19-09-2023, 10:52
Noc 18/19 września 2023
Życiowe przewodnictwo
W pierwszym śnie szedłem przez małe miasto, nie pamiętam w jakim zmierzałem kierunku. Pamiętam natomiast, że wcześniej jechałem kilka razy tramwajem po swoim osiedlu. Padał śnieg, a gdy znalazłem się w centrum, stanąłem na tarasie nieznanego mi budynku i moja siotra powiedziała:
- A teraz niech wszyscy skierują uszy w stronę tarasu, bo będzie przemawiał Dream Walker!
Zacząłem do nich mówić:
- Jedno z pewnością mamy ze sobą wspólnego - każdy z nas był kiedyś głupi. Ale każdy, kto jest inteligentny również był głupi.
Usłyszałem oklaski i ludziom chyba spodobała się moja przemowa.
Gdy rano wstałem i zacząłem się nad tym zastanawiać ujrzałem w tym sporo sensu. Aby najpierw być w czymś dobrym, trzeba być w tym kiepskim. Aby stać się szczęśliwym, trzeba mieć powód do zmiany (czyli cierpieć). Najprościej rzecz ujmując - życiowe przeszkody i nieszczęścia nie są naszymi przeszkodami, tylko katalizatorami do zmiany, które spychają nas na ścieżkę pełniejszego życia. Ostatecznie będą częścią naszej podrózy przez życie. Aby posiąść wiedzę, najpierw trzeba tej wiedzy nie posiadać...
Pajęcza pułapka
Była noc, a ja znajdowałem się w parku ze starymi znajomymi z gimnazjum. Idąc przez ten park w pewnym momencie zdecydowałem o oddzieleniu się od grupy. Szedłem przez wąski chodnik z kostki brukowej, trawa była bardzo zadbana i nisko skoszona, niczym zielony dywan. W oddali świeciły białe lampy i rzucały światło na trawę. Dotarłem do jakiegoś wielkiego kamienia, za którym droga z kostki brukowej się zawijała i kończyła. Następnie udałem się do ruin, które dostrzegłem w oddali. Ruiny miały wielką dziurę w ścianie, przez którą przeszedłem, jednak było to jedyne wyjście, poza jednym dodatkowym - kilka metrów dalej było okno z wybitą dziurą w ścianie. Stałem w tych ruinach, które były delikatnie oświetlone pomarańczowym światłem. Gdy chciałem wyjść, ujrzałem, że na dziurze, przez którą dostałem się do środka, jest ogromna pajęczyna o średnicy ~2m. Na jednym z kątów pajęczynowego dzieła siedział pająk, ogromny, wielkości połowy mojej dłoni. Nie było opcji, aby przejść. Pod pajęczyną były małe dziury, w których być może bym się zmieścił, ale bałem się, że zahaczę i zniszczę pajęczą sieć, oraz, że zostanę zaatakowany przez pająka. Chciałem zobaczyć, czy istnieje wyjście z drugiej strony, jednak na oknie z dziurą w ścianie było to samo - wielka pajęcza sieć. Pająk, który tam siedział, był podobnej wielkości, jednak miał żółto-czarne paski na odwłoku i przypominał pszczołę z długimi odnóżami. Wyglądał potwornie. Szukałem jakiegoś wyjścia z tego budynku, ale byłem uwięziony i miałem wrażenie, że robi się coraz ciaśniej. Niemal wpadłem w panikę. Obserwowałem pająka przez którego sieć chciałem się wydostać, a ten zaczął się ruszać, jak gdyby czytał mi w myślach. Wiercił się wiercił, ja coraz bardziej się denerwowałem i nagle - pająk skoczył w moim kierunku, a ja się obudziłem wystraszony.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





