18-02-2023, 19:00
Noc 17/18 lutego 2023
Dzisiaj ponownie paraliż senny w pierwszej części nocy. Niestety, moja pamięć z tego momentu jest trochę ulotna.
Czułem charakterystyczne ciepło w głowie i relaks, wiedziałem, że będę miał zaraz paraliż senny, ale nie wiedziałem też, czy przypadkiem może już się w nim nie znajduję. W pewnym momencie leżąc w paraliżu usłyszałem jak chrapię. Leżałem na plecach.
Leżałem w łóżku i zacząłem się ruszać, byłem bardzo lekki. W pewnym momencie spróbowałem wstać, miałem wrażenie, że wychodzę z fizycznego ciała. Oczy miałem zamknięte, momentami czułem jeszcze fizyczne ciało, więc byłem ostrożny. Jedna rzecz była ciekawa, gdy sen zaczął się spłycać, pamiętam, że leżałem na łóżku i czekałem, aż nabierze głębokości i widziałem swój parapet w mieszkaniu. Zastanawiałem się, czy to sen, bo czułem się jak na jawie (miałem jedynie zaburzony afekt emocjonalny, bo bałem się, że ktoś jest w moim mieszkaniu w rzeczywistości). Wstałem z łóżka i ujrzałem człowieka w przedpokoju, który zamienił się w kota, czarnego, z przymróżonymi, czarnymi oczami. Nie wiem czemu, ale przed nim upadłem. Wiedziałem, że ten kot to uosobienie moich zaburzeń lękowych. Zacząłem krzyczeć "NIEE, NIEE, NIEE". Patrzyłem w ślepia kota. W pewnym momencie zrozumiałem, że ten kot jedynie mnie obserwuje i nie chce zrobić mi krzywdy. Ja jednak się obudziłem, bo bałem się, że ktoś jest w mieszkaniu xD. Wstałem i gdy patrzyłem w przedpokój, zrozumiałem, że nie muszę się bać obecności i że to tylko obawa. Czułem jeszcze aurę paraliżu chodząc po mieszkaniu.
Byłem w jakimś hotelu, pracowałem na laptopie. Znajdował się tam mój przełożony i mieliśmy jakieś spotkanie. Wyszedłem z tego hotelu do żabki. Żabka była duża i ładna. Spotkałem tam jakąś młodą dziewczynę z którą zacząłem rozmawiać. Wróciliśmy razem do hotelu, jednak gdy z nią szedłem uświadomiłem sobie jak moje lęki wpływają na moją samoocenę i że mnie ograniczają. Zapytałem czy pije alkohol, ona odpowiedziała, że tak. Ja wtedy pomyślałem, że ja nie piję, bo się boję.
W jeszcze jednym śnie, który pamiętam znajdowałem się w jakiejś dżungli. Byłem z moim ojcem, jechaliśmy samochodem i w pewnym momencie wpadliśmy do błotnistych bagien, które były otoczone krawężnikiem. Samochód zahaczył o krawężnik i wyrżńął koziołka.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





