21-03-2020, 17:16
21.03.2020
- Byłem znowu pod domem doznałem dziwnej furii (podczas niej zmieniały mi się ubrania tak jak w Thorze od marvela, miał tą pelerynke itp) - Miałem dosłownie tak samo. "Walczyłem z kobietą" - Na początku ona chciała mnie wziąć na spryt, powiedziała że już tak nie chce, że chce być dobra, przytuliła mnie i wyrwała mój młotek, ale ja o tym wiedziałem że coś kombinuje i wyrwałem jej kamienny, był to piśmiennictwa staroegipskiego czyli po prostu kamień z napisem najpewniej jakimiś czarami, a jej zadaniem było przyzwanie nieśmiertelnego na świat. - Wyrwałem jej ten kamień i zacząłem niszczyć, na pół, potem znowu na pół *pamiętam, że 6 razy tak na pół to rozwaliłem xD* - Okazało się że wystarczy jej mały kamień i zaczeła latać za tymi kamieniami i próbowała zbierać je z ziemi, a ja szybko niszczyłem je nogami, tzn zgniatałem je, i tak jakoś uratowałem świat.
To będzie troszkę dłuższy sen, więc napiszę go w częściach
1)Thor
Byłem w dziwnym miasteczku, jakaś kobieta spojrzała na mnie (wyglądała na 90 lat) wstała zrobiła fikołka i powiedziała że czekała na mnie, nagle jej oczy się na chwile zaświeciły, a ja poczułem się w tym momencie dziwnie. Na szczęście byliśmy tam tylko po jedzenie, wróciliśmy od razu do domu (ten rzeczywisty xD) a tam już czekały 2 dziwnie ubrane osoby, jedna kobieta szare długie włosy, niebieskie oczy i ubrani jak w matrixie, drugi facet, szare na krótko postawione włosy, szara krótka broda i dokładnie tak samo ubrany jak ona. Mama powiedziała że mam wziąć zakupy z bagażnika, gdy rodzice wchodzili do środka, ci dziwni ludzie przywitali się z moją mamą, a gdy zostałem sam na dworze to zaczęli iść w moją stronę. Gdy byli przy mnie powiedzieli dziwne słowa w pustkę "Znalezliśmy obrońcę, mamy króla!" - Najdziwniejsze jest to, że mówili to w dokładnie takim samym momencie. Powiedzieli mi, że cieszą się bo odnależli obrońcę, i powstrzymam podwładną nieśmiertelnej.
ja wiedziałem o co chodzi, ponieważ oglądałem pewien serial, który ma troooszke wspólnego "ragnarok". bardzo się zdziwiłem i od razu przeszliśmy do nauki. Wszystko pięknie, nagle umiałem się bić, i jak oczywiście Thor potrafiłem przyzywać swój młot, ale to nie był Mjölnir tylko zwykły młotek xD a gdy uderzałem w ziemię mocno (młotek miał taki wypustek rysunek będzie niżej) tym wypustkiem to leciały niezłe pioruny w tę stronę. Dodatkowo mogłem latać bez pomocy młotka. ((Przejdzmy do końca i dziwnej walki bo to by było zaaaadługie))
[url=https://en.wikipedia.org/wiki/Mj%C3%B6lnir][/url]
[url=https://en.wikipedia.org/wiki/Mj%C3%B6lnir][/url]
- Byłem znowu pod domem doznałem dziwnej furii (podczas niej zmieniały mi się ubrania tak jak w Thorze od marvela, miał tą pelerynke itp) - Miałem dosłownie tak samo. "Walczyłem z kobietą" - Na początku ona chciała mnie wziąć na spryt, powiedziała że już tak nie chce, że chce być dobra, przytuliła mnie i wyrwała mój młotek, ale ja o tym wiedziałem że coś kombinuje i wyrwałem jej kamienny, był to piśmiennictwa staroegipskiego czyli po prostu kamień z napisem najpewniej jakimiś czarami, a jej zadaniem było przyzwanie nieśmiertelnego na świat. - Wyrwałem jej ten kamień i zacząłem niszczyć, na pół, potem znowu na pół *pamiętam, że 6 razy tak na pół to rozwaliłem xD* - Okazało się że wystarczy jej mały kamień i zaczeła latać za tymi kamieniami i próbowała zbierać je z ziemi, a ja szybko niszczyłem je nogami, tzn zgniatałem je, i tak jakoś uratowałem świat.





