14-03-2021, 22:05
Jak go wyciągnęłam i się przytuliłam to powiedziałam nawet do niego, żeby "nie ważył się mnie tak straszyć", albo coś w tym stylu. Byłam przerażona, że nie zdążę uratować go na czas i jednocześnie byłam zła, że do tego doprowadził.
Coś w tym jest, chciałabym, żeby rodzina zauważyła, że on ma problem. Żeby ktoś spróbował mu pomóc, myślą, że wszystko jest ok, czekają na zaręczyny, a on się coraz bardziej zamyka na świat, nie tylko na mnie.
Coś w tym jest, chciałabym, żeby rodzina zauważyła, że on ma problem. Żeby ktoś spróbował mu pomóc, myślą, że wszystko jest ok, czekają na zaręczyny, a on się coraz bardziej zamyka na świat, nie tylko na mnie.





