21-06-2020, 15:54
21.06.2020
Znalazłem się w kosmicznym hangarze obudowanym metalowymi płytami o kolorze aluminiowym, oddzielanymi drobnymi szczelinami, z których prześwitywały niebieskie neony.
Pomieszczenie to było ogromne mimo tego nie było tam żadnego przedmiotu, całkowicie puste ale przy tym niezwykle schludne.
Stałem w centralnym punkcie wraz z sześcioma kobiecymi klonami o różowych włosach odzianych jedynie w syntetyczną skórę, nie miały narządów rozrodczych lub widocznych sutków.
Rozmawiałem z jednym z klonów, nie pamiętam o czym, kiedy to nagle dostrzegłem jak za kobietą jeden z jej sobowtórów przepoczwarza się, zmieniając przy tym kształt swojego ciała jakby chciał rzucić się na mojego rozmówcę i go pochłonąć? Krzyknąłem do dziewczyny, żeby uważała i wtedy ona odwróciła się a jej kopia powróciła do pierwotnej formy.





