22-01-2020, 15:02
21.01
Siedziałem przed komputerem i nagle wyskoczyło jakaś erotyczna reklama, którą trudno było wyłączyć. Przesuwający, znikający krzyżyk wzbudził moje podejrzenia i wykonałem test rzeczywistości. Okazało się, że to sen i zaskoczyło mnie to, bo wszystko było dość realne. Jeszcze uniosłem się trochę nad ziemią, jak to mam w zwyczaju i się upewniłem. Było bardzo ciemno. Wyszedłem na dwór po omacku, a potem rozwinąłem panel “od góry ekranu” i w ikonce słoneczka przesunąłem suwak trochę w prawo, aby rozjaśnić sen. Dzięki temu zapanował półmrok. Zastanawiałem się co chcę robić we śnie, ale nic nie wymyśliłem. Zauważyłem czarnego psa, a ten do mnie podbiegł i zaczął mnie gryźć. Na początku chciałem, żeby się odczepił i myślałem, żeby go kopnąć albo odlecieć od niego, ale postanowiłem poczekać i nic nie robić. Przypomniałem sobie tamten sen, w którym psy wzywały pomocy i myślałem co teraz zrobić. Potem te gryzienie przerodziło się bardziej w ssanie mojej nogi. Niestety nic nie wymyśliłem, a sen się skończył.
Cóż, dalej nie wiem co powinienem począć. Gryzienie, które potem przybrało formę ssania. Czyżbym został matką?
22.01
Jestem na rynku warzywno-owocowym. Moim zadaniem jest wyśledzić przestępcę, który specjalizuje się w kradzieży tutejszych dóbr. Spotykam podejrzanego i próbuję nawiązać kontakt. Mając w ręku karton pomidorów pytam jegomościa, czy wie gdzie znajduje się samochód Michała, bo miałem mu to zanieść (nie było żadnego Michała, a wymyśliłem to, aby zagadać i wyciągnąć jakieś informacje). Naszą rozmowę przerywa przelatujący w oddali samolot, który wpada w turbulencje i zaczyna się kołysać. Samolot był autonomiczny i ciągnął za sobą dziwne urządzenia. Takie dwa wirniki umocowane na linach za samolotem. Nagle zaczyna spadać pionowo w dół i się rozbija. Jakaś osoba obok mówi, że trzeba szybko tam pojechać i pobiegła do samochodu. Ja natomiast wzleciałem do góry i poleciałem szybko na miejsce katastrofy. Samolot rozbił się na podwórku obok domu, nie uszkadzając go. Na szczęście nikt nie zginął. Jedynym poszkodowanym był staruszek, który był w ogródku i przewróciła go fala uderzeniowa.
Przechadzam się po sadzie. Słyszę rozmawiające dziewczyny, ale ich nie widzę. Gadają coś o chłopakach i seksie. Stoję sobie przy drzewku wiśni i one mnie znajdują. Jedna jest napalona i chce uprawiać ze mną miłość. Zgadzam się, ale trochę gaszę jej zapędy, bo nie chcę od razu przejść do ruchów posuwisto-zwrotnych, tylko pragnę powoli zbudować atmosferę. Zaczynamy się rozbierać i dotykać (nagle jesteśmy w pokoju), ale ktoś nam przeszkodził.
Znajduję się na weselu wraz z rodziną. Ludzie zaczynają gadać, że nikt nie spodziewał się tylu gości, nawet ci co szykowali salę. Ktoś z rodziny mówi mi o dwóch osobach z którymi mogę pogadać, bo oni polewają alkohol. Odebrałem to jako “oni też są przegrywami i zróbcie sobie wzajemne kółko wsparcio-spierdolenia”. Potem jest trochę dziwna sytuacja, bo część osób zasiadła już do stołów w sali obok, a my zaczynamy śpiewać parze młodej sto lat. Po odśpiewaniu zasiadam na ławce i patrząc na stoły czekam gdzie kto usiądzie, żeby potem wybrać sobie miejsce. Obsługa przynosi kolejny stół. Do niego obrus, a potem zabierają wszystkie obrusy, żeby je wymienić. Słyszę jak panna młoda rozmawia przez telefon. Dzwoni do radia i bardzo poważnym głosem prosi, aby rozmawiać z pewną osobą. Gdy już ją dostaje do słuchawki to zmienia ton i bardzo ekscytującym głosem chwali się jakiego wspaniałego ma męża.
Siedziałem przed komputerem i nagle wyskoczyło jakaś erotyczna reklama, którą trudno było wyłączyć. Przesuwający, znikający krzyżyk wzbudził moje podejrzenia i wykonałem test rzeczywistości. Okazało się, że to sen i zaskoczyło mnie to, bo wszystko było dość realne. Jeszcze uniosłem się trochę nad ziemią, jak to mam w zwyczaju i się upewniłem. Było bardzo ciemno. Wyszedłem na dwór po omacku, a potem rozwinąłem panel “od góry ekranu” i w ikonce słoneczka przesunąłem suwak trochę w prawo, aby rozjaśnić sen. Dzięki temu zapanował półmrok. Zastanawiałem się co chcę robić we śnie, ale nic nie wymyśliłem. Zauważyłem czarnego psa, a ten do mnie podbiegł i zaczął mnie gryźć. Na początku chciałem, żeby się odczepił i myślałem, żeby go kopnąć albo odlecieć od niego, ale postanowiłem poczekać i nic nie robić. Przypomniałem sobie tamten sen, w którym psy wzywały pomocy i myślałem co teraz zrobić. Potem te gryzienie przerodziło się bardziej w ssanie mojej nogi. Niestety nic nie wymyśliłem, a sen się skończył.
Cóż, dalej nie wiem co powinienem począć. Gryzienie, które potem przybrało formę ssania. Czyżbym został matką?
22.01
Jestem na rynku warzywno-owocowym. Moim zadaniem jest wyśledzić przestępcę, który specjalizuje się w kradzieży tutejszych dóbr. Spotykam podejrzanego i próbuję nawiązać kontakt. Mając w ręku karton pomidorów pytam jegomościa, czy wie gdzie znajduje się samochód Michała, bo miałem mu to zanieść (nie było żadnego Michała, a wymyśliłem to, aby zagadać i wyciągnąć jakieś informacje). Naszą rozmowę przerywa przelatujący w oddali samolot, który wpada w turbulencje i zaczyna się kołysać. Samolot był autonomiczny i ciągnął za sobą dziwne urządzenia. Takie dwa wirniki umocowane na linach za samolotem. Nagle zaczyna spadać pionowo w dół i się rozbija. Jakaś osoba obok mówi, że trzeba szybko tam pojechać i pobiegła do samochodu. Ja natomiast wzleciałem do góry i poleciałem szybko na miejsce katastrofy. Samolot rozbił się na podwórku obok domu, nie uszkadzając go. Na szczęście nikt nie zginął. Jedynym poszkodowanym był staruszek, który był w ogródku i przewróciła go fala uderzeniowa.
Przechadzam się po sadzie. Słyszę rozmawiające dziewczyny, ale ich nie widzę. Gadają coś o chłopakach i seksie. Stoję sobie przy drzewku wiśni i one mnie znajdują. Jedna jest napalona i chce uprawiać ze mną miłość. Zgadzam się, ale trochę gaszę jej zapędy, bo nie chcę od razu przejść do ruchów posuwisto-zwrotnych, tylko pragnę powoli zbudować atmosferę. Zaczynamy się rozbierać i dotykać (nagle jesteśmy w pokoju), ale ktoś nam przeszkodził.
Znajduję się na weselu wraz z rodziną. Ludzie zaczynają gadać, że nikt nie spodziewał się tylu gości, nawet ci co szykowali salę. Ktoś z rodziny mówi mi o dwóch osobach z którymi mogę pogadać, bo oni polewają alkohol. Odebrałem to jako “oni też są przegrywami i zróbcie sobie wzajemne kółko wsparcio-spierdolenia”. Potem jest trochę dziwna sytuacja, bo część osób zasiadła już do stołów w sali obok, a my zaczynamy śpiewać parze młodej sto lat. Po odśpiewaniu zasiadam na ławce i patrząc na stoły czekam gdzie kto usiądzie, żeby potem wybrać sobie miejsce. Obsługa przynosi kolejny stół. Do niego obrus, a potem zabierają wszystkie obrusy, żeby je wymienić. Słyszę jak panna młoda rozmawia przez telefon. Dzwoni do radia i bardzo poważnym głosem prosi, aby rozmawiać z pewną osobą. Gdy już ją dostaje do słuchawki to zmienia ton i bardzo ekscytującym głosem chwali się jakiego wspaniałego ma męża.





