04-11-2021, 22:01
Noc 03/04 listopada 2021
W ostatnim czasie dalej stagnacja z LD. Robię TR'y sumiennie, ale dzisiaj niespodzianka.
Swoją drogą nie mam już pobudek w nocy z poczuciem uszkodzonego umysłu, a może mi się tylko wydaje, bo mam wrażenie, że czasem mnie coś w nocy budzi (gdy patrzę na te wspomnienia to odczuwam konfabulację i nie jestem w stanie określić czy to prawda).Obudziłem się 6:20 całkiem przypadkowo. Napiłem się wody i poszedłem siku. Gdy kładłem się do łóżka pomyślałem, że idealny moment na WBTB i na próbę LD, bo nie pamiętałem żadnego snu i byłem zrelaksowany, ale odpuściłem wszelkie starania.
Po jakimś czasie wstałem ze swojego łóżka i stwierdziłem, że to musi być sen. Obróciłem ręce może z 4 razy i w końcu ujrzałem, że brakuje mi palców w jednej ręce. Ucieszyłem się, zwróciłem uwagę na jakość snu. Czułem się dobrze, nie miałem zawrotów typowych przy wejściu do snu z paraliżu sennego, sen był stabilny. Czułem jedynie, że jestem po prostu troszkę nieprzytomny. Wychodząc na przedpokój pomyślałem o tym, że mogą się za drzwiami czaić mordercy z kosami i poczułem obawę, w wyniku czego obawiałem się, że mój lęk się ucieleśni. Sprawdziłem dwa razy i było pusto. Podszedłem do parapetu, obmacałem go. Przed skokiem pomyślałem o tym, że mógłbym coś zjeść lub wypić, ale przypomniał mi się LD, w którym picie kawy było nieprzyjemne. TRy kontrolne i skoczyłem z okna, spadłem z 5 piętra jak piórko. Spadając zauważyłem, że przez moment zaczął padać deszcz i był dobitnie podobny do deszczu z minecrafta. Poczułem wtedy, że odpływam i uznałem, że może deszcz to efekt rozkojarzenia i przestało padać. Potem zacząłem się unosić, bo pomyślałem, że dawno nie latałem. Było to proste i przyjemne. Zacząłem się zastanawiać, czy brak problemu z kontrolą nie wynika z niskiego stopnia świadomości, ale wtedy pomyślałem, że w sumie latanie nie jest dziwne i nie jest trudne, ale faktycznie zacząłem czuć większą bezwładność i hamowanie w powietrzu. Gdy wylądowałem na ziemi podbiegłem do sennej projekcji i zapytałem się, czy chce mi coś pokazać. Powiedziałem, żeby mnie zaskoczyła, ale mnie zignorowała, wtedy krzyknąłem i jej rozkazałem. Na jej miejscu pojawiły się straszne kreatury i ludzie wokół wydawali się podejrzani, ujrzałem też moją mamę, która kojarzy mi się z moimi zaburzeniami lękowymi. Gdy odczułem lęk, odczułem też ulgę, ale doświadczyłem FA.
Znalazłem się w tym samym miejscu co na początku snu i zdałem sobie sprawę, że śnię. Po prostu sen nie był idealnym odzwierciedleniem rzeczywistości i to zapaliło mi czerwoną lampkę. FA obniżyło stopień zmęczenia i przybicia sennego, poczułem się jakbym troszkę się ożywił. Wyszedłem na balkon i pogoda była bardzo ładna. Tutaj mam problem, bo nie wiem, czy senna postać, którą spotkałem tutaj w LD była tu w tym momencie, czy to konfabulacja senna. Założę, że była. Stała obok jakaś grubsza kobieta, ja natomiast skoczyłem z balkonu i podbiegłem do drzewa i zacząłem je macać. Chciałem poczuć sen. Wyraźnie czułem korę, jej wypukłości i wgłębienia, oraz widziałem moje dłonie. Obróciłem głowę w lewo i w oddali ujrzałem kobietę, która była ubrana w czerwoną sukienkę i była atrakcyjna, wsiadła do samochodu i odjechała, ja wtedy spróbowałem się wznieść w powietrze i szło mi gorzej niż na początku snu, ale po pewnym czasie się wzniosłem i leciałem jak taka ciężka kula, ślizgając się w powietrzu. Zastanowiłem się, czy senne postacie coś o mnie myślą. Senna okolica to był zlepek losowych skojarzeń, nie była podobna do mojej okolicy, była zrobiona jak z puzzli, po prostu pasujące do siebie fragmenty. Wydaję mi się, że to dlatego, że nie zwracałem uwagi na to co się dzieje wokół mnie, tylko koncentrowałem się na celu. Kobieta zatrzymała się na jakimś losowym skrzyżowaniu, dookoła świeciło słońce i było jasno. Rozkazałem jej wysiąść, ale na przejściu ujrzałem inną kobietę, która jednak była nieco bardziej atrakcyjna. Potem zacząłem ją badać koncentrując się na odczuciach i starając się być uważnym. Nie miałem we śnie erekcji, dlatego wcale nie pamiętam tego momentu przyjemnie, raczej rządziła mną ciekawość. W trakcie aktu się zamyśliłem i doznałem kolejnego FA.
Ostatni FA był kolejnym wstrząsem dla jakości snu, bo czułem się bardziej obecny i rześki. Wyszedłem na balkon i dokładnie obserwowałem okolicę, widziałem drzewa pod moim blokiem, niebo (miałem ostry wzrok), czułem wiatr i było rześko. Na reszte okolicy nie zwróciłem szczególnej uwagi, dlatego to co było na dole pamiętam jako zlepek parku i mojej okolicy. Gdy się zamyśliłem po prawej stronie w tym samym miejscu co po drugim FA stała ta sama kobieta i chwilę sobie pogadaliśmy, ale o niczym sensownym, zresztą ledwo pamiętam. Zapytałem tylko czy jest w stanie powiększyć mojego członka do rozmiarów metrowych, bo pomyślałem, że to może być ciekawe doświadczenie w LD korzystanie z takiego sprzętu.
Potem pamiętam, że szedłem wzdłuż ulicy i wykonywałem TRy jak na jawie, zresztą pamiętam jakieś fragmenty snu jeszcze, w którym wykonywałem TR'y, ale ciężko mi to wszystko sobie poukładać i nie byłem jakiś szczegółnie obecny. A ten LD to bym powiedział, że były w jakimś stopniu fragmenty obecności i uważności oraz wykonywania TR'ów, ale duża część czasu to była po prostu koncentracja i zatracenie na celu. Było to zbyt machinalne, pogoń za przyjemnością zamiast zastopowanie w sennej rzeczywistości. No ale nie spodziewałem się tego LD i nie zaplanowałem nic.
Następny sen to jest gatunek snu, który się u mnie często powtarza. Byłem w aqua parku z wychowawcą z liceum i koleżankami. Szedłem przez przebieralnie. Przebieralnie i prysznice były oddzielone jednymi drzwiami. W szatni poza przejściem do przebieralni, było jeszcze przejście do pływalni ze zjeżdżalniami, masażami wodnymi i basenami. Nie było dzielenia przebieralni i prysznicy na męskie i damskie. Przechadzałem się po przebieralni w wiadomym celu (były tam i kobiety i mężczyźni). Gdzieniegdzie można było natrafić na pary, które spędzały sobie wspólnie czas. W trakcie eksploracji czerpałem przyjemności z widoków, zrobiłem kilka kółek (sceneria i ustawienie szafek i prysznicy się zmieniały)(znalezienie czegoś interesującego to było wyzwanie, dlatego było to takie ciekawe, bo na 10 osób, może jedna, dwie naruszały tabu). Potem wyszedłem do pływalni, na przeciwko wyjścia z szatni był wielki prysznic z jacuzii obok i lubili się tam zbierać ludzie, działy się tam ciekawe rzeczy. Dalej idąc patrzyłem na wprost do końca pływalni i wypatrywałem znajomych widoków, które mogły dostarczyć jakichś emocji i zaciekawienia. Podrodze idąc ujrzalem dwóch chłopców w wieku x lat, którzy chyba dopiero odkryli czym jest stosunek i nie wiedzieli, że na basenie młodym nie wypada (uprawiali stosunek ze sobą). Potem zostałem przedstawiony przez znajome innym dziewczynom i sobie pogadaliśmy (tym razem bez podekstów, po prostu pogadaliśmy), natomiast w trakcie tej dyskusji wypatrywałem jakichś okazji i czułem zażenowanie, że jesteśmy na basenie, w którym się odbywają takie rzeczy, a my sobie gadamy. Powiedziałem im, że w tamtym basenie dwójka chłopców robi coś dziwnego. Rozległy się okrzyki i zdziwienie, a ja czułem się odpowiedzialny za puszczenie ploty i w sumie zastanowiłem się jaki w tym mój interes, że o tym mówię. Po takiej dłuższej tułaczce i pobycie na basenie, dostałem info, że nasz bus klasowy zaraz odjedzie, poczułem stres. Wróciłem do przebieralni (podrodzę w basenie ujrzałem podejrzane, pływające ciecze w kolorze srebrzysto-białym). Przebierałem się chyba z 30 minut, bo ubierałem na siebie tonę ciuchów. Ilekroć coś ubrałem to stwierdzałem, że to nie to i zmieniałem na inny ubiór. W przebieralni nie było zasłon, czułem zażenowanie, bo w około nie było dużo kobiet, a dodatkowo moja kuśka była dziwnie mała. Wyszedłem z pływalni ostatni z grupy klasowej. Odczuwałem zmęczenie fizyczne.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





