31-01-2022, 23:29
Proszę o analizę snu, który przyśnił mi się już bardzo dawno temu / jakieś 15lat temu/ ale cały czas nie daje mi spokoju.
Sen ten był tak realny, że mogłabym powiedzieć, iż wydarzyło się to naprawdę
Dodam jeszcze, że tej nocy było tak gorąco, więc spałam nago
Miałam wtedy trochę problem ze zaśnięciem ale w końcu się udało.
Nagle obudziłam się, a nade mną stało dwóch mnichów. Odebrałam ich jako mistrz i uczeń.
Mistrz był w białym habicie z kapturem na głowie /biel była tak czysta, że aż raziła w oczy - jakby emanowała światłem/.Wyglądał jak Sean Connery w filmie Imię Róży.
Habit ucznia też był biały ale nie tak bardzo jak mistrza - jego twarzy za bardzo nie pamiętam. Ale wiem, że był sporo młodszy.
No i kiedy otworzyłam oczy zauważyłam, że mistrz pokazuje na mnie i tłumaczy coś uczniowi. Nie wiem co mówili bo nic nie słyszałam, widziałam tylko ruchy warg. Mogę powiedzieć, że byli bardzo spokojni i trochę poważni. Nie odczuwałam strachu tylko trochę się zawstydziłam, że patrzą na mnie nagą i traktują mnie jak przedmiot naukowy
.
Powiedziałam do nich, że mają mi dać spokuj i odejść. Wtedy mistrz spojrzał mi prosto w oczy i czule się do mnie uśmiechnął. Zapytałm dlaczego sobie nie chcą odejść i zamachnełam się nogą aby ich odgonić
.
Wtedy znikneli a ja leżałam w łóżku i machałam nogą. Chyba właśnie w tym momencie się obudziłam, chociaż do dziś myślę, że nie spałam. Nie odczuwałam strachu, byłam raczej bardzo zdziwona i zaciekawiona tym co przed chwilą "widziałam". Ale stwiedziłam, że trzeba spać. I od razu zasnęłam.
Dodam jeszcze, że w tamtym czasie moje życie było spokojne... żadnych tragedii... zmartwień.
Sen ten był tak realny, że mogłabym powiedzieć, iż wydarzyło się to naprawdę

Dodam jeszcze, że tej nocy było tak gorąco, więc spałam nago
Miałam wtedy trochę problem ze zaśnięciem ale w końcu się udało.
Nagle obudziłam się, a nade mną stało dwóch mnichów. Odebrałam ich jako mistrz i uczeń.
Mistrz był w białym habicie z kapturem na głowie /biel była tak czysta, że aż raziła w oczy - jakby emanowała światłem/.Wyglądał jak Sean Connery w filmie Imię Róży.
Habit ucznia też był biały ale nie tak bardzo jak mistrza - jego twarzy za bardzo nie pamiętam. Ale wiem, że był sporo młodszy.
No i kiedy otworzyłam oczy zauważyłam, że mistrz pokazuje na mnie i tłumaczy coś uczniowi. Nie wiem co mówili bo nic nie słyszałam, widziałam tylko ruchy warg. Mogę powiedzieć, że byli bardzo spokojni i trochę poważni. Nie odczuwałam strachu tylko trochę się zawstydziłam, że patrzą na mnie nagą i traktują mnie jak przedmiot naukowy
.Powiedziałam do nich, że mają mi dać spokuj i odejść. Wtedy mistrz spojrzał mi prosto w oczy i czule się do mnie uśmiechnął. Zapytałm dlaczego sobie nie chcą odejść i zamachnełam się nogą aby ich odgonić
.Wtedy znikneli a ja leżałam w łóżku i machałam nogą. Chyba właśnie w tym momencie się obudziłam, chociaż do dziś myślę, że nie spałam. Nie odczuwałam strachu, byłam raczej bardzo zdziwona i zaciekawiona tym co przed chwilą "widziałam". Ale stwiedziłam, że trzeba spać. I od razu zasnęłam.
Dodam jeszcze, że w tamtym czasie moje życie było spokojne... żadnych tragedii... zmartwień.






.