06-03-2023, 14:49
Noc 05/06 marca 2023
Ostatnie trzy dni spałem dobrze, nawet wczoraj pokusiłem się o wstanie po 7h snu, by nie zaburzać dobowego rytmu snu.
Niestety, dzisiaj znowu w nocy męczyły mnie natrętne myśli i miałem problemy ze snem. Ale za to chyba mam pewną technikę na zajebiste LDki.
Położyłem się o 23, bo czułem się zrelaksowany. Nie zasnąłęm od razu i ciężko mi się zorientować jakie fazy snu miałem za sobą gdy wstałem o 2. Wydaje mi się, że wybudziłem się ze snu głębokiego, bo miałem halucynacje przez jakieś 5 minut. Miałem wrażenie, że kurtka, która normalnie wisi na wieszaku, powinna być powieszona na klamce od drzwi mieszkaniowych. Miałem wrażenie, że te ułożenie rozwiązuje jakiś problem i jest koniecznością, bo inaczej coś mi grozi. Ale stałem tak przy tej kurtce i się zastanawiałem dlaczego powinno tak być... Wydawało mi się to bardzo dziwne i czułem silne zakłopotanie. Po jakimś czasie odpuściłem te myśl i próbowałem wrócić do snu.
Niestety, dzisiaj znowu w nocy męczyły mnie natrętne myśli i miałem problemy ze snem. Ale za to chyba mam pewną technikę na zajebiste LDki.
Położyłem się o 23, bo czułem się zrelaksowany. Nie zasnąłęm od razu i ciężko mi się zorientować jakie fazy snu miałem za sobą gdy wstałem o 2. Wydaje mi się, że wybudziłem się ze snu głębokiego, bo miałem halucynacje przez jakieś 5 minut. Miałem wrażenie, że kurtka, która normalnie wisi na wieszaku, powinna być powieszona na klamce od drzwi mieszkaniowych. Miałem wrażenie, że te ułożenie rozwiązuje jakiś problem i jest koniecznością, bo inaczej coś mi grozi. Ale stałem tak przy tej kurtce i się zastanawiałem dlaczego powinno tak być... Wydawało mi się to bardzo dziwne i czułem silne zakłopotanie. Po jakimś czasie odpuściłem te myśl i próbowałem wrócić do snu.
Probowałem zasnąć jakieś 2 godziny, wstając co jakiś czas i cierpiąc z powodu dyskomfortu jaki mi towarzyszył, był to stres i lęk o bezsenność. Finalnie małą ulgę przyniosło mi zjedzenie serka wiejskiego, krótka medytacja przy świeczce i rozwiązanie jednej sprawy. Zacząłem sobie dodatkowo wizualizować morską plażę i to jak zrelaksowany na niej leże nie martwiąc się o nic. Zasnąłem koło 6.
Miałem paraliż. Po moim mieszkaniu chodził jakiś "potworek", który miał głos i śmiech jak chochlik. Chodził mi po plecach i zrobił coś czego nie lubię - wbijał mi swoje palce w biodro i plecy. Bałem się, że zrobi coś gorszego, ale do tego nie doszło.
Potem zacząłem macać podłogę, bo pojawiłem się we śnie. Pierwszym pomysłem było zjedzenie tego co miałem w lodówce. Następnie wyskoczyłem na nocną ulicę i obserwowałem palmy, które otaczały okolicę. Trochę skakałem po budynkach, próbowałem rzucać zaklęcia. W pewnym momencie próbowałem przywołać sennego przewodnika i sobie z nim rozmawiałem, jednak tutaj moja pamięć jest dziurawa. Były jeszcze momenty, kiedy stałem we śnie i próbowałem zastosować "zawieszenie", tj. mocno koncentrowałem się na tym, że jest to sen, że jestem obecny tu i teraz i że to jest moja aktualna rzeczywistość. Wrażenia były fajne, bo faktycznie, byłem obecny i czułem się tak jak teraz dodając ten wpis. Poza tym, wydupcyło mnie z 2 razy ze snu, ale stosując wizualizację, pojawiałem się w nim spowrotem, przychodziło mi to bardzo łatwo. Pamiętam jeszcze, że mierzyłem sobie tętno we śnie, haha. To było ciekawe doświadczenie. Przyłożyłem palce do nadgarstka i próbowałem wyczuć puls. Potem miałem dużo snów o LD, gdzie wracała mi szczątkowa świadomość. Mimo to, że mi wracała ta świadomość, to jakoś idea kontroli mnie odpychała. Pamiętam, że jechałem jakimiś samochodami z modelkami, trochę uprawiałem seksu, trochę zwiedzałem. Generalnie nie koncentrowałem się na tym co chcę zrobić, tylko byłem spontaniczny.
Miałem też sny nieświadome.
Obudziłem się o 9:30. Dużo mi faktów uleciało z tego LDka. W jednym momencie powtarzałem to co zrobiłem, ale byłem jakiś taki zniechęcony wtedy. Nieprzyjemne są takie noce, nawet nie chodzi o brak snu, tylko o to jak dziwnie się czuję, kiedy próbuję zasnąć. Mam wrażenie, że jestem zawieszony w jakiejś przestrzeni i z relaksu wywołują mnie myśli związane z poczuciem winy. Wtedy zazwyczaj pojawia się ciepło w brzuchu i klatce piersiowej, które mnie rozbudza.
Ta technika na pewnego LDka u mnie to po prostu zakłócenie snu do okolic godziny 5-6. Prawie zawsze mam potem paraliże senne i LDki.
Dorzucam jeszcze małą ciekawostkę. Od dzisiaj będę wrzucał wykresy snu ze smartwatcha. Jako uwagę dodam fakt, że czasem ten zegarek się myli, ale mniej więcej, w 75% ma rację. Na wykresie widać pierwsze przebudzenie i potem dalsze próby snu, potem koło 6 spokojny sen. Nie jestem jednak przekonany do pierwszej fazy rem, bo nie pamiętałem snu po przebudzeniu.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





