05-09-2023, 16:20
Noc 04/05 września 2023
Ostatnio w moich snach o jednej tematyce (wojnie nuklearnej) doszło do pewnej ewolucji. Otóż bardzo często w tych snach obserwuję wybuch atomowy, słyszę falę uderzeniową i doświadczam tego, jaki rozpierdziel ona robi. Przeżywam moment uderzenia fali w mój schron i kontynuuję fabułę senną. Jest to kontent inny od tego, czego doświadczałem do tej pory. Dotychczas nigdy nie obserwowałem detonacji i nie dożywałem do momentu post apo.
W pierwszym śnie pojawił się mój znak senny. Jechałem z moim ojcem samochodem po wiejskich drogach i nagle niebo zrobiło się czarne. W chmurach zaczął formować się lej i dostrzegłem trąbe powietrzną, która zaczęła niszczyć wszystko dookoła.
- OJBIEC PATRZ! TRĄBA POWIETRZNA! NIEMOŻLIWE, W KOŃCU JĄ WIDZĘ.
Wtedy zapaliła mi się czerwona lampka i gdy sięgałem po telefon walczyłem z ekscytacja. Chciałem zrobić TR, ale powtarzałem sobie,
- Jeszcze moment, jeszcze moment. Najpierw nagram żywioł! Muszę zrobić jakieś zdjęcia.
Finalnie ekscytacja wygrała i nie zrobiłem TR'a. Za bardzo wierzyłem w to, że w końcu mi się poszczęściło.
Drugi sen był troszkę nieprzyjemny. Siedziałem w ciasnej sali z trzema jakimiś starszymi osobami. Mieliśmy jakiś nudny wykład. Czułem się wtedy dziwnie i źle. Nagle wykładowca mówi:
- Waszym zadaniem w ramach nagrody za niewyjściowe miny będzie dowiedzenie Twierdzenia numer 1 dotyczącego Szeregu Fouriera. Jest to kontent, który znowu wyszedł z mojej podświadomości. Nie myślałem o tym miesiącami, natomiast skrawkami pamięci pamiętam, że gdzieś się zderzyłem z "Szeregiem Fouriera". We śnie żywiłem przekonanie, że jest to jeden z problemów milenijnych i prawdopodobnie nikomu nie uda się tego udowodnić (z naszej grupy), a wykładowca chciał jedynie nas sprawdzić. Wyszedłem zdenerwowany z sali i na korytarzu zadzwoniłem do dziekana wydziału, by przekazać mu, że rezygnuję ze studiów uczelni. Miałem dosyć nauki ze starymi leśnymi dziadkami opłacanymi z funduszy państwa.
W następnym śnie stałem na wyspie. Wszędzie były jesienne liście i łyse drzewa. Zostałem otoczony przez jakichś ludzi, a następnie zanim zaczęliśmy się bić, dostrzegłem skunksy. Zaczęły smrodzić i uratowały mnie z opresji. Potem stałem na molo ze swoimi ziomkami. Naszym zadaniem było dopłynięcie na drugi brzeg oddalony o jakieś 200 metrów. Znajomi mowią do mnie
- No dawaj stary, dopłyniesz. Masz tu koło.
Dostałem koło ratunkowe o średnicy 3 metrów? Uznałem, że na niewiele mi się zda, bo jest za duże. Oni popłynęli na drugi brzeg, a mnie zostawili. Popaprańce.
Stałem przy oknie i obserwowałem księżyc. Generalnie niebo miało przyjemny kolor, a sam sen był dosyć nastrojowy. Księżyc zaczął się kręcić i przybliżać w dosyć płynnych i oscylacyjnych ruchach. Coś było nie tak. Nagle atmosfera zmieniła kolor z błękitu na fiolet i potem na czerń, jednak wciąż był dzień. Wnioskowałem to po świecącym słońcu. Księżyc zniknął. Miałem przeczucie, że zbliża się apokalipsa. Nagle spostrzegłem ogromny błysk, który zamienił niebo w żółty kolor, na twarzy poczułem ciepło. Natychmiast się zebrałem w oczekiwaniu na falę uderzeniową, bo miałem przeczucie, że doszło do eksplozji jądrowej. Zbiegając do schronu poczułem ogromne BAM i usłyszałem potężny huk. Budynek, w którym stałem zaczął się trząść jak domek z kart i powoli wszystko runęło w dół. Miałem dużo szczęścia - nic mnie nie przygniotło. Wyszedłem na zewnątrz myśląc o zapasach wody pitnej. Na pewnym wzniesieniu, z którego widziałem wielkie miasto, widziałem sylwetkę dwóch ludzi. Przyglądali się na to co się dzieje, powiedzieli mi, że zaraz nastąpi wybuch. BOOM,
Spostrzegłem wielki błys i poczułem ciepło na twarzy i ciele. Bałem się, że oślepnę. W odległości metra ode mnie stał pomnik, za którym się schowałem. Chciałem uniknąć bezpośredniego promieniowania, jednak byłem strasznie ciekawski. Pomimo tego, że czułem jak moje oczy bolą od blasku, a temperatura skóry rośnie, to obserwowałem wybuch jednym okiem i połową ciała. Potem zacząłem biec do piwnicy, myślałem do której ściany przylec. Tej od strony wybuchu, a może następnej? Zatkać uszy, lub nie? Zdecydowałem się zatkać uszy, doświadczyłem kolejnego potężnego wybuchu, przeżyłem, ale budynek, w którym przebywałem zaczął przypominać domek z kart.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





