30-07-2020, 19:04
Rodzinne zdjęcie.
Staliśmy przed domem, gdzie chcieliśmy zrobić zdjęcie rodzinne na którym znajdzie się kilkadziesiąt osób. Ciężko było zrobić, bo wciąż ktoś się kręcił i odwracał. Po kilku próbach udało się wykonać przyzwoitą fotkę. Wszyscy się rozeszli, ja próbowałem dostać się do domu, niestety był zamknięty. Siostra czekała aż uda mi się otworzyć, ale się nie doczekała i poszła się opalać. Przy wejściu ktoś przymocował drewniane półki do ściany, gdzie znajdowały się różne alkohole - piwo, nalewki, whiskey, wódka. Zaczęło się chmurzyć, a do tego wiał mocny wiatr, część butelek spadło na ziemię. Za wszelką cenę chciałem dostać się do środka, więc wziąłem łom i zacząłem podważać, drzwi ułamały się w górnej połowie i udało mi się wejść do środka. Okazało się, że otwierają się na zewnątrz i wystarczyło pociągnąć za klamkę.
Staliśmy przed domem, gdzie chcieliśmy zrobić zdjęcie rodzinne na którym znajdzie się kilkadziesiąt osób. Ciężko było zrobić, bo wciąż ktoś się kręcił i odwracał. Po kilku próbach udało się wykonać przyzwoitą fotkę. Wszyscy się rozeszli, ja próbowałem dostać się do domu, niestety był zamknięty. Siostra czekała aż uda mi się otworzyć, ale się nie doczekała i poszła się opalać. Przy wejściu ktoś przymocował drewniane półki do ściany, gdzie znajdowały się różne alkohole - piwo, nalewki, whiskey, wódka. Zaczęło się chmurzyć, a do tego wiał mocny wiatr, część butelek spadło na ziemię. Za wszelką cenę chciałem dostać się do środka, więc wziąłem łom i zacząłem podważać, drzwi ułamały się w górnej połowie i udało mi się wejść do środka. Okazało się, że otwierają się na zewnątrz i wystarczyło pociągnąć za klamkę.





