31-12-2021, 13:27
Noc 31 grudnia 2021
Dzisiaj miałem jeden z najdluższych LD w swoim życiu. Przed chwilą się z niego obudziłem.
Przed snem 30 minut medytacji.
Zasnąłem po 3, o 9 się obudziłem pamiętając ostatni sen. Pomyślałem, że może spróbuję przespać N-REM i obudzić się tuż przed REM i wejść w sen. Byłem mało senny, przez 40 minut próbowałem zasnąć, co jakiś czas traciłem świadomość. Potem włączyłem relaksujący Space Ambient na youtube i pomógł mi się zrelaksować. Jak tak leżałem co jakiś czas doświadczałem przyjemnych odczuć relaksu i dryfowania. Pamiętam, że co jakiś czas odczuwałem też dyskomfort. Próbowałem techniki MILD, ale szybko zapominałem o celu.
W pewnym momencie ujrzałem wyraźny obraz choinki i miałem krótki sen, w którym byłem w jakiejś klasie. Obudziłem się i pomyślalem, że to jest to. Nie ruszałem się, tylko leżałem z zamkniętymi oczami i próbowałem się zrelaksować. Po ciekawych hipnagogach kinestetycznych w pewnym momencie zaczął przed moimi oczami tworzyć się obraz snu. Nagle upadłem na ziemię i poczułem dłońmi powierzchni podłogi. Przez chwilę myślałem, że może spadłem z łóżka, ale rozejrzalem się i znajdowałem się tak jakby w takim holu hotelowym. Na wprost mnie było okno z białą firanką, a na lewo i prawo były drzwi, jednakże pomieszczenie nie bylo symetryczne. Wstałem, wykonałem TR z dłońmi i się ucieszyłem, dałem chwilę snu na ustabilizowanie. Jakość snu 7/10, świadomość 8/10, tu i teraz 7/10. Byłem zadowolony. Pomyślałem, że w pokojach hotelowych czekają na mnie kobiety do uprawiania stosunku. Wszedłem do pierwszego pomieszczenia i się rozejrzałem, była w nim moja koleżanka i o coś zapytała. Wyszedłem z tego pokoju, poszedłem kilka metrów w lewo i otworzyłem kolejne drzwi, był tam mój brat - siedział na balkonie z jakąś kobietą. Wyszedłem. W trzecim pokoju był mi ktoś obcy. Po minięciu trzech pokoi, znalazłem się w takim jakby skrzyżowaniu holi. Zacząłem się kręcić wokół własnej osi, rozłożyłem ręce i próbowałem czuć sen. Co chwilę powtarzałem, że jestem "tu i teraz". Zaczęło kręcić mi się w głowie i poczekałem chwilę, aż przestanie. Potem ruszyłem do pokoju, który był na przeciwko mnie. Wszedłem tam i był tam piękny balkon. Na tym dużym i pięknym balkonie było duże łóżko. Widok był zniewalający, pod balkonem był basen i widziałem, że kąpały się w nim pary. Z lewej strony był balkon innego pokoju, na wprost na horyzoncie widziałem palmy, na prawo były piękne góry. Dookoła było dużo terenów zielonych, słońce świeciło, bylo ciepło i czułem rześki wiatr. Wskoczyłem na łóżko na balkonie i zapytałem kobiet, która ma największe piersi i zaczęły pokazywać, a ja porównywalem. Potem jedna się mną zajęła, a ja z ekscytacji i podniecenia straciłem obraz snu.
Widziałem czerń i czułem tak jakby, że sen jest wciąż osiągalny. Zacząłem wizualizować swoje dłonie. Nagle pojawił się delikatny obraz.
Stałem w jakimś parku, miałem 7 palców w obu dłoniach. Było to dziwne, bo naliczyłem 7 palców, a dłonie wydawały się wyglądać normalnie. Na wprost mnie była ulica. Znowu powtarzałem "jestem tu i teraz, to jest sen, sen, sen". Trochę też krzyczałem. Szedłem wzdłuż ulicy eksplorując i ujrzałem taki mały kiosk. W środku była jakaś niewiasta. Wszedłem do tego kiosku przez takie małe okienko i zacząłem dotykać ekspedientki. Pamiętam, że szukałem czegoś do jedzenia, potem chyba odpłynąłem.
Znajdowałem się pod swoim blokiem rodzinnym. Była letnia noc. Pamiętam, że słyszałem krzyki i mój tata powiedział, że pod oknem grupa ludzi torturuje dziecko strusie (tak, chodzi o tego ptaka). Moja mama była w szoku i panikowała. Przeszedłem się tam i ujrzałem grupę 20-30 osób z maczetami wokół stołu pingpongowego, a na stole stał struś. Wystraszyłem się i pomyślałem "a co jeśli to nie sen?" Wtedy rzuciłem granatem w kierunku grupy i uznałem, że to musi być sen, bo inaczej byłoby to niemożliwe. Potem zaczęła się bardzo dziwna walka z tymi ludźmi, wierzyłem w swoje senne moce. Część rzeczy wizualizowałem, a część po prostu wykonywałem. Pamiętam jeden ciekawy moment, gdy został ostatni przeciwnik, widziałem kątem oka, że idzie w moim kierunku. Obróciłem się od niego i pomyślałem, że on zniknie (element kontroli snu). Ale nie zniknął, wsadził mi kose w plecy, poczułem ból i lęk. Myślałem, że się obudzę, ale stwierdziłem, że to sen, a ja mam kontrolę. Krzyknąłem na gościa żeby zniknął i tak się stało. Po tym wszystkim się otrząsnąłem i wykonałem TRy i ADA. Poszedłem do stołu pingopongowego i siedział tam struś, był brzydki, ale zadowolony. Pomyślałem, że zabawne i że wspomnę o tym na forum. Potem pomyślałem, że muszę się skupić. Zastanowiłem się czego chcę od snu.
- Pójdę teraz świadomie do apteki lub sklepu coś zjeść.
Zacząłem iść przed siebie. Uważnie koncentrowałem się na krokach i je liczyłem. Byłem uważny od obiektu do obiektu i czułem ciągłość snu oraz obecność w nim. Przeszedłem całą drogę uważnie - jakieś 200 metrów. Gdy szedłem czułem czas sekunda po sekundzie, tak jak na jawie. Stanąłem na światłach i było czerwone, odruchowo się zatrzymałem, ale uznałem, że to sen i mogę iść. Wszedłem do piekarni. Piekarnia była niestandardowa, bo z prawej strony była lada ze wszystkim do jedzenia, co można wypiec, a z lewej sklep z łakociami. Stanąłem przed ladą i przez chwilę myślałem, żeby zagadac o podanie mi żarcia, ale wtedy rzuciłem się na ladę i sam zacząłem wybierać jedzenie. Jadłem najpierw takie ciasteczka z bitą śmietaną, potem nad głową zobaczyłem soki wyciskane i zacząłem je pić i w pewnym momencie aż poczułem swoje gardło z jawy i taką jakby gulę. Zwolniłem trochę, odczucie zniknęło. Pamiętam, że picie tych soków było przyjemne. Potem zacząłem szukać jakichś fajnych kanapek, ale się zawidołem, bo były tylko wege z pastą z hummusa i grillowaną cukinią (kiedyś pracowałem w kawiarni i to były kanapki, których najbardziej nie lubiłem).
- Nie macie czegość lepszego? - zapytałem.
- Nie, a co chcesz? - zapytała ekspedientka. Miała koło 50 lat.
Żartobliwie odpowiedziałem:
- Chcę, żebyś pokazała cyca.
Potem się obróćiłem do lady ze słodyczami, stało tam kilka osób w kolejce. Zacząłem wybierać co popadnie i zacząłem się zastanawiać, czy ktoś zwróci mi uwagę (wiedziałem, że to sen, ale i tak się zastanawiałem, czy ktoś coś powie). Finalnie i tak nic nie zjadłem. Wyszedłem ze sklepu i stojąc przed budynkiem obok zacząłem się zastanawiać czego ja w zasadzie chcę od LD. Pomyślałem, że miałem grać na skrzypcach lub zwiedzać okolicę. Rozejrzałem się, bo byłem ciekawy jak wygląda okolica i jak renderuje ją sen oraz co skrywa. Różniła się od rzeczywistej. Dalej była noc, był duży ruch, dużo ludzi i dużo świateł, trochę się czułem jak w jakiejś futurystycznej rzeczywistości. Z prawej strony było wejśćie do burdelu, wyszedł z niego jakiś niezadowolony gość. Przez szybę widziałem kobietę klęczącą na stole, była cała naga, miała ładne piersi i pośladki. Podszedłem do niej, wagina wyglądała normalnie. Nie mogłem się powstrzymać, uważnie zdjąłem spodnie i wyciągnąłem sprzęt no i wymierzyłem i dokonałem penetracji. Gdy to robiłem mężczyźni obok zastanawiali się, czy kiedykolwiek ktoś będzie zadowolony z tej kobiety. No i poczułem opór w waginie tej kobiety i zobaczyłem, że leci krew. Potem sen się spłycił i wyrzuciło mnie z tej lokalizacji. Właśnie przed wejściem do burdelu pomyślałem, że chciałbym zwiedzić piękne okolice, tylko nie wiedziałem jak się mogę do nich dostać. Gdy sen się spłycił miałem wizje, widziałem latarnie morską i jakieś fantastyczne polany. Nagle się znalazłem w jednej z polan, tylko obraz był bardzo niewyraźny i przypominał grę komputerową. Zacząłem się koncentrować na krokach i poczułem, jak moje buty zagłębiają się w trawie, obserwowałem je i pomyślałem, że jak obrócę głowę spowrotem, to okolica będzie normalna. Tak się stało, znalazłem się na brzegu wielkiej rzeki podobnej do Wisły, ale większej i czystszej. Na lewo były zielone drzewa, na prawo rzeka. Było bardzo rześko i pięknie, słońce świeciło jasno i przyjemnie, a ja po prostu poczułem się wolny. Usiadłem na trawie i obserwowałem no i wtedy zacząłem płakać. Trochę poruszony widokiem, a trochę zmęczony trudami życia codziennego. Pomyślałem, że chciałbym tu zostać. Wtedy spróbowałem prawą dłonią zmieniać jasność słońca i udało się za trzecim razem. Z lewej strony szła moja siostra i powiedziała, że ma złą wiadomość. Poprowadziła mnie 50 metrów za drzewa i pokazała, że na horyzoncie zbierają się czarne chmury i chmury konwekcyjne. Pomyślałem, że burza może mnie wyrzucić ze snu. Wtedy próbowałem dłońmi zamazać chmury, ale mi się nie udało. Zatrzymałem się i spróbowałem poczuć wiarę w swoje możliwości. Wtedy siostra mi pokazała, że mogę dmuchać w chmury i rzeczywiście wtedy znikały. Wyciągnąłem dłonie i zrobiłem taką rurkę z dłoni i dmuchałem w niebo, chmury się rozchodziły, ale działo się to bardzo powoli. Zobaczyłem, że kilka sennych postaci mi pomaga. Po tym wszystkim zacząłem iść za sennymi postaciami wzdłuż rzeki i w pewnym momencie znalazłem się na jakimś peronie z pociągami. Z lewej strony był jakiś budynek, zacząłem skakać pod nim i poczułem obniżoną grawitację. Zacząłem wspinać się na ten budynek i usiadłem na krawędzi. Na wprost ujrzałem inny budynek, który kojarzył mi się z czymś z dzieciństwa. Nie wiedziałem z czym, ale miałem wrażenie, że to coś ważnego. Widziałem też jeszcze pociągi i słyszałem dźwięki jakie wydawały. Potem się obudziłem. Czułem, że faza REM dobiegła końca.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





