sen był po mojej prawej. Na wprost jest recepcja, biurka ustawione w kształcie kwadratu. W środku 2 panie, pytają w czym mogą pomóc. Mówię:"Chcę się zapisać... yyy"
Pani: - A, do tej prenumeraty napoju energetycznego - pokazuje mi ulotki z Wardęgą (youtuber). W pierwszej promocyjnej paczce w gratisie są rękawiczki robocze, ani śladu napoju.
Odmówiłam, "bo to za drogie" i jakbym miła uczucie że sie zbłaźniłam.
Chciałam czegoś urzędniczego, a nie prenumeraty od sekty...
Zabieram swoje rzeczy z lady. Kredki piórniki (jakieś śmiecie z torebki). Pani chwyciła kilka moich kredek i odłożyła do szuflady po lewej (bo myślała że to ich). A pojawiły się na blacie ładne automatyczne ołówki z dodatkowymi wkładami i ich nie wzięłam bo nie moje

Nagle pojawiło się na blacie pełno jedzenia ma blacie. Miałam uczucie że to też moje. Zabrałam wielka bryłę gotowanego mięsa (klopsa w sosie), resztę zostawiłam, bo wiedziałam że nie zmieszczę do torebki.
Cały blat upaprałam sosem, ręce i koszulkę- jest mi wstyd.
Syn chciał kupić samochodzik, ale mu nie pozwoliłam. Nagle znalazł się za biurkiem i coś chciał robić przy laptopie, a ja byłam zażenowana zachowaniem syna i też mu nie pozwoliłam.
Przez ten sos chciałam umyć ręce. Toalety są po prawej od recepcji, idziemy w głąb. Wiedzę, że jest rozpiska na górze i nawet telebim z wyświetlaczem, które są zajęte. Toalety są podzielone dla różnych religii, czytam baptyści... widzę katolicy nr 11- myślę nasza toaleta jest na lewo, ale widzę, że syn wchodzi już po prawo - wychodzi z tych drzwi mała dziewczynka. Chciałam nakrzyczeć, że nie tutaj (tam oznaczenie 8- francja) i na drzwiach ozdoby gwiazdki.
koniec.





