26-09-2019, 21:20
26.09.2019
Wróciłam do Polski. Nie wiem na ile, ale wróciłam. Przechadzając się moimi ulubionymi ścieżkami, dostrzegałam zmiany w otoczeniu. Nic już nie było takie samo... Znów odezwał się we mnie ten dławiący żal, że mnie nie było tyle czasu i nie mogłam obserwować na bieżąco tego wszystkiego. W pewnym momencie spotkałam koleżankę, z którą znam się od dzieciństwa. Podeszłam, chciałam się przywitać, pogadać. Potraktowała mnie wymijająco. Nie było to spowodowane złą wolą, nie miała po prostu czasu. Jednak mimo wszystko źle się z tym poczułam, bo przecież nie widziałyśmy się przez tyle miesięcy, a byłyśmy dość blisko. Nawet nie ugadałyśmy się na jakieś spotkanie. No cóż, poszłam dalej i spotkałam drugą, jej siostrę tak swoją drogą, z którą również znam się tak samo długo. Wyszło tak samo.
Zdarzyło się coś, czego się tak obawiałam. Stałam się niewidzialna we własnym najbliższym otoczeniu, w którym się wychowałam...
Wróciłam do Polski. Nie wiem na ile, ale wróciłam. Przechadzając się moimi ulubionymi ścieżkami, dostrzegałam zmiany w otoczeniu. Nic już nie było takie samo... Znów odezwał się we mnie ten dławiący żal, że mnie nie było tyle czasu i nie mogłam obserwować na bieżąco tego wszystkiego. W pewnym momencie spotkałam koleżankę, z którą znam się od dzieciństwa. Podeszłam, chciałam się przywitać, pogadać. Potraktowała mnie wymijająco. Nie było to spowodowane złą wolą, nie miała po prostu czasu. Jednak mimo wszystko źle się z tym poczułam, bo przecież nie widziałyśmy się przez tyle miesięcy, a byłyśmy dość blisko. Nawet nie ugadałyśmy się na jakieś spotkanie. No cóż, poszłam dalej i spotkałam drugą, jej siostrę tak swoją drogą, z którą również znam się tak samo długo. Wyszło tak samo.
Zdarzyło się coś, czego się tak obawiałam. Stałam się niewidzialna we własnym najbliższym otoczeniu, w którym się wychowałam...





