03-06-2021, 13:13
Noc 2/3 czerwca 2021
W ostatnim czasie dużo zmian w życiu. Od ostatniego wpisu miałem jeden niewyraźny i krótki LD, oraz dwa sny o LD. Dzisiaj przed snem stwierdziłem, że spróbuję się obudzić korzystając z alfa-budzika. Powtarzalem sobie moment, w którym chcę się obudzić. Podkreśliłem, że chciałbym, aby to był N-REM. Zasnąłem o 1, obudziłem się o 3:30 nie pamiętajac żadnego snu oraz byłem w miarę wypoczęty, jednak moje myślenie nie było zbyt jasne. Byłem mocno rozkojarzony. Powtarzałem sobie w myślach intencje: po co wstałem, jaki mam plan na LD i zwracałem uwagę na fakt, że jestem "obecny" i świadomy. Po kilku minutach się położyłem i koncentrowałem na oddechu. Czułem się zrelaksowany i miałem co jakiś czas hipnagogi kinestetyczne. Po 20 minutach jednak zmieniłem taktykę. Do myśli, które płynęły przez mój umysł, jeśli było to możliwe, dodawałem wizualizację pozytywnego TR'a. Jeśli myśl była bogata w wrażenia zmysłowe i nie była abstrakcyjna, dodawałem do niego obraz wykonywania TR'a. (Jest to któraś z technik, ale nie pamiętam jaka). Miałem też świadomość tego, że mogę "zapalić się" w trakcie paraliżu lub snu i muszę być gotowy. Po pewnym czasie pojawiłem się we śnie.
Wykonywałem TR z dłońmi i na lewej dłoni miałem 6 palców. Uświadomiłem się. Stałem przed podziemnymi garażami. Na wprost mnie był ciemny tunel garażowy. Za mną były trzy metrowe białe ściany, nade mną było białe niebo, a z prawej strony schody, które prowadziły do wyjścia. Nagle z tunelu zaczęła biec do mnie z krzykiem grupa ludzi. Wystraszyłem się. Powiedziałem STOP, co nie poskutkowało, ale odpuściłem jakąkolwiek ingerencję. W pewnym momencie postaci przebiegły przeze mnie i zniknęły. Sen był bardzo stabilny, moja uważność nie odpływała prędko, czułem się sobą. Zwracam jednak uwagę na fakt, że nie czułem się jak w realu, senna rzeczywistość nie miała takiej głębokości. Była najwyraźniejsza ze wszystkich LD w ostatnim miesiącu, ale dało się wyczuć subtelną różnicę. Obróciłem się i poszedłem w stronę schodów. Na schodach spróbowałem się unieść do góry i przyszło mi to łatwo. Gdy wyszedłem z "wgłebienia garażowego" ujrzałem Lidl. Zacząłem powtarzać mój plan na LD. Przez następne kilka minut próbowałem ogarnąć latanie i gdy mi się to udało podleciałem do sklepu. Przed sklepem przypomniałem sobie, że potrzebuję zażyć pewnych specyfików na poprawę snu. Wyciągnąłem z kieszeni nakrętkę z napisem "magiczna tabletka". W nakrętce było dużo kolorowych tabletek, każda była opisana, bo nakrętka zmieniła się w owalne opakowanie. Zauważyłem teraz, że opakowanie było płytkie w rzucie z góry, ale gdy czytałem opisy tabletek, opakowanie było głębsze i większe z rzutu bocznego. Każda tabletka miała swój zabawny opis kilku zdaniowy. To co przykuło moją uwagę to fakt, że treści opisów nie zmieniały się mocno po odwróceniu wzroku. Wziąłem największą, wiedziałem, że to adderall. Potem stwierdziłem, że wezmę wszystko. Wrzuciłem z 20 kolorowych tabletek do gęby. Troszkę się obawiałem. Potem wstąpiłem do sklepu, który był brzydki i nie przypominał Lidla tylko jakiś osiedlowy sklepik. Gdy wchodziłem zwróciłem uwagę na jakość snu. Miałem problem z koncentracją. Wszędzie były ciekawe produkty, które mogły być smaczne, ale ja poszukiwałem czegoś z kofeiną. Znalazłem energetyka. Gdy po niego sięgnąłem poczułem kołatania serca i pomyślałem "oho, tabletki weszły". Wyplułem z gęby wszystkie tabletki, jakby to skojarzenie miało mi pomóc w pozbyciu się ich z organizmu. Potem wziąłem łyk energetyka. Smakowal dosyć klasycznie. Potem moja uważność mocno spadła i senna rzeczywistość zniknęła. Czekałem chwilę na powrót świata sennego. Powrócił, a gdy to się stało to sdo sklepu przywołałem koleżankę i zacząłem się z nią całować, ale pocałunek był martwy i bez emocji. Potem sen zamienił się w sen o LD. Z perspektywy trzecioosobowej ujrzałem, że wychodzę ze sklepu. Ta perspektywa obudziła moją czujność i próbowałem wrócić do perspektywy pierwszoosobowej. Rzuciłem się na ziemię i zacząłęm tarzać, by poczuć senną rzeczywistość, ale uważność wróciła mi tylko na moment. Potem w sklepie jakieś sebixy urządziły sobie parapetówę i puszczały jakieś rapsy na głośnikach. Powiedziałem, żeby wypi******. Wyszli, a ja wskazując palcem na głośnik włączyłem Coldplay. Potem znalazłem się w jakimś dziwnym pomieszczeniu i jakiś niedźwiedź gryzł moją głowę. Do pokoju wpadli jacyś ludzie, za nimi czarny pies i też zaczął mnie gryźć.
Obudziłem się o 5:13. Czułem się tak samo jak dwie godziny wcześniej. Zacząłem się zastanawiać, czy spróbuję jeszcze raz wywołać LD tą samą techniką, ale chyba mi nie wyszło, bo nie pamiętam kiedy zasnąłem.
Co do samego snu. Mam wrażenie, że SSRI wpływają negatywnie na odczuwane emocje we śnie i na jego jakość. Na jawie rzeczywistość wydaje się być jednolita, mało rzeczy mnie zaskakuje, czuję się jakbym dryfował. Podoba mi się to, bo czuję się stabilnie, ale sny różnią się od tych, jakie miałem 5 lat temu przy praktyce oneiro. Czuję też, że przede mną trochę praktyki w pilnowaniu się we śnie.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





