29-07-2023, 11:30
Noc 28/29 lipca 2023
Za dnia staram się praktykować raz dziennie świadomy spacer - jest to spacer, w którym staram się być cały czas obecny - od przeszkody do przeszkody. Dodatkowo staram się przypominać sobie na tym spacerze, że "ćwiczę obecność we śnie", a ja nie mogę starcić uważności. Jeśli ją tracę, natychmiast wykonuję TR'y. Taki spacer trwa u mnie 20-30 minut, uważam, że jest istotną częścią praktyki i może wpłynąć na długość i jakość LDków. Poza tym -jest postęp. Dzisiejszej nocy miałem 3 świadome sny, nie mam pewności, czy zawierały się w jednej fazie REM, dwóch, a może trzech. Popełniłem jednak spory błąd - w trakcie śnienia nie dokonywałem segregacji pamięci i nie przypominałem sobie co robiłem, przez co mam wrażenie, że jakieś 50% faktów mi uleciało.
Zrobiłem WBTB, było spontaniczne, bo nie planowałem. Przed snem uznałem, że to zła pora na WBTB, nie ustawiłem budzika. Zaskoczyłem się jednak, bo obudził mnie mój alfa-budzik nieco ponad 4h później w trakcie fazy REM, bądź tuż po niej. Po pobudce zapisałem 2 sny, zrobiłem kilka podstawych czynności i przez kilka minut powtarzałem "W najbliższym śnie zorientuję się, że śnie".
W pierwszym LD uświadomiłem się będąc w ławce szkolnej szkoły podstawowej. Siedziałem obok projekcji i byłem ciekaw co się wydarzy. Obserwowałem moją nauczycielkę od polskiego, która opowiadała coś na temat lektur. Nagle wstałem i zacząłem powtarzać, że to sen. Po takiej scenie wykonałem TR'y, bo projekcje senne dziwnie na mnie patrzyły. Wyszedłem z sali, miałem wrażenie, że nie pamiętam imion moich nauczycieli - ale jakaś obca projekcja je pamiętała i mi je przypomniała. Następnie chwilę rozmawiałem z moimi nauczycielami pod salą. Dalej, zszedłem po schodach uznając, że jest to świetny moment na zwiedzanie sennej szkoły. Przeszedłem do szatni - tam wykonałem dosyć machinalny ruch, bo uznałem, że jeszcze nie pora na opuszczenie budynku (tak na prawdę mogłem zwiedzić szatnię zamiast z niej wychodzić). Byłem ciekaw jak prezentują się inne sale, przeszedłem do najbliższej (znalazłem się w niej dosyć szybko, proces dostania się do niej uleciał mi z pamięci). W tej sali było wielkie łóżko i kilka osób. Znajdowały się w niej również 3 panie, które były na prawdę towarzyskie. Rzuciłem się na to łóżko i panie wskoczyły ze mną, pamiętam, że dużo się śmiałem i rozmawiałem. Sytuacja była swobodna, więc mogłem robić z projekcjami co chciałem. Na skutek emocji pamiętam, że sen zaczął się spłycać co mnie zaniepokoiło.
Następne co pamiętam to to, że znalazłem się na skwerze. Dookoła były wysokie budynki zbudowane z czerwonej cegły, a w ogrodzie rosły drzewa bonsai i drzewa iglaste. Chodnik był zrobiony z kostki brukowej, na budynkach wisiały pochodnie. Był to bardzo przyjemny widok, wszystko było do siebie dopasowane i kojarzyło mi się z Hogwartem - wiedziałem jednak, że to nie Hogwart tylko któraś z uczelni - politechnika (z przerysowaną architekturą). Ludzie mieli na sobie mundurki. Przeszedłem kawałek zobaczyć co jest za skwerem i budynkiem - widziałem jakieś wieżyczki obserwacyjne, a skwer okazał się być postawiony na wysokim klifie. Będąc na tym skwerze przypomniałem sobie ważną rzecz, którą chciałem zrobić we śnie - miałem w planach porozmawiać z projekcjami, by przekonały mnie, abym poszedł na studia (od ostatniego miesiąca rozważam zdobycie wyższego wykształcenia i mam dylematy...). Niestety nie pamiętam dialogów z projekcjami. Następnie uznałem, że przejdę się do żabki kawałek dalej i tutaj włączył mi się tryb pedantycznej uważności. Wykonywałem krok za krokiem, obserwując drzewa i lokację - na skutek uważności skwer zaczął przypominać bardziej ten, które znajdują się w parkach (piękna politechnika zniknęła). Będąc w żabce zjadłem wielką czekoladę, była gorzka i z nadzieniem.
Następnie znalazłem się w pizzeri. Całkiem prawdopodobne, że sklep zamienił się w pizzerię. W skrócie jaka była moja intencja na pozostanie w tej pizzerii? Po pierwsze - obserwowałem kucharzy, którzy kręcili pizzami i je przyrządzali, po drugie szperałem w szafkach i byłem ciekaw, czy cokolwiek znajdę. Zrobiłem jednak błąd, bo tak na prawdę nie spróbowałem żadnej z pizzy, a poza tym moja świadomość była już szczątkowa i tę część LD pamiętam najsłabiej.
Ogólnie to jestem zadowolony, jednak popełniłem kilka błędów i nie zrealizowałem planu na LD. Chciałem rozważyć argumenty za i przeciw uczelni - miałem ku temu dwie okazje. Po pierwsze - w pierwszym LD miałem do dyspozycji tablicę i kredę oraz mnóstwo projekcji. Po drugie - już w samej politechnice powinno być dla mnie oczywiste, że mogę tam spytać o to co chcę?
Poza tym tak jak napisałem wyżej - nie segregowałem doświadczeń, a jest to istotna czynność w trakcie LDków, bo - w momencie segregacji pamięci zazwyczaj przychodzi jasność umysłu - łatwiej się skoncentrować, obrać cel i można przywrócić jakość snu, dzięki czemu LD może być ciekawsze.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





