04-08-2023, 12:46
Noc 03/04 sierpnia 2023
Dzisiaj w trakcie drzemki porannej miałem serię LDków przerywaną wybudzeniami i paraliżami. Ilekroć wyrzuciło mnie z LD - pozostawałem w łóżku i się nie ruszałem. Potem doznawałem pisku w uszach, paraliżu i pojawiałem się we śnie. Wybudziłem się może z 4 razy.
Sen był dosyć płytki, ale na tyle stabilny i głęboki, bym nie tracił uważności i mógł się bawić. Miejsce, w którym się pojawiłem to była istna mieszanka mojego domu rodzinnego i tego, w którym mieszkam obecnie. Były tu rzeczy, których normalnie nie ma - np. szafka, pawlacz na przedpokoju. Wszystko dopasowane idealnie. W jednym momencie snu szukałem kartki lub notesu - chciałem przeczytać co było na niej napisane, by doznać inspiracji. Przeczesywałem szafki i sprawdzałem kieszenie spodni. Nic nie znalazłem. W dalszej kolejności wyszedłem na klatkę schodową - była bardzo podobna do tej, w domu rodzinnym - dodatkowo mieszkanie, z którego wyszedłem, mieściło się na 2 piętrze, nie na 4 - jak w rzeczywistości. Wszedłem po schodach na strych i stałem przed drzwiami. Zastanawiałem się, czy chciałbym przejść przez drzwi strychu i powalczyć z lękiem, który kojarzył mi się z tym miejscem. Uznałem, że to zły pomysł, bo mogę się obudzić. Wracając do mieszkania,z którego wyszedłem wcześniej, zobaczyłem, że drzwi do mieszkań na piętrze, na którym się znajdowałem, otworzyły się i mnie do siebie zapraszały. Wyglądały bardzo ponuro, wróciłem do mieszkania. Tutaj nastąpiła jedna z pobudek, miałem paraliż - to co zrobiłem to delikatnie skierowałem oczy (fiksacja oczu) do góry i czekałem. Słyszałem pisk w uszach. Po chwili, część moich myśli zamieniła się w obraz senny. Stałem w łazience przy umywalce, czekałem chwilę, obmacywałem ściany, by sen nabrał głębokości. Potem przeszedłem do pokoju i krzyczałem, kręciłem się dookoła i robiłem wszystko by poczuć sen. Jakość się poprawiła - próbowałem jednak kierować swoim ciałem siłą myśli, by nie prowokować wybudzenia, ale nie udawało mi się to. Podszedłem do okna i obserwowałem co się dzieje na zewnątrz. Wszystko było bardzo żywe i kolorowe... Siedziałem na parapecie i na prawdę czułem, że mogę odetchnąć. Widziałem podwórko z domu rodzinnego, drzewa były zielone, słońce świeciło tak jasno, na zewnątrz było dużo ludzi. Nagle z letniej pogody - zaczął padać śnieg. Po tym wszystkim zeskoczyłem do okna sąsiadów zobaczyć co się tam dzieje.
Co jak co - ale senna rzeczywistość ma coś w sobie. Wszystko jest tam takie inspirujące, nigdy nie wiesz na co trafisz, dużo rzeczy wydaje się być nowością i nieznaną. Jest tam tyle kolorów. Przeżywając sen świadomie można na prawdę się poczuć jak taki nowicjusz w odkrywaniu rzeczywistości. Na myśl przychodzi mi określenie z praktyki medytacji - "Umysł początkującego".
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





