26-03-2020, 00:25
[ OK ] Loaded dream from 5.03.2020 [WBTB]
Byłem w toalecie i patrzylem się w lustro. (z tego co pamietam widziałem siebie wmiare albo i nawet bardzo wyraznie, prawie jak w realu).
Po 6:40:
Sniło mi się że byłem na jakims pustkowiu z rodziną (duzo piastku było, to była jakas pustynia). Wpadlismy do jakiegoś miasteczka (stare westernowe miasteczko). Najpierw byliśmy w czyjimś domu, a póżniej zostalismy zaproszeni na masze. Chwilke tam posiedziałem ale stwierdziłem że wole wyjść. Poszedłem na tyły kościoła. Słońce mocno swieciło. Cały kościól cały znajdował się kilka metrów przed skalną scianą był drewniany za wyjątkiem tylnej sciany, która była zrobiona z czerwono-brązowych cegieł. Wbiłem jedną cegłe do srodka. W tym momęcie zrozumiałem że ta ludność jest sekta (coś sie stało albo coś zobaczyłem). Zacząłem wybijać reszte cegieł zeby nimi pozabijać tych ludzi. Wybijałem zarówno te które było wysoko jak te które były nisko (robiłem to ręką jak sięgałem a jak były wyżej to chyba siła umysłu). Moja rodzina powoli zaczęła uciekać. Ktoś z mojej famili przewrócił księdza a ja powiedziałem "pa teraz, cios na jajka". Wypchnąłem cegłe a ta wylądowała na kroczu księdza. Członek rodziny który go przewrócił powiedział "teraz to ja widze że nie ma jaj". Udało mi się zlikwidować większość osób z sekty. Dołaczyłem do rodziny stanelismy na górce kilka dziesiąt metrów od koscioła. Odwróciłem się w jego strone.
Byłem w toalecie i patrzylem się w lustro. (z tego co pamietam widziałem siebie wmiare albo i nawet bardzo wyraznie, prawie jak w realu).
Po 6:40:
Sniło mi się że byłem na jakims pustkowiu z rodziną (duzo piastku było, to była jakas pustynia). Wpadlismy do jakiegoś miasteczka (stare westernowe miasteczko). Najpierw byliśmy w czyjimś domu, a póżniej zostalismy zaproszeni na masze. Chwilke tam posiedziałem ale stwierdziłem że wole wyjść. Poszedłem na tyły kościoła. Słońce mocno swieciło. Cały kościól cały znajdował się kilka metrów przed skalną scianą był drewniany za wyjątkiem tylnej sciany, która była zrobiona z czerwono-brązowych cegieł. Wbiłem jedną cegłe do srodka. W tym momęcie zrozumiałem że ta ludność jest sekta (coś sie stało albo coś zobaczyłem). Zacząłem wybijać reszte cegieł zeby nimi pozabijać tych ludzi. Wybijałem zarówno te które było wysoko jak te które były nisko (robiłem to ręką jak sięgałem a jak były wyżej to chyba siła umysłu). Moja rodzina powoli zaczęła uciekać. Ktoś z mojej famili przewrócił księdza a ja powiedziałem "pa teraz, cios na jajka". Wypchnąłem cegłe a ta wylądowała na kroczu księdza. Członek rodziny który go przewrócił powiedział "teraz to ja widze że nie ma jaj". Udało mi się zlikwidować większość osób z sekty. Dołaczyłem do rodziny stanelismy na górce kilka dziesiąt metrów od koscioła. Odwróciłem się w jego strone.





