22-08-2023, 12:51
Noc 21/22 sierpnia 2023
Dzisiejszej nocy miałem jedną z największych ilości LD. Tej nocy miałem conajmniej 5 spontanicznych uświadomień.
Obudziłem się o 6 po 4h snu, nie mogłem spać. Czułem się źle i bolały mnie nogi. Po 15 minutach wiercenia się, rozpocząłem relaksację jacobsona, która zajęła mi jakieś 30 minut. Po tym wszystkim poczułem się trochę lepiej i zasnąłem. Można powiedzieć, że zrobiłem małe WBTB.
Jak to bywa z pamięcią snów - pamiętam liczne uświadomienia i drobne czynności, które wykonywałem, jednak nie pamiętam wszystkiego. Większość rzeczy, które pamiętam, to jedynie wrażenia i odczucia, które mi towarzyszyły.
Pierwsze uświadomienie miało miejsce pod wielkim budynkiem z bramą garażową. Gdy brama garażowa się otworzyła, ujrzałem windę towarową, a w niej kilka osób. Opowiadały mi, że biorą udział w jakiejś misji. Wśród tych kilku osób, były dwie panie, które mnie polubiły.
Następne uświadomienie miało miejsce już na szczycie budynku - stałem na jakimś rusztowaniu i z racji tego, że jechałem z ludźmi, którzy brali udział w tajnej misji, zostałem uznany za jednego z nich i goniła mnie jakaś mafia. Stojąc na tym rusztowaniu przed sobą miałem wielką szklaną szybę, w pośpiechu chciałem przez nią przeniknąć, ale mi się nie udało, więc wziąłem zamach i ją rozbiłem - rozpadła się na drobne kawałeczki. Zeskoczyłem z 5 piętra spadając jak piórko i uciekałem, jednak nie było w tym lęku, raczej dobrze się bawiłem. Spróbowałem wejść na jakiś budynek i obserwowałem ludzi, którzy mnie gonili. Po tym wszystkim, gdy czułem się już bezpiecznie, zeskoczyłem z budynku i szedłem wzdłuż drogi. Była słoneczna pogoda, a ja zacząłem recytować na głos rzeczy, które zrobiłem. Nie pamiętam tego, co wyrecytowałem - pamiętam jedynie samą czynność - próbę uporządkowania faktów.
Następna czynność, którą wykonałem, odbyła się w opuszczonym budynku. Spotkałem tam pewną osobę i poprosiłem ją wprost, czy mogłaby mi pomóc z moim lękiem w życiu codziennym. Gdy to zrobiłem stała się ciekawa rzecz. Nagle zza ściany tego człowieka w moim kierunku zaczęły biec liczne zwierzęta - króliki, koty, psy, wilki. Przypominały trochę pluszaczki. Jeden z tych miniaturowych zwierzątek zaatakował mnie i zaczął potwornie szczekać. Wtedy przypomniałem sobie dosyć ciekawy element z mojego dzieciństwa i towarzyszyło temu fałszywe wspomnienie. W tym fałszywym wspomnieniu pies mojego sąsiada (który był potwornie agresywny i nieprzyjemny) zaatakował mnie i pogryzł. Te fałszywe wspomnienie przypomniało mi jednak inną rzecz dotyczącą właściciela tego psa.
Jedno z uświadomień miało miejsce w galerii. Podszedłem tam do jednej z pań, jednak zanim to zrobiłem zadałem sobie pytanie czy aby na pewno nie jestem zbyt zuchwały w tym wszystkim. Zaczepiałem sporo kobiet i próbowałem z nimi rozmawiać, zauważyłem, że były wyjątkowo otwarte. W galerii widziałem też wielki ekran, na którym był wykres mojego snu z wyszczególnieniem faz snu (podobny do tych zegarkowych). Wykres próbował mi przekazać, że w prawie 90% faz rem wykazywałem świadomość.
Jedno z uświadomień miało miejsce w galerii. Podszedłem tam do jednej z pań, jednak zanim to zrobiłem zadałem sobie pytanie czy aby na pewno nie jestem zbyt zuchwały w tym wszystkim. Zaczepiałem sporo kobiet i próbowałem z nimi rozmawiać, zauważyłem, że były wyjątkowo otwarte. W galerii widziałem też wielki ekran, na którym był wykres mojego snu z wyszczególnieniem faz snu (podobny do tych zegarkowych). Wykres próbował mi przekazać, że w prawie 90% faz rem wykazywałem świadomość.
Pamiętam kilka momentów, w których robiłem TR'y z dłońmi. Wiele razy były negatywne - po 10 obrotach dłoni i odwróceń głowy zdarzały się momenty, kiedy moje ręce przez kilka sekund (a w zasadzie jedna z dłoni) była miniaturkowa i miała 4 palce. Ilekroć obróciłem dłoń, wrażenie znikało i miałem spowrotem 5 palców. Spróbowałem powtórzyć tę czynność, aby moje dłonie ponownie wyglądały dziwnie, by mieć pewność, że śnie. Jeden moment takiego wrażenia nie był dla mnie wystarczający, by przekonać mnie, że śnie.
Poza tymi momentami obecności we śnie, miałem też momenty zwątpienia i obawy. Bałem się, że moja granica między marzeniami sennymi, a rzeczywistością została zatarta. Były rozkminy, w których bałem się, że się nie obudzę, że chyba tracę zmysły.
Czy jestem zadowolony? Być może w jakimś stopniu tak, bo liczne uświadomienia wskazują na to, że robię postępy. Jestem niezadowolony jednak z rozkojarzenia i pośpiechu jaki towarzyszył mi w snach. Uważam, że momenty zatrzymania, rozejrzenia się, wzbudzenia ciekawości, porównania snu do rzeczywistości, są bardzo istotne i mogą poprawić jakość świadomych snów oraz czas ich trwania. Trochę też moja pamięć snów wymaga praktyki.
Po tej nocy naszło mnie kilka refleksji. Po pierwsze, głęboko wierzę, że utrzymanie ciągłej świadomości w snach przez drugą połowę nocy (2-3 fazy rem) może być wykonalne. Poza tym - aby jak najwięcej wyciągnąć ze świadomych snów - powinno się jednak włożyć trochę wysiłku w praktykę uważności i intensywność odbierania bodźców. Można być uważnym w trakcie snu, ale jeśli nie włożymy wysiłku w odbieranie bodźców i refleksję, będzie to przypominało spacer z głową skierowaną w dół. Możemy iść przez piękny park lub miejsce, ale będziemy widzieć jedynie drogę, po której stąpamy, a cała reszta nam uleci.
Przyznam się szczerze jednak, że po tej nocy czuję się niewyspany. Ciekawi mnie, czy wynika to z momentów świadomości w drugiej części nocy, czy może jednak jakość mojego snu była na tyle kiepska, że umożliwiła mi uświadomienie się w fazach rem.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





