05-04-2020, 18:09
[FAILED] Failed to load dream between 02-04.04.2020. Reason 0 dreams remembered
[ OK ] Loaded dream from 04.04.2020 [WBTB]
Po dziwnej przerwie udało mi się wrescie zapamietać sen. Dziwnej dlatego ze za nic nie mogłem zapamietać snu. Z ciekawosci sprawdziłem sobie czy uda mi sie uzyskać LD , gdy w przerwie do WBTB bede sobie medytować ale się nie udało.
Byłem w dużym pokoju. Mozna powiedzieć ze to był bardzo duzy salon. Byłem tam z kilkoma osobami, których nie znałem. Cos robilismy. Swiatło było ciepłego zółto-pomarańczowego koloru. Lamptu i piecyk tworzyły ten kolor. Blondyka podeszła do kranu i chciała z niego nalać sobie troche wody ale z niego nic nie wyleciało. Coś sie stało co spowodowało że zaczalismy się zbierać. Może to był wybuch bomby. W toalecie znajdowały się nasze rzeczy. Dzwi do owej toalety były z matowego szkła. Nie moglismy ich otworzyć, cos je blokowało. Zorientowałismy sie ze była to woda, która wypełniła cała łazienkę. Ktoś stwierdził, że własnie przez to nie było wody w kranie. Łazienka była w srodku oswietlona. Jasno żółtym swiatłem. Podeszlismy do drzwi, ktoś zawrócił gdy się obróciłem za nami były schody na pietro. Wyslismy, na dworze panowałą noc, a kamienice były w płomieniach. Ludzie kierowałi sie w jednym kierunku.
Drugi sen:
Z grupą ludzi weszlismy po schodach na platforme, bylismy w jakims centrum dowodzenia nazioli. Moją misją było zabicie hitlera. Przypomniała mi się ksiązka (która akurat czytam) Rok 1984 G. Orwella, a dokładnie policja mysli i to że każdy może mnie zakapować przez to ze zrobie naprzykład dziwną minę lub zacznę gadać do siebie lub po prostu coś co bedzie odbiegać od normy. Rozglądnąłem się. Po lewej stronie panowało pomaranczowe swiatło, najprawdopodobniej tam rozmawiałi z sobą generałowie zaś po prawej panowało swiatło niebieskie i tam pracowały osoby przy starych czarnych maszynach. Coś się stało ze zaczałem uciekać. Pobiegłem w prawą strone, cześć techniczna pokoju szybko zamieniła sie w droge z chodnikiem przy kamienicach. Zauważyłem jak jakis starszy pan wchodzi do małego domku (wyglądał on troche jak mini kamienica). W srodu było tylko jedno pomieszczenie z oknem na rzeczke plynąca miedzy ulicą (czyli miejscem gdzie byłem) a budynkiem przypominającym Pałac Westminsterski. Stary dziadek popatrzył sie na mnie jakby mnie znał. Na ziemi leżał karabin snajperski. Podniosłem go. I zaczałem celować w pałac. Zauwazyłem zołnierza niemieckiego i zacząlem do niego celować, wycelowałem i strzelilem raz,drugi i trzeci. Zorientowałem sie że kula strasznie opada. Podniosłem troche celownik i juz go trafiłem, Trzech nastepnych zaczeło biec w strone zwłok. Zacząłem celować do najblizszego z nich, pomimo kasku zorientowałem się ze była to kobieta. Strzeliłem raz, drugi, trzeci i nie trafiłem. Nie miałem jeszcze wyczucia trafiania do ruchomego celu.
[ OK ] Loaded dream from 04.04.2020 [WBTB]
Po dziwnej przerwie udało mi się wrescie zapamietać sen. Dziwnej dlatego ze za nic nie mogłem zapamietać snu. Z ciekawosci sprawdziłem sobie czy uda mi sie uzyskać LD , gdy w przerwie do WBTB bede sobie medytować ale się nie udało.
Byłem w dużym pokoju. Mozna powiedzieć ze to był bardzo duzy salon. Byłem tam z kilkoma osobami, których nie znałem. Cos robilismy. Swiatło było ciepłego zółto-pomarańczowego koloru. Lamptu i piecyk tworzyły ten kolor. Blondyka podeszła do kranu i chciała z niego nalać sobie troche wody ale z niego nic nie wyleciało. Coś sie stało co spowodowało że zaczalismy się zbierać. Może to był wybuch bomby. W toalecie znajdowały się nasze rzeczy. Dzwi do owej toalety były z matowego szkła. Nie moglismy ich otworzyć, cos je blokowało. Zorientowałismy sie ze była to woda, która wypełniła cała łazienkę. Ktoś stwierdził, że własnie przez to nie było wody w kranie. Łazienka była w srodku oswietlona. Jasno żółtym swiatłem. Podeszlismy do drzwi, ktoś zawrócił gdy się obróciłem za nami były schody na pietro. Wyslismy, na dworze panowałą noc, a kamienice były w płomieniach. Ludzie kierowałi sie w jednym kierunku.
Drugi sen:
Z grupą ludzi weszlismy po schodach na platforme, bylismy w jakims centrum dowodzenia nazioli. Moją misją było zabicie hitlera. Przypomniała mi się ksiązka (która akurat czytam) Rok 1984 G. Orwella, a dokładnie policja mysli i to że każdy może mnie zakapować przez to ze zrobie naprzykład dziwną minę lub zacznę gadać do siebie lub po prostu coś co bedzie odbiegać od normy. Rozglądnąłem się. Po lewej stronie panowało pomaranczowe swiatło, najprawdopodobniej tam rozmawiałi z sobą generałowie zaś po prawej panowało swiatło niebieskie i tam pracowały osoby przy starych czarnych maszynach. Coś się stało ze zaczałem uciekać. Pobiegłem w prawą strone, cześć techniczna pokoju szybko zamieniła sie w droge z chodnikiem przy kamienicach. Zauważyłem jak jakis starszy pan wchodzi do małego domku (wyglądał on troche jak mini kamienica). W srodu było tylko jedno pomieszczenie z oknem na rzeczke plynąca miedzy ulicą (czyli miejscem gdzie byłem) a budynkiem przypominającym Pałac Westminsterski. Stary dziadek popatrzył sie na mnie jakby mnie znał. Na ziemi leżał karabin snajperski. Podniosłem go. I zaczałem celować w pałac. Zauwazyłem zołnierza niemieckiego i zacząlem do niego celować, wycelowałem i strzelilem raz,drugi i trzeci. Zorientowałem sie że kula strasznie opada. Podniosłem troche celownik i juz go trafiłem, Trzech nastepnych zaczeło biec w strone zwłok. Zacząłem celować do najblizszego z nich, pomimo kasku zorientowałem się ze była to kobieta. Strzeliłem raz, drugi, trzeci i nie trafiłem. Nie miałem jeszcze wyczucia trafiania do ruchomego celu.
A bug is never just a mistake. It represents something bigger. An error of thinking. That makes you who you are.





