20-10-2023, 03:28
Noc 19/20 października 2023
Miałem bardzo niezwykłe sny. Zasnąłem koło 1:30 w nocy. Noc poprzednią spałem 5h. Jest 2:50.
Cholera, właśnie się obudziłem i tutaj nie chodzi o treść snu, chociaż ona też była niezwykła. Chodzi o to, co ten sen mi pokazał. To jest niesamowite, jak moje receptory serotoniny zaczęły teraz iskrzeć, ja nie wiem co napisać, żeby to wyrazić. Obudziłem się ze snu i wszystko zaczęło mnie fascynować, w delikatnym tego słowa znaczeniu. Widzę świat, jakby podzielony był na dwie warstwy, i widziałem te dwie warstwy już od zawsze, tylko teraz zaczęły mieć dla mnie sens. Jedna warstwa to rzeczywistość nie-emocjonalna i racjonalna, pozbawiona uczuć, a druga to warstwa mocno emocjonalna, niezwykła, tajemnicza, niczym przygoda. Wstałem po tym śnie i przeszedłem się po pokoju i miałem takie WOW. Spojrzałem przez okno i widzę, barwy nocy i odczucia, które prawie nigdy mi nie towarzyszą. Dosłownie poczułem się, jakby ktoś włączył mi trzecie oko. Czym byłoby życie, gdybym mógł iść tak przez nie obserwując wszystkie te doświadczenia w taki sposób? Czy inni doświadczają tego na codzień i żyją w takich pięknych barwach, a ja jestem ich pozbawiony? Czym to jest?
Generalnie to zasnąłem z mokrymi włosami. Obudziłem się przy otwartym oknie, w uchu mi piszczy. Miałem wrażenie, że zawsze mi piszczało, tylko, że wcześniej tego nie słyszałem. Ale ile ja bym dał, aby tak żyć na codzień z tym vibem przygody, który czułem po obudzeniu.
W śnie numer jeden byłem w obcym mi i starym mieszkaniu, który miał bardzo charakterystyczny zapach. Była głęboka noc. Pamiętam zapach siarki i brudnej gąbki. Mieszkanie było przytulne, stare, brzydkie, miało vibe starej kamienicy i mieściło się na parterze mojej szkoły podstawowej, a drzwi wejściowe do niego to były drzwi wejściowe jednej z sal w tamtejszej szkole. Drzwi były stare, drewniane i opleczone gumowym materiałem. Pamiętam, że szedłem przez przedpokój i się zlękłem, bo drzwi były otwarte i lekko uchylone. Poszedłem do kuchni zobaczyć czy ktoś mi nie ukradł laptopa pracowniczego. Nie mogłem go znaleźć, ujrzałem natomiast czajnik na palniku z ogniem. Zamknąłem drzwi. Coś było w tym mieszkaniu co mi się nie podobało, ten zapach był okropny. Roztrwaniałem jego wady i bałem się, że będę musiał w nim spędzić resztę życia. Mój laptop stał na ladzie w przedpokoju, ktoś zaczął łupać w drzwi, zorientowałem się, że drzwi nie były zamknięte na zamek. Zamek był bardzo stary i musiałem go dwa razy przekręcić, aby zamknął drzwi. Potem ujrzałem przez wizjer moją siostrę. Rozmawiała przez telefon.
W dalszej części snu jechałem moim samochodem po znanym mi osiedlu. Było tak zielono i kolorowo. Jezdnia była taka długa. Jadąc, z lewej strony był zakręt, baaardzo stromy pod górę. Widziałem jak mocniejsze samochody wjeżdżają do góry, a pozostałe składały się jak zapałki. Góra była ogromna, zawróciłem, bo nie było szans, żebym podjechał tam pod górę.
Cholera, ja kojarzę ten widok. Mam wrażenie, że obrazy z tego snu, ten wjazd pod górę, który swoją drogą prowadził w stronę mostu, już mi się kiedyś śnił. Pamiętam, że ten sen zrobił na mnie równie duże wrażenie. Mam wrażenie, że pewne doświadczenia zostały zapętlone. Sama lokalizacja nie istnieje w rzeczywistości.
Objechałem te górę i patrząc na nią zastanawiałem się ile mam do pokonania metrów w pionie i jak się to rozłoży na łagodniejszym wzniesieniu. Potem pojawiłem się w autobusie, patrzę przez okno, jadę przez opisany wcześniej most, mocno zakręcony. Most był dziurawy i uszkodzony, z lewej i prawej strony było ogromne jezioro, w oddali widziałem klif na jeziorze, na którym były zielone drzewa. Nagle BAM. Kierowca wjechał w barierkę, ja szybko wyskoczyłem z samochodu i tylko widzę, jak autobus i kierowca spadają do wody. Kierowca walczył o utrzymanie równowagi, ale nie dał rady. Strasznie się boję, rozglądam się, widzę hindusa rozmawiającego przez telefon i mówię do niego:
- PLS PLS COULD YOU CALL THE POLICE??? THERE IS A DRIVER! THERE WAS A DRIVER IN THIS BUS.
Bardzo ciężko mi się było wysłowić, on jedynie machnął ręką i parsknął coś swoim językiem. Ja patrzę na ten most, na jego środku była wielka dziura i obok przewrócony autobus obok wielkiej kałuży. Bałem się, że wpadnę do tej dziury i wyląduję w wodzie. Patrzę do wody, a tam jedzie autobus w tej wodzie!! Dosłownie płynie przez jezioro, nie wiem czy on był tak stworzony, by płynął przez to jezioro, czy to był wypadek autobusiarza?? Schodzę z mostu i stoję na schodach, które były obok tego mostu, schody prowadziły w głąb podziemi, dziwnych podziemi. Stałem z jakąś grupką ludzi, była to grupka studentów, próbowałem się wpasować. Podchodzę do ludzi i widzę w nich ludzi, których spotkałem w życiu i którzy miło mi się kojarzyli. Podchodzę do nich i mówię im miłe słowa. Stoimy i jest przyjemnie, ale patrzę w podziemia i tam widzę, że się ktoś zesrał. Strasznie śmierdzi. Nagle z podziemi wychodzą jacyś dziwni ludzie, policjanci, mieli kajdanki i gwizdki i pałki do bicia i łapią ludzi. Ja uciekam, ale nie wiem gdzie pójść, więc wbiegam do podziemi. Zostaję złapany w kajdanki, uciekam obok gówna leżącego, ale nie daję rady. Łapie mnie jakiś dziwny gość. Przepraszam go i proszę po angielsku, by mnie puścił. Mówię mu, że to nie jego wina, żeby opowiedział mi o swoim cierpieniu. On wbija we mnie jakieś sztylety, wykręca mnie i uderza głową we mnie i krzyczy:
- Nie wiesz czym jest cierpienie, nie wiesz czym jest cierpienie. Nie widzisz mojego cierpienia, zobacz jak boli.
Lub coś w ten desen. Ja chyba czułem jego ból. Obudziłem się.
Wstałem, i tak jak we wstępie napisałem, zacząłem się zachwycać. Zachwyt do życia towarzyszył mi jeszcze przez chwilę. Te widoki w tym śnie, kolory, plot twisty, to wszystko. Czemu nie czuję się tak zawsze? W takim duchu przygody?
Zamknąłem oczy i słyszę helikopter, chyba był to hipnagog, ale prawie doznałem paraliżu sennego. Obudziłem się, zdecydowałem się opisać ten sen.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





