29-08-2023, 10:37
Noc 28/29 sierpnia 2023
Położyłem się o 2, próbowałem zasnąć dosyć długo. Gdy spojrzałem na zegarek to była godzina 5:50. Nie mogłem zasnąć - spróbowałem zrobić relaksację jacobsona, ale relaks nie przychodził. Po całej sesji zrelaksował mnie jednak fakt, że ją wykonałem i być może czułem delikatną różnicę. Zasnąłem koło 7.
Generalnie dzisiejszej nocy w snach miałem przeświadczenie, że jestem świadomy, mimo tego, że nie byłem w pełni obecnym. Przeżywałem marzenia senne na wpół uważnie, przez co wartość tych snów dla mnie wzrosła. W trakcie rozgrywania się samej fabuły sumarycznie uświadomiłem się może z 3 razy, jednak momenty pełnej uważności trwały jedynie kilka minut. Całkiem interesująca była końcówka jednego snu -
Siedziałem w domu rodzinnym na fotelu i miałem wrażenie, jakby senna rzeczywistość pochłaniała mnie coraz bardziej. Pokój był dosyć długi i ciemny, kontrastował z kolorami fioletu, jakby lampek led, które świeciły się kolorowo na jednej ze ścian. Otóz miałem wrażenie, że samo utrzymanie świadomości wydaje mi się przychodzić łatwo. Ciężko mi powiedzieć, ale wydaje mi się, że przed tą sytuacją byłem uważny już kilka minut. Zacząłem się obawiać, że się nie wybudzę więc zacząłem się wybudzać. Miałem wrażenie, że gdy to robię to przechodzę przez jakieś warstwy snu, które pękają. Po tym wszystkim miałem FA, jednak nie byłem w stanie udowodnić samemu sobie, że śnię. W pewnym momencie uznałem, że miejsce, w którym jestem, musi być senną rzeczywistością i zacząłem krzyczeć, że dalej śnię.
Generalnie tej nocy miałem kilka FA przeplatanych świadomością. Moja pamięć snu trochę uleciała, ale miałem wrażenie, jakbym błądził w labiryncie fałszywych przebudzeń i świadomych snów, a sama idea finalnego wybudzenia wydawała się być dosyć odległa.
Poza tym wszystkim zapamiętałem też 2 pełne sny (które miały bardzo fajną jakość i duży ładunek emocjonalny). Obudziłem się o 10.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





