29-12-2021, 15:30
Noc 28/29 grudnia 2021
Dzisiaj miałem LD. Zasnąłem po 1, obudziłem się koło 6 na siusiu. Jak zasnąłem całkiem naturalnie znalazłem się we śnie.
Znalazłem się w domu rodzinnym, wstałem z łóżka i zacząłem krzyczeć
- To sen, to sen.
Zwróciłem uwagę na jakość snu i na to jak bardzo jestem obecny. Czułem się rześki i świadomy, trochę jak po kąpieli w zimnym strumyku. Głębokość była dostateczna, ale nie zniewalająca. Poczucie tu i teraz 6/10. Wykonywałem TRy z nosem dla pewności, bo i tak miałem problem z uwierzeniem, że to sen (kora przedczołowa mogłaby być bardziej aktywna...). Przeszedłem się do głównego pokoju. Był tam mój brat i pewna kobieta. Nie muszę mówić, że przykuła moją uwagę, a ja chciałem coś z nią porobić. No i jak na złość, mój brat cały czas mnie odpychał od tej kobiety, trzymał mnie zdala od niej i nie mogłem się do niej zbliżyć, a ile kroć jej dotykałem to reagował i mnie odpychał. Zastanawiam się, czy to przez fakt, że ta kobieta jest bliska mojemu bratu, czy podświadomie wiedziałem, że powinienem skupić się na czymś innym. Po dłuższej walce i kilku psychologicznych trikach (próbowałem znaleźć we śnie emocję, która towarzyszy zachowaniu brata i ją zrozumieć i zredukować), dobrałem się do kobiety, a mój brat obserwował obok. Starałem się być obecny. Niezłe jaja się działy, niestety sen rządzi się swoimi prawami, także kobieta w kroku miała coś dziwnego, co mnie obrzydzalo i nie przypominało waginy. Próbowałem ogarnąć o co chodzi, stwierdziłem, że może chociaż piersi dotknę. Jak tak dotykałem to w pewnym momencie ogarnąłem, że dotykam cyców brata i się wzdrygłem. Prawdopodobnie spadł poziom mojej samoświadomości. Potem jak przez mgłę pamiętam, że podszedłem do komputera i próbowałem zbadać co słychać w internetach. Okna przeglądarki się ruszały we wszystkie strony, duplikowały, przeglądarka się włączała i wyłączała. W pewnym momencie zacząłem myśleć o tym, że może mnie zaraz wyrzucić ze snu, przyjrzałem się tej myśli i tak jakby raz słabła, a raz rosła w siłę. Pomyślałem, że muszę odciągnąć uwagę i wstałem od kompa. Zobaczyłem mojego kota, który biegł w stronę okna. Poszedłem za nim, okno było otwarte i oboje wyskoczyliśmy. Spadałem jak piórko, mięciutko. Nie znalazłem kota. Zauważyłem, że pada deszcz, nie czułem go na skórze. Zrobiłem okrągły ruch rękami z wolą kontrolowania kropel wody i sprawiłem, że krople wody zaczęły się zbierać na powierzchni mojej skóry. Stworzyły bąbel, warstwę wody. Uznałem, że bardzo fajna zabawa. Strzepnąłem ręce i spróbowałem zamienić je w lód, ale nie pamiętam co się stało. Następne co pamiętam, to to, że stałem pod sklepem i oddychałem przez zatkany nos. Ujrzałem na niebie chmury, przypominające lej trąby powietrznej. Zacząłem kręcić rękami i stworzyłem kilka lejów, które zaczęły wirować. Wiatr się zebrał, a ja poczułem, że ciągnie mnie do lejów. Zacząłem się zastanawiać, co zrobić. Uciekajac dostrzegłem jakieś drzwi, ale były zamknięte. Im bardziej się z ciemniało, tym bardziej się obawiałem, a kręcenie rękami i komendy nic nie dawały. Następnie, po tym jak wciągnęło mnie do leju, miałem dziwne wizje, wszystko było pomarańczowo - szare (akurat ten kolor mi się kojarzy z burzową aurą). Następne co potem pamiętam, to że badałem kolejną kobietę i przed odkryciem komnaty tajemnic jaką jest kobiecy narząd rozrodczy próbowałem sobie zwizualizować, jak prawidłowo wygląda takowy narząd. Wyglądał lepiej, ale w miare przedłużania się aktu zmieniał kształty na takie coraz bardziej nieciekawe i obrzydzające mnie. Przynajmniej pośladki wyglądały normalnie...
Ciągłość snu i poczucie tu i teraz pozostawia w tym śnie wiele do życzenia, ale to przez to, że mało czasu poświęcam ostatnio snom za dnia i rzadziej zdarzają mi się świadome sny. Na pewno muszę też popracować nad tym, żeby kobiety rzadziej mnie zwodziły, bo jest znacznie więcej ciekawych aktywności w LD,a świadomość tego, że LD jest nieco inne od rzeczywistości sprawia, że zdarzają się takie psikusy z kobietami. Może to też zawsze wynikać z powodu niskiego doświadczenia z kobietami
Jeszcze tak apropo robienia rzeczy pierwszy raz w LD -
Od jakiegoś czasu interesuję się muzyką i marzę o rozpoczęciu nauki gry na skrzypcach. Kilka tygodni temu miałem spontaniczne LD. Nigdy w życiu nie dotykałem skrzypiec na żywo i nie przyglądałem im się. Próbowałem w LD przywołać skrzypce. Byłem w parku i szukałem skrzypiec w krzakach próbując wywołać skojarzenie. Po jakimś czasie znalazłem je, ale były bardzo niefajne. Skrzypce ze starego, spruchniałego drewna, brązowo-szare, kształtem przypominało ukulele. Potem zacząłem szukać smyczka do gry, znalazłem kawałek starej deski... Próbowałem grać na tych skrzypcach, ale deska ślizgała się po strunach, a dźwięk był marny. Nie pamiętam ilości strun i czy dźwięk wydawany przez struny był prawidłowy. Ale co ciekawe, te doświadczenie kojarzy mi się z obrzydzeniem (spruchniałe drewno skojarzyło mi się ze starymi grzybami i robactwem).
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





