02-03-2023, 16:28
Noc 01/02 marca 2023
W dniu dzisiejszym miałem jeden z dłuższych LD w życiu. Niestety, LD miał miejsce przy problemach z zasypianiem.
Położyłem się koło 1, miałem problemy z zaśnięciem i finalnie zasnąłem koło 6. W pewnym momencie poczułem charakterystyczne ciepło w głowie. Nie wiem czy było to po śnie głębokim, ale pamiętam, że leżałem w łóżku i gdy się zrelaksowałem, poczułem pisk w uszach i szum w głowie, który był całkiem relaksujący. Nie mogłem się ruszać, słyszałem jakieś szelesty w mieszkaniu, ale powiedziałem sobie, że nic mi nie grozi. Leżąc, poczułem się jak w galarecie i podejmowałem próby wstania w sennej rzeczywistości.
Położyłem się koło 1, miałem problemy z zaśnięciem i finalnie zasnąłem koło 6. W pewnym momencie poczułem charakterystyczne ciepło w głowie. Nie wiem czy było to po śnie głębokim, ale pamiętam, że leżałem w łóżku i gdy się zrelaksowałem, poczułem pisk w uszach i szum w głowie, który był całkiem relaksujący. Nie mogłem się ruszać, słyszałem jakieś szelesty w mieszkaniu, ale powiedziałem sobie, że nic mi nie grozi. Leżąc, poczułem się jak w galarecie i podejmowałem próby wstania w sennej rzeczywistości.
Gdy mi się udało, to w pokoju było ciemno. Próbowałem komendami głosowymi i klaskając zapalić światło, ale bez skutku.
Potem wróciłem do ciała.
Następne co pamiętam, to jak mnie wsysa do sennej rzeczywistości, upadłem na ulicę pod domem rodzinnym. Dałem snu czas na stabilizację, potem wykonałem TR'y i się cieszyłem. Była późna noc, podszedłem do bloku i wskoczyłem na jego dach, który był płaski. Obserwowałem okolicę, jakość snu byla fenomenalna, a ja nie czułem senności. Latałem i chodziłem po drzewach, czując się na prawdę dobrze. Potem krok po kroku poszedłem do sklepu spożywczego. Pamiętam, że siedziałem tam i rozmawiałem z ekspedientką, z którą później uprawiałem stosunek i która robiła mi dobrze ustami (było świetnie i bez problemowo). Potem rozglądając się po sklepie, pamiętam, że cały czas mi towarzyszyła, a ja zajadałem wszystko co mi wpadło w ręce. Czipsy, wafelki, ciastka. Pamiętam na półce były chrupki kukurydziane, którymi też się zajadałem. W momencie utraty uważności, sklep zamienił się w mieszkanie babci. Stosunek uprawiałem ponownie, jednakże pamiętam głównie końcówkę i macanie. Sen się spłycał, a ja starałem się trzymać rękami dywanu i podłoża, by nie utracić kinestetycznego kontaktu z rzeczywistością. Potem rozglądałem się po pokoju zaciekawiony. Na środku stał stolik, okryty białym obrusem, łóżko to była mała sofa, meble były czarne i stare, inne niż w rzeczywistości. Potem próbowałem telekinezy, chciałem podnieść telewizor i nim zakręcić, jednak nie udało mi się to. Pomyślałem sobie wtedy, że powinienem troszkę obniżyć uważność, ale im bardziej się starałem, tym senna rzeczywistość była normalniejsza i mniej podatna na sugestię. Następnie próbowałem zniszczyć drzwi jakimś ognistym power blastem, ale ni ch*ja. Nawet powietrze nie zadrgało. Usiadłem na sofie obok jakiejś dziewczyny. Pomyślałem, że mogę sobie urozmaicić sen, prowadząc z nią dialog. Totalnie nie pamiętam dialogu, jedynie pamiętam jak siadałem podekscytowany obok niej i powiedziałem
- "Witaj projekcjo mojej podświadomości".
oraz powiedziałem jej, że powinienem odświeżyć swoją pamięć w połowie snu, by nie zapomnić szczegołów (jednak zrobiłem to tylko częściowo, bo już wtedy znaczna część faktów mi uleciała). Żałowałem, że nie robiłem tego reguralnie w trakcie snu.
Następne co pamiętam to jak wyskakuję z okna i uderzam w chodnik. Boziu, to jak się potem czułem to istny raj. Rozejrzałem się dookoła i byłem w pobliżu jakiegoś skweru dla piesków. Był dzień, na lewo widziałem wielkie zielone drzewo, za sobą miałem blok mieszkalny, na prawo była jezdnia i przechadzała się tamtędy jakaś parada ludzi. Moją uwagę przykuły kolory zieleni, były intensywne i bardzo przyjemne. Czułem się super. Przeszedłem kilkanaście metrów i zaczepiłem jakąś kobietę. Przy finiszu zaczęło mnie wyrzucać, więc upadłem na ziemie i zacząłem się tarzać. Potem przeniosło mnie w skaliste rejony, leżałem na dużych kamulcach, na lewo było morze z jakimiś górami lodowymi. Dalej nie pamiętam co było.
Zasnąłęm koło 5:40, obudziłem się o 7:30.
Mały edit: przypomniało mi się, że przed pierwszym skokiem na budynek tuż po uświadomieniu stałem przed nim i patrzyłem w buty, jednocześnie starałem się być tu i teraz. Było to rzeczywiste doświadczenie i zawsze mnie fascynuje bycie wewnątrz snu obecnością.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





