10-07-2022, 16:50
Noc 09/10 lipca 2022
Byłem w budynku. Na zewnątrz byli jacyś ruscy terroryści. Zdecydowali się zrabować budynek, w którym byłem. Byłem z kimś w pokoju, tyle że te postacie były nieokreślone. Nagle wpadli do pokoju ci ruscy terroryści, ja byłem schowany w kącie pod kocem i dziwne było to, że wiedziałem, że rzucam się w oczy, ale wierzyłem, że mnie nie zauważą. Dziwne bylo to, że pod tym kocem bylo nas trzech, ale nie wiedziałem kim były pozostałe dwie osoby. Bardzo się bałem, że z nienacka moja egzystencja ulegnie destrukcji, bo ci terroryści mieli giwery i tylko czekałem, aż dostrzegą kształt ludzkiej głowy pod naciągniętym na moją glowę kocem.
Znajdowałem się w jakimś mieszkaniu. Mieszkanie było podobno moje, ale było na sprzedaż, jednak w nietypowy sposób. Nabywca mógł go kupić w sposób uczciwy lub użyć siły, zabić właścicieli (mnie) i nie doświadczyć konsekwencji. Po iks ilościach osób na końcu przyszedł jakiś mężczyzna. Miał długi nóż, długie włosy i brodę. Patrzy na mnie, a ja mu mówię, że nie musi mnie mordować. Ogólnie wtedy siedziałem na łóżku, obok leżała moja partnerka i wtedy bałem się o jej bezpieczeństwo. Na podłodze leżał nóż, jednak sięgnięcie po niego wydawało się trudnym zadaniem, nie chciałem też sprowokować walki. Skończyło się tak, że gostek dostał mieszkanie, ale nas nie zamordował. Sen miał dziwny vibe i dominował w nim motyw konfliktu moralnego. Ogólnie to dostrzegam sens tego snu i jego interpretację na tle moich doświadczeń życiowych. Ciekawe w sumie jak XYZ w życiu prowadzi do transformacji doświadczeń w (XYZ)' przedstawionych we śnie, takie, że ' ma sens symboliczny, nawet jak tego nie czuję, to po prostu tak jest
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





